#zSpQl
Skasowała mi kubek za 3 dychy, po czym wydała mi 70 zł z moich 50! Jakże przydałby mi się wtedy ten nieoczekiwany bonus... Przez sekundę gadzia część mojego mózgu krzyczała "Piniondz! Bierz!", ale oczywiście zwróciłem dziewczynie uwagę, że się pomyliła i odsunąłem nadmiar reszty. W odpowiedzi usłyszałem tylko "o boszz..." i ciężkie jak wywalony na plażę waleń wzdychniecie. Za mną stała w kolejce pani koło 60 lat i jej reakcja wynagrodziła mi wszystko: "Bardzo ładnie się pan zachował, taka postawa się chwali" wypowiedziane z taką aprobatą i podziwem, że aż się zawstydziłem.
Nigdy w życiu nie naciąłbym kasjera. Zawsze uważałem, że robienie takiego czegoś to sku****syństwo. To czego nie wiedziały dziewczyna i pani z kolejki to fakt, że samemu kiedyś zdarzyło mi się pracować na kasie i wydawałem nie raz do 100 z 50 zł.
Jprdl zejdźcie z typa. Co to w ogóle za komentarze? Nie wiesz co o bieda? Co następne? Nie wiesz co to chore dziecko, jak ktoś napisze, że ma z zespołem Downa, a koleżanka koleżanki ma takie, które jest podłączone do respiratora i nie ma nóg? Nie pisz że masz źle, bo ja mam gorzej, bo ktoś ma gorzej. Ale spróbuj napisać, że Ci się powodzi, to też Ci udowodnią, że to nieprawda. Pięknie! Janusza i Grażyny.
Dokładnie... To raczej chodziło o to, że jakby dostał dodatkowe pieniądze to poszedł by imprezować. A nie że nie miał za co żyć... Przynajmniej ja to tak odebrałam
Jeżeli stać cię było na kubek dla koleżanki za 30 zł, to nie wiesz co to znaczy bieda. Spróbuj przeżyć za 5 zł tydzień to pogadamy.
Co do kasjerki - kasa musi się zgadzać. Jak się będzie mylić, to nie ma co liczyć na to, że wszyscy będą oddawać jej kasę, jak źle wyda. Niech pracuję wolniej, ale rzetelnie. Owszem mogą być różne sytuacje, ale z opisu wynika, że taka pomyłka to nie pierwszy raz.
5 złotych na tydzień? Spróbuj przeżyć tydzień za 2 złote!!!
I tak się można przerzucać. Każdy ma swoją definicję biedy i niedostatku.
Nie wszyscy dobrze sobie radzą w sytuacjach stresowych (np po skrzyczeniu przez szefostwo), nie znaczy to, że nie mogą podjąć pracy jako kasjer. Osoba nieuważna powinna nad sobą pracować, ale lepiej jeśli zostanie sprzedawcą niż chirurgiem czy pilotem ;)
Nigdy nie uwierzę, że przeżyłeś za 5 zł przez cały tydzień.
Ale wiem, że można przeżyć całkowicie bez pieniędzy, przez kilka miesięcy.
ostrze, bywalo, ze mialam 4 zl na 5 dni
albo jechalam na drugi koniec miasta, bo tam puszka kukurydzy byla 50 groszy tansza
roznie w zyciu bywa
ani powod do dumy (za operatywnosc i wykorzystanie tego hajsu), ani do wstydu (za biede, kazdemu moze zdarzyc sie ciezki okres, np. wypadnie ci kanalowe leczenie i pyk 500+ w zeby; zepsuje sie pralka, auto, czy cos)
Pamiętajcie, że kiedyś jak mama dała złotówkę, to wychodziło się ze sklepu z dodoni i maczugami.
Więc i to 5 zł miało inną wartość.
nie pamiętam, ile w tamtym czasie kosztował ryż, ale skoro chipsy były po 50 gr, to pewnie można było na przeegzystowac tydzień za 5 zł na najtańszych produktach i warzywach drugiego gatunku z bazarku.
Nigdy się nie interesowałem tematem, ale tak ciężko jest znaleźć sobie dorywczą pracę na kilka godzin choćby na zmywaku czy coś takiego? Jeśli ktoś ma czas jechać na drugi koniec miasta po 50 groszy tańszy produkt to nie lepiej nająć się za 10-20zł/h na kilka godzin? Koleżanka mówiła, że jak jej się kończy kasa to za zmywak płacą jej 40-50zł/h nawet
Żyjemy w takim świecie, że człowiek czuje się dumny bo nie ukradł. To powinno być normalne. Ale muszę się zgodzić z komentarzami o empiku. 30 zł za kubek to naprawdę dużo.
No ale co Ci do tego? Za Twoje kupował?
@ToTylkoJa90 Co? XD Napisałam, że zgadzam się, że 30 zł za kubek to dużo i w empiku jest dla mnie drogo. A autor mógł sobie kupić go za 100 zł nawet. Jego sprawa.
"Wybrałem kubek, który wiedziałem, że jej się spodoba". Czyli prawdopodobnie koleżanka kiedyś napomknęła, że chciałaby konkretnie taki. Ja kiedyś za praktycznie ostatnie pieniądze kupiłam kuzynowi na urodziny książkę za 50 zł, bo wiedziałam, że strasznie mu zależało na posiadaniu tego egzemplarza, a był biednym studentem jak i ja. Do końca miesiąca żyłam na kanapkach z serem topionym, ale radość kuzyna z prezentu była tego warta. Jazda po autorze jest, według mnie, nie na miejscu.
Ci co tak stekaja, że 30zl za kubek to dużo. Pamiętajcie, że on miał dać prezent. Kubki w empiku zwykle są zapakowane. W sklepach wszystko za 5zl są bez opakowania. Może nie chciał się chwalić wszystkim, że jest tak biedny, że nie ma na głupi kubek za 30zł.
Prezenty daje się bez ceny, więc kto by miał wiedzieć czy kupił kubek za 30, 50 czy za 2 zł na pchlim targu?
Kubki w empiku są spakowane. Lepiej wyglądają. Gdy daje się komuś prezent, to nie ładuje się go do reklamówki z biedry, ale w papier do pakowania prezentów. Łatwiej spakować coś, co jest w kartonie, ma regularny kształt. Po prostu lepiej wygląda kubek w opakowaniu niż taki z bazaru, po którym nie wiadomo, czy nie był używany.
Zapewne to był kubek z napisem. Na bazarze to raczej takie białe lub tandeta z obciachowym nadrukiem.
Moze to był kubek o jakimś nieregularnym kształcie itd. Dużo możliwości.
To kosztowało tylko 30zl, a nie 300.
Nieraz na targu staroci można dostać niezłe perełki. Ale widocznie znał gust koleżanki skoro wiedział że jej się taki spodoba. Grunt że zachował się w porządku i że prezent był udany. Często studenci nie mogą sobie pozwolić na drogie upominki, a taki drobiazg od kogoś pozytywnego dany od serca, za przysłowiowy "wdowi grosz" cieszy jak nie wiem co :)
Trzeba mieć czas i umieć szukać rzeczy na takich targach.
30 zł za kubek to lekko drogo, ale nie jestem od rozporządzania twoimi pieniędzmi. Ważne, że jesteś uczciwy.
Czytam czwarty raz i nijak nie mogę w wyznaniu doczytać się o empiku...
Wyznania często są edytowane przez adminów, zanim wyjdą na główną.
Głównie z literówek, ale jak się ludzie do czegoś mocno przysrają w komentarzach, to nawet i o treści.
Wątpię czy w ogóle czytali wyznanie, czy po prostu przeczytali w komentarzach empik i się zesrali.
jak obslugujesz 100+ klientow dziennie i robisz kilka rzeczy naraz to czasem moze sie zdarzyc, ludzka rzecz
mam nadzieje, z emiales klientow rownie uczciwych, co ty :)
Biedą bym tego nie nazwała. Ja mimo pracy do 30 roku życia nic sobie nie kupowałam, nawet ubrania nosiłam latami. Dopiero jak wyemigrowalam za granicę, zaczęłam żyć na normalnym poziomie. Nawet nie wiecie jak jestem zadiwolona jak mogę sobie kupić nowy sweter za 10 euro. Normalnie czuję, że żyję, choć pewnie dla większości osób, to zadna okazja do radości.