#0MfQU
Mam 25 lat i za wszelką cenę nie chcę być w ciąży. Moje życie seksualne jest raczej luźne. Mam kilku stałych partnerów na zasadzie fwb. Współżyję od 16 roku życia. Po drodze były różne związki, miłostki i jeden poważny chłopak, z którym nie tak dawno temu rozstałam się. Niezależnie od tego, z kim byłam i jak to wyglądało, bałam się jednego - ciąży.
Pamiętam, że w wieku 13, 14 lat naczytałam się bzdur o zajściu w ciążę na basenie lub w publicznej toalecie i od tej pory każde wyjście w te miejsca związane było ze strachem. Później każdy stosunek oznaczał minimum tydzień lub dwa tygodnie siedzenia i czytania o objawach ciąży (notabene podobnych do objawów miesiączki), metodach usuwania ciąży w domu, tabletkach poronnych albo lekach powodujących poronienie. Zawsze w pewnym momencie dochodziłam do wniosku, że na pewno jestem w ciąży i że spełniły się moje najgorsze obawy. Biorę tabletki antykoncepcyjne, a oprócz tego używam prezerwatyw, więc bycie w ciąży wydaje się praktycznie niemożliwe, ale i tak towarzyszy mi dokładnie taki sam strach jak wtedy, gdy używałam tylko prezerwatyw.
Bycie w ciąży budzi we mnie lęk, atak paniki. Wyobrażam sobie ból towarzyszący porodowi i niemalże czuję go na własnej skórze. Staję przed lustrem i wyobrażam sobie, że mam brzuch ciążowy w rozstępach, że jestem gruba i już niedługo wyjdzie ze mnie nowy człowiek, dla którego jestem tylko futerałem. Nawet pisząc to mam ochotę krzyczeć, wyć. Rozmawiałam z moimi partnerami o tym i uspokajają mnie. Ale jak tu żyć, skoro większość moich koleżanek właśnie zachodzi w planowane lub nieplanowane ciąże? Mam wtedy świadomość, że coś takiego naprawdę się przydarza ludziom i że mnie na pewno też spotka.
To zabrzmi dziwnie, ale wiem, że jeśli zajdę w ciążę, to na 100% ją usunę. A jeśli to się nie uda, zabiję się. Czytałam wyznania matek, które rozważały aborcję, ale dały się przekonać na poród i teraz się cieszą. Ja wiem, że to nierealne. Gdybym była w widocznej ciąży, to pierwszym i ostatnim co bym zrobiła byłoby skoczenie z dachu.
Paradoksalnie lubię dzieci i mogłabym je kiedyś mieć. Mam do nich dobre podejście i za kilka lat mogłabym się na dziecko zdecydować, ale tylko adoptowane.
A wyznań matek, które dały się namówić i później żałowały nie czytałaś? Bo takich też jest wiele. Żadna kobieta nie musi mieć własnych dzieci, jeżeli/dopóki tego nie chce, Ty też nie. Rozumiem strach, a antykoncepcji w takiej sytuacji nigdy za wiele, jednak aż taki lęk i obsesja raczej nie są dobre dla głowy. Może doprecyzowanie planu awaryjnego - dokładne rozpoznanie gdzie i do kogo konkretnie po pomoc w razie czego się udać, odłożone na taką ewentualność pieniądze - jakoś by pomogło? Świadomość, że gdyby jakimś cudem jednak się to stało, masz wszystko przygotowane, nie musisz niczego szukać, ani nad niczym się zastanawiać, tylko po prostu działasz?
To sie nie bzykaj, ciazy nie bedzie. Albo uzbieraj na podwiazanie jajników. Kazdy by sie łupac chciał bez konsekwencji.... Ale tak ni ma
Konsekwencją zajścia w ciążę przez autorkę będzie aborcja.
Halo? XXI wiek mamy już, wiesz?
Napisała brutalnie, ale w sumie w pierwszych zdaniach ma samą racje.
Już się tak nie rzucajcie. Nikt jej przecież nie chce zmuszać do rodzenia dzieci. Ale dziewczyna ma poważne zaburzenia lękowe, więc nie wiadomo jak się zachowa jeśli faktycznie zajdzie w ciążę. Jej nie jest potrzebne podwiązanie jajników, tylko psychiatra.
Zdecydowanie powinna podwiązać jajniki.
AntekBezMajtek - ciężko byłoby podwiązać jajniki, jak już to jajowody...
Mam radę. Jeśli tak bardzo boisz się ciąży najzwyczajniej świecie przestań się pieprzyć, jeszcze z osobami, z którymi nie chcesz zakładać rodziny. Pomogłam?
Nie pomogłaś. Piszesz tak, jakby seks służył tylko prokreacji...
Pani Panda ale trzeba przyznać, że wyznanie brzmi trochę jak narzekanie kogoś kto, powiedzmy, zaciągnął się do wojska a teraz biadał, że panicznie się boi, że będzie wojna i jako żołnierz będzie musiał walczyć. Istnieją przyjemności z którymi zawsze mogą iść w parze konsekwencje, a jeśli autorka panicznie się ich boi nawet, kiedy skrzętnie im zapobiega, to może seks nie jest dla niej...
I naprawdę myślisz, że z powodu swojego lęku powstrzymywanie samego siebie od jednej z przyjemności jest rozwiązaniem? To problem, który będzie wracał i wymaga przepracowania. Lekceważące komentarze to nie są porady.
Abstrahując już od tematu seksu - jeśli cokolwiek przyprawia ludzi o lęki czy ataki paniki, to to jest problem przeszkadzający w życiu na co dzień, i będzie przeszkadzać coraz bardziej, gdy się go nie rozwiąże. Jeśli np. Twój kumpel ciągle by się bał, że zostanie potrącony przez samochód, to powiesz mu żeby został w domu na całe życie, czy żeby coś zrobił z tym lękiem?
Pani Panda wiesz, zwykle stosowanym rozwiązaniem w przypadku fobii jest ekspozycja na dany lęk, czego raczej bym nie doradzała...
Fakt, mogłaby się udać na terapię psychiczną, bo to brzmi jak fobia, ale obawiam się, że Anonimowy Urząd Do Spraw Pomocności Komentarzy uzna takie rozwiązanie za "piszesz jakby niechęć do posiadania dzieci była chorobą!" czy coś takiego.
Chodziło mi bardziej o to, że dziewczyna panicznie boi się jednej rzecz nawet, kiedy jej zapobiega, ale regularnie i dużo częściej niż przeciętny człowiek wystawia się na sytuację która do tej rzeczy prowadzi.
Sterylizacja i po problemie jeśli jesteś 100% pewna, że nie chcesz. Zbieraj piniożka i pozbądź się tego co tak bardzo rani Twoje życie. Ja Cię czaję. Gdyby nie to, że chciałabym mieć kiedyś dziecko to tego nie robię. Klinikę mam wybraną, cesarka i jakoś idzie. Ty nie chcesz rodzić to serio nie musisz tego robić.
Masz prawdopodobnie tokofobię, co w naszym kraju nie jest takie dziwne, skoro nie można usunąć, ani podwiązać jajowodów, wszyscy wokół gadają o przeznaczeniu naturalnym kobiety i tym podobnych bzdurach... Rozumiem twój strach. Polecam dobrego terapeutę i odłożenia sobie pieniędzy na koncie na wypadek gdyby obawy się spełniły (chociaż raczej się nie spełnią).
Hej :) to, co opisalas dotyka wielu kobiet. Nie jesteś jedyna ani osamotniona. Może zamiast tabletek i prezerwatyw miej plan B. Tabletkę "po", poszukaj jakichś klinik za granicą, które podwiazuja jajniki, możesz pomyśleć o spirali. Odłóż kasę na ewentualną aborcję. Myślałaś też może o psychologu? Myślę, że warto byłoby się wybrać. Jak czytałam twoje wyznanie, to skojarzyło mi się z tokofobią. Może to byłby jakiś trop?
A ja to rozumiem bo miałam dosłownie to samo. Ciąża jet dla mnie obrzydliwa i każda myśl o niej powodowała napady szału i paniki. Chciałam ryczeć i wyrywać włosy z głowy. Myśl o tym że coś ma mi się ruszac w brzuchu, że będzie ciężko chodzić, że spanie i wszystko będzie boleć, te nieprzespane noce, te obrzydliwości...Osobiście na terapię chodzę. o dziwo niedawno troszkę zaczęło się zmieniać. Wizja tego nie jest już tak zła. Ale ja wiem, że podejmę w razie czego własne decyzje - tyko cesarka i raczej nię będę chciała karmić cycem bo jest to ochydne.
Jestes jeszcze młoda spokojnie ale poszukaj pomocy serio. Żeby się dowiedzieć skąd to. Ja w sumie nadal nie wiem. Na terapię chodzę rok, ale ogarniamy inne rzeczy też. Osobiście powiedziałam mężowi że dzieci nie będzie. Ale powoli mi się zmienia. nigdy nie wiesz jak będzie ale bez pomocy nie dowiesz się czemu tak jest.
Idź do psychiatry. Można nie chcieć mieć dzieci, można bać się ciąży i porodu, ale Twoje lęki nie są normalne. Podejrzewam, że nawet jakbyś sobie wycięła macicę i przestała całkowicie współżyć, to i tak byś się bała, że może w jakiś dziwny pokręcony sposób zaszłaś w ciążę.
jak nie chcesz nigdy, to jedz sobie do kraju, gdzie np. podwiazanie jaowodow jest legalne, mniej stresu do koncza zycia
To klasyczny przykład fobii. Jedni boją się wysokości, inni zamkniętych pomieszczeń, a Ty boisz się ciąży. Jak każdą fobię, można ją leczyć.