#zK2Rv
Przerobiłam warsztat na mini schronisko dla psiaków, z tym że dałam im prawdziwy dom. Psy zbierałam z ulicy, zanosiłam do weterynarza, itp. Czasami adoptowałam ze schroniska i brałam do siebie, aby poczuły trochę miłości i ciepła. Niestety szybko brakło miejsca dla nowych. Co robić? I tu pomogła mi przyjaciółka. Otworzyłyśmy razem stronę internetową, na której były zdjęcia i opisy psów oraz kontakt do nas. Wszystko było idealnie. Ludzie rzadko decydują się brać psy ze schroniska ale nie w tym przypadku. Telefony się urywały. Jeśli ktoś nie mógł wziąć któregoś czworonoga do siebie, to przyjeżdżał i się z nimi bawił, wyprowadzał na spacery. Szybko zdobyliśmy rozgłos oraz wolontariuszy. Młodzież za darmo opiekowała się na zmianę psiakami, a ja tylko pośredniczyłam tak naprawdę w adopcjach.
Pewnego dnia jedna z dziewczyn zabrała starego owczarka niemieckiego na spacer. Napadło ją dwóch chłopaków. Psinka rzuciła się na pomoc i ugryzła jednego z chłopaków w nogę. Bardzo szybko sprawa w sądzie. Chłopak był synem jakiegoś ważnego przedsiębiorcy. Szybki wyrok. Owczarek ma być uśpiony. Mało tego, mam zamknąć swoje schronisko, bo to działalność nielegalna. Psów nie musiałam oddawać do schroniska, bo szybko wolontariusze znaleźli dla nich nowe domy, ale już więcej nie wzięłam żadnego nowego zwierzaka. Szkoda, że ludziom przeszkadza wszystko, bo te psy naprawdę były szczęśliwe.
Nie rozumiem, dlaczego nie zalegalizowałaś swojej działaności.
bazienkaa a i to usprawiedliwienie dla prowadzenia nielegalnej działalności?
Rejestrowałam fundację, dużo roboty papierkowej, ale nie było to jakieś mega problematyczne. Nie widzę powodu dla którego autorka miałaby nie zgłosić się do jakieś pro zwierzęcej fundacji i działać jako DT pod ich patronatem. To już zalegalizowałoby działalność, a problematyczność zerowa.
Używając słowa działalność nie mam na myśli żadnej konkretnej typu działalność gospodarcza, tylko po prostu z braku lepszego słowa określam tak „schronisko” autorki. To tak na marginesie.
To wyznanie jest niespójne czasowo. Dziadek zmarł rok temu. Z warsztatem długo nie wiedziałaś co zrobić. Dopiero po tym długim niewiedzeniu (=kilka miesięcy?) Zrodził się plan. Pierwszy pies, potem następny, potem tyle że się już nie mieści, współpraca ze schroniskami, rozgłos, adopcje, pełno wolontariuszy, atak psa, rozprawa sądowa, wyrok (to się ciągnie latami często...), oddanie wszystkich psów do adopcji, i to wszystko w kilka miesięcy? Chyba cię nieco fantazja poniosła.
do tego bardzo glosno by bylo o takiej akcji
wyznanie dodano 'dawno temu' więc to 'rok temu' mogło być równie dobrze w 2018 jak i wcześniej
A wystarczyło poprosić fundację prozwierzeca o patronat i działalność w ich imieniu....
W tym kraju nie wolno prowadzić bardzo wielu działalności bez zezwoleń, nawet jeżeli ta działalność jest społecznie użyteczna.
I często dobrze, że zezwolenia są potrzebne. Patologicznych schronisk jest masa, a bez rejestracji byłoby jeszcze więcej.
@Diana ale w polsce akurat bez różnicy. Bo sama piszesz, patologiczne schroniska pomimo zezwoleń. Bez sensu... To co się tutaj dzieje.
Jaka legalizacja jakie schronisko?? Zakładasz Dom tymczasowy i tyle. Nikt Ci nie broni opiekować się zwierzętami i szukać im domu. Nie rozumiem tego wątku. No i fakt większość ludzi woli z dt brać psy niż se schronisk. Ostatecznie jakby Ci się coś takiego kiedyś wymarzyło jeszcze załóż stowarzyszenie. To trudne nie jest