#zIapo
Gdy miałam siedem lat, matka mnie utuczyła. Dosłownie. Kazała jeść ile wlezie, a jeśli tego nie robiłam - tłukła mnie. Kablem, pasem lub pięściami. Jak byłam starsza, zdarzało jej się walnąć mnie butelką. Gdy osiągnęła swój cel śmiała się ze mnie i drwiła, wyzywając od grubych świń. Trafiłam do szkoły, ograniczała nieco swoją przemoc. Nikt się mną tam nie interesował, była to typowo patologiczna szkoła, nauczycieli gówno obchodziło.
Sprawiła, że bałam się ludzi. Bałam się odezwać, myśląc, że jak powiem coś nieodpowiedniego, to znowu mnie stłuką. Miarka się jednak przebrała, gdy przyprowadziła do domu nowego ''wujka''. Miałam wtedy piętnaście lat. Ona śmiała się i kazała się zamknąć, kiedy mnie gwałcił.
Tej mocy ukradłam jej trochę pieniędzy i uciekłam. Przez kilka dni błądziłam po ulicach większego miasta, uciekając przed policją, głodując i popadając powoli w depresję.
Jednak ktoś nade mną czuwał. To było dnia, kiedy postanowiłam skończyć ze wszystkim. Przed samobójstwem uratowała mnie starsza kobieta. Pierwsza dobra dusza, jaką spotkałam w życiu. Zaopiekowała się mną, pomogła wyjść na prostą. To ona namówiła mnie do zgłoszenia sprawy policji. Ta kobieta była moją prawdziwą mamą. Nie ta, co urodziła. Ta, co pokochała.
Niestety, choroba odebrała mi ją kilka lat temu. Codziennie odwiedzam jej grób z jej ukochanymi niezapominajkami. Kocham cię i dziękuję, mamo.
Łojeżu, znowu jakieś gnioty zbuntowanej nastolatki.
Podobnie jak wyzej - niezaleznie od tego czy wyznanie jest prawdziwe czy nie, ktora czesc z tego co napisala nie jest niby realistczna? Wedlug postu juz od jakiegos czasu nastolatką nie jest, czyli ze niby znowu klamie we wszystkich aspektach wlaczajac w to nie wyliczony bezposrednio wiek.
Dlaczego wiec nie zarzucisz jej klamstwa wprost? Wydaje mi sie ze nie jestem jedyną osobą ktora sie tego domyśla: bo jestes zjeb* ście*...
Qehayoii. Co?
Hamlet. Co?
Hamlet, już tłumaczę. Qehayoii to płatek śniegu, którego świat nie rozumie. Nienawidzi swojej matki, bo nie dała jej kasy na nowy telefon. W jej porażonym bólem i nienawiścią do świata jestestwie powstała historia uzasadniająca dlaczego tej matki tak nienawidzi, z którą płatek śniegu zaczął się utożsamiać, mimo, że to wierutne bzdury. W jej wyobraźni matka przybrała postać potwora, zanoszącego się demonicznym śmiechem gdy jej facet gwałci jej córkę. Płatek śniegu swoje nadmiarowe kilogramy, zdobyte podczas ślęczenia przed tv, też zgania na matkę, która tuczyła ją też demonicznie się śmiejąc, a jak. Szkoła tez jej nie rozumie. Rozpaczając nad swym strasznym losem, qehayoii zapomniała, że wszystko to sobie zmyśliła i reaguje agresją i wyszukanymi obelgami rodem ze swej patologicznej szkoły gdy ktoś nie wierzy w jej łzawego gniota.
Ifyoulikeme, wydaje mi się, że nie masz racji. Tu wcale nie chodzi o tak przyziemną rzecz jak nowy telefon. Ja obstawiam, że matka-tyranka nie popiera planów córki co do zostania instagramerką i tiktokerką, i każe jej się uczyć i zdawać maturę mimo to, głupia stara baba. Jak jej nie nienawidzić?
Ninja123 faktycznie, może być i tak 😂
Ta matka chyba i tak jest mało wymagająca, bo brakuje jednego typowego elementu tych wyznań. Takie zbuntowane płatki śniegu, od których rodzice egzekwują jakiekolwiek obowiązki domowe, żalą się często potem jak są wykorzystywani w domu, i że złą matką leży całymi dniami, a oni muszą sprzątać i gotować i prac dla całej rodziny. Tu tego nie ma, więc złą matką chyba nawet nie wymagała robienia czegokolwiek od królewny.
W sumie takie stare dziadersy nie potrafią zrozumieć i docenić jaki to dramat, gdy nagrywasz najlepszego TikToka w swoim życiu, i właśnie wtedy matka woła cię na obiad. W dodatku na obiad prozaiczne mielone, nawet nie ma z czego zrobić relacji na insta. A Kaśki ojciec zabrał ją ostatnio do tajskiej knajpy i jak zrobiła relację to miała 60 lajków. A u ciebie w domu wiecznie mielone lub schabowe.
Rzucacie miesem i obelgami historyjkami, tacy pewni siebie, ale ani jednego argumentu, ani jednego racjonalnego wniosku dotyczacego czy to wyznania czy swiata w ktorym jest umiejscowione.
Na podstawie tego wnosze ze jestescie imbecylami, a jesli wasze komentarze nie sa zwyklym trolowaniem, to jestescie imbecylami przekonanymi o tym jacy to nie są inteligentni/sprytni (co jest fajnym błednym kołem, bo myslac ze wiesz wszystko raczej niczego sie nie nauczysz (tutaj warto przypomniec sobie definicje inteligencji)). Do tego to zenujace robienie sobie na wzajem dobrze, poklepujac sie po plecach - znowu bez argumentow? To ma mnie przekonac ot tak? Paru (jesli nawet, co za problem natworzyc sobie lipnych kont) deb* sie zgadza na jakis temat i juz, maja racje? Bo racje w dyskusji ustala sie glosowaniem? Ja pier* jaki plankton...
Tak czy siak: Nie wiem w jakim celu strzepicie sobie jezyk, ale wydaje mi sie ze przeceniacie to ilu ludzi obchodzi co tam sobie jeden z drugim deb* bełkotacie.
Ja sam mam generalnie gdzies jakie idiotyzmy co tam sobie pier*cie, ale ze jestem kulturalnym czlowiekiem to was o tym ładnie tutaj informuje...
A potem się obudziłaś
Niezaleznie od tego czy wyznanie jest prawdziwe czy nie, ktora czesc z tego co napisala nie jest niby realistczna? Bo to jej zarzucasz, oczywiscie w pokretny, leniwy i podstepny sposob ~ jak na rasowego poj* przystalo...
To banalne akurat- matka tyranka nigdy by nie zadzwoniła na policję po tym jak pozwoliła komuś gwałcić córkę.
Do 18 roku życia istnieje obowiązek szkolny gdzie często są wymagane podpisy opiekunów prawnych. Jeśli autorka uciekłaby z domu i zamieszkala z obcą kobietą, to dałabym jej max 3 miesiące zanim ktoś by to zauważył.
Załóżmy że matka autorki trafia do więzienia, wtedy autorka zostałaby skierowana do domu dziecka.
Załóżmy nawet że upozorowała zaginięcie - też by się "znalazła", chociażby podczas wyrabiania dokumentów.
@Harmony
Gratuluje klosza (szczerze) - dobrze ze komus sie udalo...
> To banalne akurat- matka tyranka nigdy by nie zadzwoniła na
> policję po tym jak pozwoliła komuś gwałcić córkę."
A gdzie niby pisze ze zadzwonila?
(swoją drogą, zakładanie że nikt nie zadzwoniłby na policje w takiej sytuacji sugeruje ze jestes bardzo naiwny(/a) - nie chce patologizowac duskusji wyjasnieniami)
> Do 18 roku życia istnieje obowiązek szkolny gdzie często
> są wymagane podpisy opiekunów prawnych. Jeśli autorka uciekłaby
> z domu i zamieszkala z obcą kobietą, to dałabym jej max 3
> miesiące zanim ktoś by to zauważył."
Nie jest w interesie matki zeby to wyszlo, a twoja wiara w twarde zasady jest mocno naiwna - wszystko zalezy od tego na jakich ludzi by trafila, na wielu etapach i jak bardzo oni mieli by to gdzies (czytaj: przypadek, i podejrzewam ze szanse na to ze *system by zadzialal* nie sa jakos "astronomicznie wysokie"). Tak czy siak w opisywanej sytuacji nie bylo pewnie nawet potrzeby liczyc na taki przypadek.
> Załóżmy że matka autorki trafia do więzienia,
> wtedy autorka zostałaby skierowana do domu dziecka.
Poniewaz ludzie to maszyny? Taka sytuacje da sie ogarnac (prawnie), zwlaszcza jesli dziewczyna jest starsza, nie jest tez w interesie rzadu placic na dzieciaka jesli ktos wezmie to na siebie.
> Załóżmy nawet że upozorowała zaginięcie - też by się "znalazła",
> chociażby podczas wyrabiania dokumentów.
Ze wzgledu na powyzsze odpowiedzi na ten argument nie ma juz nawet sensu odpowiadac.
Qehayoii nie ośmieszają się już, sprawdź lepiej czy z matmy nie ma nic na poniedziałek.
Przynajmniej w internecie może sobie poprzeklinać bo w domu pewnie przypał :p
W domu za przeklinanie jest szlaban na TikToka. Ta demoniczna matka karze tak surowo. Dlatego jej się dostało w necie. Dla zbuntowanej nastolatki szlaban na TikToka to prawie jak współudział w gwałcie.
Dzieci zawsze rodzi się z dwóch powodów :
1. Egoizm (bądźmy szczerzy, ale to dla własnej uciechy skazujemy kogoś na życie na tym padole),
2. Z powodu błędu (tabletki nie zadziałały, gwałt, potknięcie się).
Jeśli ktokolwiek poda jakiś powód niemożliwy do dopasowania do tych dwóch stawiam piwo (zgodnie z zasadami logiki. Nie będę stosował przekrętów, żeby udowodnić, że mam rację).
Dlatego właśnie fakt urodzenia kogoś nie powinien być powodem do szacunku. Dopiero wychowanie na to pozwala.
Ciekawa jestem, gdzie w tej historii występuje ojciec. Też się nie popisał rodzicielstwem tak samo jak matka.
@AutorkaWyznania,
Ps. "bo dała mi życie, powinnam być jej wdzięczna i tak dalej..." to jest typowa wymówka (pseudousasadnienie wykorzystywane do wykorzystywania ludzi) bo chociaz teoretycznie mozna tu mowic o jakiejs wartosci, to temat podnosi sie praktycznie tylko wtedy kiedy nie ma on racji bytu - matka ma na starcie takie fory, ze to ze musi wyciagac jakies uzasadnienia dlaczego dziecko ma ja kochac czy szanowac oznacza najczesciej ze nie powinno.
Nie zyjesz tez przeciez tylko dzieki twojej matce, ojciec, lekarze, ten kierowca z dobrym refleksem ktoremu weszlas pod kola, pradziadowie ktorzy wybili okoliczne niedzwiedzie, wynalazcy wszelakich lekarstw czy ulatwien etc itd. - sugestia, ze za cos takiego powinnismy odplacac absolutnym poddanstwem jest absolutnie nie na miejscu.
Ponadto, wracajac do samego "darun zycia" - zeby byl on darem to suma powinna byc net pozytywna (a jesli matka urzadza dziecku z zycia pieklo to tak raczej nie jest), bo inaczej mozna by obdarowywać ludzi długami żadając w zamian pieniedzy...
To wyznanie niczego do zycia czytajacego nie wnosi. Nie jest jakos specjalnie interesujace ani pouczajace. Nie rozumiem czego ludzie oczekuja? Powiesci z dynamiczna fabula, przemysleniami filozoficznymi najwyzszej kategori i notorycznymi zwrotami akcji?
Prawdziwe wyznania najczesciej dotycza g*nych i nudnych spraw i takie wlasne sa - jedyny powod zeby je za to atakowac (zwlaszcza w przypadkach wynika z nich ze autor(ka) jest osoba podatna na abuse) jest bycie śmieciem niskiej kategorii.
Co do wyznania - kazdy kto sie troche orientuje w rzeczywistosci (a nie mysli, ze wie najlepiej tak naprawde widzac tylko to co chce, jak typowy zje*) ze zaden z komponentow tego co odstawiala matka nie jest jakos szczegolnie rzadki. Pomijajac juz podteksty godne rasowych imbec* "ze matka takich rzeczy nie robi"... Niby dlaczego? Malo to wsrod ludzi sku*? I co, oni niby nie maja dzieci?
Jedynym potencjalnie nietypowym elementem byla by starsza kobieta, ale z jednej strony osoby ktore w takiej sytuacji nie uzyskaly pomocy raczej nie pisza komentarzy, podobnie jak "zaskakująco" duzo ludzi za ktorych ktas przyjal na siebie kule pisze o tym ksiazki niz w stosunku do tych ktorzy kule przeznaczona dla kogos innego wzieli na siebie... Normalnie zagadka tysiaclecia...
Pomijajac juz zupelnie prosty trywializm zycia, ze dla kogos kto wychodzi z patologicznej sytuacji jak ta opisana, kazda osoba nie bedaca totalnym ścier* bedzie wzorem świetego/bohatera... (ze wzgledu na bardzo niski punkt zaczepienia relatywnej przeciez percepcji)
Nie zes*aj się 🤗
@Awruki
"EAT SH*T!" (^-^)
Moge nawet zasponsorować.
To smacznego
To znaczy, piszesz "smacznego" w sensie zabierajac sie do posilku? (jak to sie czesto robi). Nie jest to spodziewana odpowiedz na tego typu obelge, ale musze przyznac ze imponujesz mi tutaj troche odwagą osobistą xD
Natomiast, jesli to twoj angielski pozostawia sporo do zyczenia - zlituje sie i podpowiem: idiom.
O widzę że kara na telefon już się skończyła skoro odpisujesz. Życzyłem smacznego tobie brązowy pokemonie. Piszesz takie głupoty że nie da się tego normalnie czytać, przeczytaj sobie swoje "wypowiedzi" bo brzmią jak grafomański wysryw 15 latki która myśli że jest mądra. Bez odbioru, podpisuj sobie sama bo chyba myślisz że dobrze ci idzie 😉
odpisuj* literówka.
@Awruki
1. Przed "że" rozpoczynajacym zdanie skladowe stawia sie przecinek - chociaz twoj belkot pozbawiony jest poprawnej skladni w stopniu w ktorym traci to znaczenie.
2. Nie ma znaczenia jak pisze, znaczenie ma to o czym pisze - wyrazajac opinie, ze ziemia jest kula moge brzmiec nawet niczym makak po grzybkach, ale ziemia nadal bedzie kula a ja nadal bede miec racje. Tylko imbecyl mysli inaczej...
Tak, czasem warto poczekać na taką osobę ♥️