#zEg3z
Owszem, czasem coś kupował ale nie działało. Ja kobieta zdrowa, potrzebująca wróciłam jak szczeniara do masturbacji - przynajmniej satysfakcja gwarantowana. Od pewnego czasu już mi się w ogóle odechciało grać czy dawać przyjemność mężowi, bo po co się brudzić i marnować czas skoro czekoladę dostanę tylko do powąchania?
Jakieś 2 tyg. temu wyjątkowo chamsko mu powiedziałam, że mam dosyć jego gadania na temat jego planów lekarzowych itd. i ma mi dać święty spokój, bo sama sobie lepiej zrobię, z nim nie warto czegokolwiek zaczynać bo zanim włoży to wyjmie, i że jest egoistą. I poskutkowało, dziś był u lekarza i rozpoczyna się diagnozowanie i ewentualne leczenie.
I dziś - wieczorne podchody z jego strony, bo to piątek i po Walentynkach itp., a mi się po prostu nie chciało poświęcać, by po minucie myć się i ubierać - po co, na co. I bomba wybuchła, że od 10 lat musi się łasić o każdy przejaw romantyczności z mojej strony itd., że jestem zimna jak lód, że zapowiadało się tak fajnie, a ja się zmieniłam. Ja mu na to, że zawsze mu mówię co mi na wątrobie leży, a on to miał w nosie przez tyle czasu, więc po jednej wizycie u lekarza niech się nie spodziewa, że z radości zaraz na niego wskoczę.
W związku z tym mam pytanie, czyja racja mocniejsza? Ja po tylu latach rycia beretu straciłam zdolność logicznego myślenia, bo niby to mnie się wiecznie krzywda dzieje, a przecież wokół mnie sami normalni ludzie.
Sorki za chaos, nie wiem co myśleć.
Skoro już poszedł do tego lekarza to daj mu szansę I pomóż w terapii I leczeniu.
Jeżeli od 9 lat znosisz jego egoizm I bezużyteczność w łóżku to znaczy, że ma wiele innych zalet I warto powalczyć o związek.
Do lekarza poszedł. A myślę, że takie mega chamskie odrzucanie w niczym teraz nie pomoże, bo stwierdzi, że po co ma się męczyć u lekarza, poświęcać czas na chodzenie tam i w ogóle pewnie mieć jakieś nieprzyjemne badania, skoro żonę i tak ma zimną jak lód. Więc albo przestanie chodzić do lekarza, albo po wyleczeniu pójdzie do innej. A mnie tylko dziwi ten brak dialogu i szczerości w wyrażaniu swoich potrzeb. Sytuacja trwa od 9! lat, zaczęło się rok po ślubie. I myślę, że wtedy powinniście szczerze o tym rozmawiać, nie tylko na zasadzie kilku sekund po nieudanym seksie, ale poruszyć ten temat za dnia, mówić o swoich potrzebach i oczekiwaniach, żeby już wtedy poszedł do tego lekarza...
czytać ze zrozumieniem - nie mam problemu z mówieniem tego co mi na wątrobie leży, a żeśmy w ciemię nie bici to i dialog sensowny prowadzić potrafimy, z tymże jeśli o ten temat chodzi to mąż się jakby przestaje kontaktować, i to nie tylko zaraz po stosunku ale kiedykolwiek zaczynałam ten temat. W końcu musiał dostać obuchem w łeb, czyli chamskim tekstem i szantażem żeby dotarło że moja cierpliwość już się skończyła.
To jednak nie potraficie rozmawiać, jak tylko groźba działa
Ok ale seks to nie tylko wkładanie i wyciąganie. Nawet jeśli to jakoś "naprawi" (choć przyczyna może leżeć w tym, o czym zaraz napiszę, a na to żadna tabletka nie pomoże), to nagle nie stanie się dobrym kochankiem, któremu zależy na Twojej przyjemności. Co z drugim razem, co z robieniem dobrze w inny sposób, przede wszystkim co z relacją opartą na cieszeniu się sobą, cielesnością? W takiej relacji nieważny jest przedwczesny wytrysk, kobieta czerpie przyjemność z wielu rzeczy z dobrym kochankiem.
Żadna racja nie jest mocniejsza. Moim zdaniem wzajemne zrozumienie was uratuje. Obydwoje popracujcie nad sobą, możecie mieć na terapię i mieć szansę na zmianę, poprawę i zadowolenie. Albo dalej możecie się obwiniać. Wybierz sama co wolisz.
a czy nie możecie na przykład, no nie wiem, zamiast wsadzić od razu, to skupić się na innych seksualnych przyjemnościach? seks to nie tylko wkładanie i poruszanie biodrami... niech Ci zrobi minetkę, kupcie sobie jakieś zabawki. troszeczkę Wam brakuje polotu i kreatywności. i w takiej sytuacji nawet przy długim stosunku w końcu byście się zapewne sobą znudzili :") a Ty też nie bądź taka chłodna. przełamał się (w końcu!) i poszedł do seksuologa, co zapewne nie było dla niego zbyt łatwe (wstyd, skrępowanie, i wiele więcej). też mogłabyś dać coś od siebie...
Dla wielu minetka i dluga gra wstepna nie zastapi prawdziwej penetracji. I to latami...
ja np. od penetracji orgazmu nie mam wcale, czasem udaje sie na jezdzca, ale to przez pociertanie lechtaczki\
bylabym najszczesliwsza kobieta na swiercie majac szybko konczacego partnera jak autorka tylko ja bym mu powiedziala- ulzyles sobier? super teraz moja kolej zrob mi dobrze. usta i palce masz sprawne.
ja wole jak chlop konczy po 1-3 min przynajmniej czuje sie dla niego atrakcyjna a nie po godiznie gmerania nic i czlowiek sie zastanawia co z nim nie tak...
poza tym w dzisiejszych czasach jest tak szeroki wybor wibratorow, ze mozna minetke robic z wibratorem i cipce
Bazienko Widzisz, a ja orgarm lechtaczkowy moge zrobic sobie sama. Ale prawdziwy orgazm osiagam przez penetracje, wiec nie wyobrazam sobie seksu bez tego. Cala reszta to dla mnie gra wstepna, badz przerwa na zebranie sil. I nie wyobrazam sobie zastapic prawdziwego faceta najlepszym wibratorem. Ile kobiet tyle upodoban, wiec i najwidoczniej autorce akurat na tym zalezy (co wynika z wyznania)
Ps jezeli seks jest fajny to nikt sie nie zastanawia dlaczego dlugo trwa. .. ;)
otóż to, polotu nam nie brakuje, wibratora także nie, ale mam tak samo jak SavageM - nic nie zastąpi prawdziwego członka w środku na trochę dłużej niż kilkanaście sekund
Mi czasami ciężko dojść poprzez penetrację, dlatego układamy się w takiej pozycji aby albo on, albo ja pomagać pobudzając łechtaczkę. Fajnie też zrobić pokaz że swojej masturbacji. I on się napali i mi dobrze ;)
Daj gg, pomszcze go ;)
MechaPomarancza I taki sposob jest w ogole super! Tylko, jezeli facet wklada na pare sekund to z tych dwoch czynnosci znowu pozostaje tylko stymulacja lechtaczki...
kochani kwestia dopasowania i tyle
jak lubisz 10 razy dziennie znajdz partnera o odobnym libido
jak wolisz 2 razy w miesiacu- patrz wyzej
jak szybko konczysz znajdz kogos, dla kogo nie bedzie to problemem
i tyle w sumie
poza tym z wiekiem wydluza sie dlugosc stosunku
Chyba dlugosc przerw pomiedzy zblizeniami ;)
masz pretensje do faceta, że nie chodził do specjalistów i olewał sprawę, a sama szukasz porady na anonimowym forum w Internecie zamiast ruszyć dupę i iść z mężem albo na terapię małżeńską albo do seksuologa.
chyba że próbowałaś, ale się nie zgodził.
Niestety, a na barana nie zaniosę bo nie dam fizycznie rady.
A pytałaś, czy pójdzie z tobą? Czy odmawiał? Czy w ogóle nic nie proponowałas? I w ogóle, to czytaj mój inny post, bo podałaś za mało informacji na rzetelną ocenę.
A to seks polega tylko na wkładaniu? Przecież zawsze mogłaś poprosić go, żeby najpierw dał Ci orgazm choćby palcami, a dopiero potem kolej na niego. Jesteście razem tyle czasu i nie umiałaś na niego bardziej wpłynąć?
Oboje po równo. On się czuje jak śmieć, no nie może Ci dogodzić, ani nawet poprzytulac się nie dasz, no to jest słabe, bo przecież możecie mieć długą grę wstępną, a on może trzasnac Ci minetke, żebyś doszła wcześniej. Ty się czujesz sfrustrowana, że do niego przez tyle lat nie dotarło. Ale w konc dotarło, zaczął o Was walczyć, więc zmotywuj go. Pokaz, że to doceniasz, że się z tego cieszysz, czule gesty wobec męża nie zawsze muszą prowadzić do seksu, a są sposobem na okazanie miłości i wsparcia.
Może się da z tego wylizać?
Poniekąd Cie rozumiem. Mój jest tak egoistyczny, że nie zwraca uwagi, czy mi jest dobrze. Zrobi swoje i idzie spać. To mnie odziera z kobiecości i wcale nie mam ochoty na zbliżenia, powoli zamieram od środka, przykre to...
Nawet bardzo... Przegadajcie temat razem, jak nie pomoze to z jakims seksuologiem. Jak przestaniesz calkiem to on znajdzie zastepstwo dla Ciebie, a zmuszac tez sie nie bedziesz... Ratujcie to jak sie da
Przestańcie na tą kobietę tak najeżdżać, wybaczcie, ale gdyby sytuacja była odwrotna (cokolwiek, przez co kobieta nie mogłaby lub nie chciała współżyć) to byłby hejt na nią, że mąż ma racje, bo swoje potrzeby ma. A w tym przypadku jej facet, to zwyczajny EGOISTA, skoro autorka podekresla, że 9 lat próbuje mu przemówić do rozsądku, nie myślący o jej potrzebach. Błagam nie mówcie mi jaki to biedny musi iść do lekarza, laski chodzą do lekarzy, chorują na nie wiadomo co i nikt nad nimi nie ubolewa.