#1OhHV
Gość pyta mnie (a trzeba wiedzieć, że ma wspaniały głos - spokojny i opanowany, ale troszkę mroczny) czego od niego chciałem. Wyjaśniłem całą sytuację, więc mnie puścił. Troszkę podenerwowany wstałem i energicznie chciałem ruszyć w stronę domu. Jak się pewnie domyślacie, Psycho też był zestresowany i wziął to za próbę ataku. Skończyłem na ziemi z rozwalonym nosem.
Nos mi nastawił (albo coś z nim zrobił, w każdym razie, brzmiało to mega profesjonalnie, ale nie zapamiętałem nazwy - on jest na biol-chemie), przeprosił i podziękował za ,,usiłowanie uratowania życia" (cytat).
Kolejny raz skończył się dla mnie gorzej.
Zauważyłem jakąś dziewczynę +/- mój wiek i BARDZO mój typ, która była nagabywana przez jakiegoś Sebka. Wyczuwając idealną szansę na podryw podchodzę i pytam, czy zna tego człowieka i czy wszystko w porządku. Zaprzeczyła, więc biorę ją pod rękę i ciągnę w stronę pobliskiego parczku, mówiąc, że ją odprowadzę. W tym momencie wkracza Psycho. Nie uszedłem nawet 3 kroków. Niewiele pamiętam, bo działo się to szybko. Sebek znokautowany kilkoma celnymi strzałami, a ja nawet nie zdążyłem wyjaśnić sytuacji, gdy Psycho zabrał się do mnie. Próbowałem się bronić, ale na niewiele się to zdało, niestety.
Znów wylądowałem a ziemi z podbitym okiem, ale tym razem, dla odmiany, lewą rękę przeszywał ból nie do opisania.
Przerażona niewiasta wyjaśnia, że ja jej nie atakowałem, tylko chciałem pomóc, więc Psycho zabiera się do ratowania mnie.
Usztywnił złamanie, coś tam jeszcze i odprowadził do szpitala (dziewczyna miała po drodze dom, więc zostałem z nim sam).
Został ze mną na diagnozie. (Okazało się, że chciał mi złamać konkretną kość, więc, skoro miał okazję to zweryfikować - skorzystał. Kość była ,,ta co chciał", ale złamanie wyszło ,,jakieś nie takie" - jego słowa). Przy okazji umilał mi życie czarnym humorem. Idealnie, bo moi znajomi nie rozumieją, jak można się z takich rzeczy śmiać.
Po wszystkim odprowadził mnie i jeszcze mi pomógł wnieść rzeczy do domu (przez całą drogę niósł nasze plecaki) .
Dał mi swój numer – w razie gdybym chciał od niego odszkodowania.
Odszkodowania nie chciałem, ale zaczęliśmy pisać i spotykać się.
Zaproponował mi kurs samoobrony, bo to wstyd, że dałem się tak od razu.
Okazał się całkiem spoko.
Psycho, jeśli to czytasz, to wiedz, że będziesz spoko lekarzem - tak jak o tym marzysz, ale podnoszenie na duchu zostaw pielęgniarkom
PS.
Nie jestem parą ani z nim, ani z tą dziewczyną. :)
Koleś najpierw robi, a potem myśli. To nie jest cecha dobrego lekarza.
I od razu atakuje bez rozeznania sytuacji. Zakłada najgorsze zamiary obcych ludzi.
Lekarz, który jako jedyny przeprowadził zabieg że 300% śmiertelnością (pacjent, asystent którego zaciął i zakaził, ktoś przyglądający się padł na serce) podobno sumarycznie miał całokształtowo niesamowicie dobre wyniki jak na swoje czasy, dzięki brawurze i szybkości...
blue w syt 1 mogla zadzialac pamiec miesniowa, sama tak mialam jak ktos mnie lapal od tylu np. za ramie, wlaczal sie automat
To nasz anonimowy mroczny Psycho w końcu studiuje tą medycynę czy nie? Bo już nie wiem. Ale kiedyś pisał, że umie się dobrze bić.
Pisał tyle rzeczy, że można by obdzielić kilka biografii ;D
I w dodatku jest na biol-chemie xd
ahhh no tak, nastawianie nosa to jest faktycznie umiejetność której uczą na każdym biolchemie.
Ziom się nauczył poza szkołą. Na biol-chemie rzeczywiście ciężko o takie umiejętności :). Tak o tym wspomniałem, bo nie jestem pewien czy on rzeczywiście mi go nastawił, czy tylko cos z im zrobił XD
Najprawdopodobniej Ci go PRZEstawil :)
Coś lewy ten kurs, bo mnie zawsze uczyli by zawołać do osoby leżącej, czy przypadkiem po prostu nie śpi i by jej zbytnio nie przestraszyć czy coś, zamiast od razu do niej z łapami.
Jeden z pierwszych kroków PP - delikatnie chwycić poszkodowanego za ramiona, potrząsnąć nim lekko i spytać, najlepiej kilka razy, czy nas słyszy.
bo dawniej faktycznie było o delikatnym chwyceniu za ramię, ale myślący i będący na bieżąco instruktorzy wiedzą, że to nie jest najlepszy pomysł
Męczę w szkole pierwszą pomoc od dwóch lat. Podchodzi się zawsze od strony nóg i najpierw daje się sygnał dźwiękowy, choćby pytając, czy wszystko w porządku, a dopiero potem dotyka, czy wręcz delikatnie potrząsa.
@Suomen, w 4 przypadkach gdy mnie uczono o pierwszej pomocy, mówiono, że zanim złapiemy osobę to mamy do niej zawołać i spytać czy wszystko w porządku. Wtedy dopiero można lekko potrząsnąć za ramiona
@Suomen, więc w sumie to prawda, że jednym z pierwszych, ale wołanie jest wcześniej
7 czy 8 lat temu jeszcze uczyli o klepaniu w ramię.
Przynajmniej mnie.
A to całkiem drogi kurs był, z certyfikatem.
Klepnięcie, szarpnięcie - chyba nie ma większej różnicy, powiedziałabym wręcz, że klepnięcie może być lepsze, ale najważniejsze to nie pakować się od razu z łapami.
Suomen masz racje
tez jestem w PP, ale najpierw sie sprawdza bezpieczenstwo, a potem mowi cos w stylu "halo, co sie stalo" i dopiero ramionko :)
Źle się wyraziłam, nie chodziło mi o różnice między potrząsaniem a klepaniem, tylko że mi kazano w takiej sytuacji podejść i poklepac, jednocześnie pytając czy trzeba pomocy, bez tego sygnału dźwiękowego na początku
Dark, teraz wymyślasz wyznania o sobie w trzeciej osobie? To nowe.
To jest o DarkPsycho?
No nie. Chyba, że o czymś nie wiem :)
Serio? Ktokolwiek te bzdury wziął na serio? Przecież na pierwszy rzut oka widać, że wyznanie jest zmyslone przez DarkPsycho. Żenada.
@h0nesteyes absolutnie nie jego styl...
Wybaczcie niedopatrzenie z nikiem, który wprowadził zamieszanie ;). Chciałem dobrze. Ja jestem autorem, ale wyznianie z innego konta (hasło mam zapisane w kompie i nie pamiętam, eh) Także wybacz mi DarkPsycho, niepotrzebne zamieszanko hihi
I co, w szpitalu zobaczyli podbite oko i złamaną rękę, ewidentnie z jakieś bójki i tego nie zgłosili, zwłaszcza, że obok był sprawca, który najwyraźniej niczemu nie zaprzeczał? Gość jest trochę narwany i bardzo agresywny, lekarzem niech nie będzie, bo lekarz musi pomyśleć, zanim coś zrobi.. A z jego podejściem to wytnie nie to co trzeba czy zbyt pochopnie postawi jakąś diagnozę, a potem będzie co? Sorry? I z nosem idź do lekarza, wątpię,że jakiś licealny uczniak umiał dobrze nastawić nos..
Haha, to on juz tak zwyczajowo Cie obija, cos jak Obeliks i piraci :)