#zD1LO
Straciłam dziewictwo z własnym kuzynem. Miałam 17 lat, on 21. Może by do tego nie doszło, gdybyśmy wiedzieli, że jesteśmy rodziną... Ale od początku.
K poznałam na urodzinach koleżanki, która kilka miesięcy wcześniej przeprowadziła się do innego miasta i między innymi on był jednym z jej nowych znajomych, których postanowiła zaprosić. Zaczęliśmy się spotykać, zostaliśmy parą... Spotykaliśmy się kilka miesięcy i jakimś cudem nikt się nie zorientował. Aż do pamiętnych świąt wielkanocnych...
Postanowiliśmy nasz związek wznieść na wyższy poziom - w poniedziałek wielkanocny miałam go przedstawić swoim rodzicom, a we wtorek jego rodzice mieli poznać mnie. Do wtorkowego spotkania nie doszło, bo w poniedziałkowe... Istny koszmar. Przyprowadziłam K do domu, z radością zaprezentowałam go rodzinie, zasiedliśmy do obiadu, tata zaczął pytać mojego wybranka o uczelnię, o pracę, o rodzinę... No właśnie. I tu sprawa się rypła. K zaczął mówić o mamie, która jest nauczycielką i ma pewną charakterystyczną przypadłość... Rodzice wtedy zdębieli i zaczęli zadawać coraz bardziej szczegółowe pytania, aż poznali jej panieńskie nazwisko. Takie samo jak mojej mamy... Moja mama i jego mama to siostry...
Wiedziałam, że mama ma siostrę, z którą nie odzywała się wiele lat. Ja nigdy jej nie poznałam, nigdy się o niej nie mówiło, właściwie nikt nawet nie wiedział, czy żyje. Gdy obie dorosły, wyprowadziły się z rodzinnego domu i zamieszkały razem. Nie znam szczegółów tej historii, ale podobno ciotka wpędziła mamę w niezłe długi i przepadła jak kamień w wodę. Rodzina początkowo jej szukała, ale ostatecznie wszyscy się jej wyrzekli. Niby po wielu latach próbowała nawiązać kontakt, ale nikt jej nie wybaczył. Życie toczyło się dalej, aż do tych nieszczęsnych świąt...
Jak się domyślacie, w tamtym właśnie momencie nasz związek przestał istnieć. Temat nigdy nie został już poruszony. Jakby to się nigdy nie wydarzyło. Z K kontakt urwany do zera, oboje uznaliśmy, że ta część naszego życia nigdy nie miała miejsca.
Jestem rozdarty pomiędzy "Sweet home Alabama", a "The Lannisters send their regards"
Przykre że na początku wielka miłość a potem jak wszystko wyszło najaw to zero kontaktu.
Jakim trzeba być człowiekiem by od tak po paru miesiącach poważnego myślenia że się wzajemnie kochacie zerwać kontakt? Wasza miłość bez tego problemu chyba i tak by nie przetrwała...
Z tego co wiem z kuzynostwem to już nie kazirodztwo w sensie prawnym, a wcześniej się nawet nie znaliście, to ja tu nie widzę nic złego. Można było kontynuować związek....
...Ale skoro tak szybko urwaliście kontakt do zera, to raczej miłość to nie była i pewnie i tak by to nie przetrwało, więc chyba lepiej wcześniej, niż później.
Jak w telenoweli
Dobrze, że zerwaliście kontakt.
Nie wychowywaliscie się razem, nie żyliście ze sobą jak rodzeństwo. Ja raczej bym kontynuowała ralacje.
No ładnie..