To były szalone, studenckie czasy, dokładnie 1 rok. Wracałam z ówczesnym chłopakiem z imprezy w klubie do akademika i zebrało nam się po alkoholu na amory w parku. Świrujemy już dość ostro i nagle ... oślepił mnie błysk świateł samochodu jadącego alejką w naszą stronę. Zdążyłam tylko oderwać się od zajęcia i zobaczyłam dwóch rozbawionych policjantów, którzy wyjaśnili nam, że siedzimy pod miejską kamerą i że kłócili się na komisariacie, kto jedzie do nas interweniować, a kto zostaje i ogląda dalej. Skończyło się tylko na pouczeniu, ale przez kilka lat bałam się, że wyląduję gdzieś na YouTubie.
Dodaj anonimowe wyznanie
My kiedyś, jeszcze uspokajając oddechy "po", usłyszeliśmy gwałtowne walenie w drzwi. Nie wiem, kto był bardziej zaskoczony.. ja, otwierając w samych bokserkach patrolowi policji, czy policjanci, którzy dostali wezwanie do przemocy domowej, bo "kobieta krzyczy".. Rzeczywiście, krzyczała. Nawet dwie. Miny młodego funkcjonariusza, który próbował zrozumieć, że "ale.. Państwo tak we troje...?" długo nie zapomnę 😂
Jesteś chory.
A jakieś uzasadnienie?
Na YouTubie to raczej nie. Bardziej na pornhubie.
Na którymś z takich portali wylądowały zdjęcia/filmy polek robione w Biedronce, Lidlu..
Oczywiście z ukrycia tzw upskirty.... To że tutaj policja interweniowała to raczej nie jest zabezpieczeniem przed wyciekiem... Swoją droga na komisariacie podgląd z kamer?... W większych miastach są specjalne centra do tego....
XxxxxxD.
To wygląda dziennie