#z4Dwx

Maję zobaczyłem po raz pierwszy, gdy miała 14 lat. Blada, długie, ciemne włosy zasłaniające pół jej twarzy, zdecydowanie za duże ubrania. Miałem mieszane uczucia - wyglądała jednocześnie przerażająco, jak i pięknie.
Nie rozglądała się jak każdy nowy pacjent. Po prostu patrzyła przed siebie z zamyśleniem w oczach. Parę osób podchodziło do niej przywitać się, ale ona tylko kiwała głową i odwracała wzrok wracając do rozmyślania. Nie była przy tym niemiła, tylko po prostu jakby... znudzona.

W szpitalu sale były zamykane po śniadaniu, a otwierane po obiedzie. Cały pozostały czas Maja spędzała w swoim pokoju. Dzieliła go z kilkoma koleżankami, ale żadna z nich nie potrafiła nic dokładnie o niej powiedzieć. Ze sposobu w jaki poruszała się po oddziale wywnioskowałem, że nie jest to jej pierwszy pobyt. Jak się później dowiedziałem - miałem rację.
Czasem wychodziła, by w sali od muzykoterapii pograć na starym, zniszczonym pianinie. Nie wiedziałem zbyt wiele o muzyce, ale usłyszałem od któregoś z psychologów, że gra preludia Chopina. A grała pięknie, lekko kiwając się na obdrapanym stołku. Czuło się w tym magię.
Któregoś dnia, około dwóch tygodni po jej przyjęciu, podeszła do mnie, spojrzała na okładkę czytanej przeze mnie książki i powiedziała, że też lubi Ayn Rand. Czy nie mogło się zacząć bardziej zwyczajnie?

Szybko dostrzegłem jak bardzo jest inteligentna. I pokochałem w niej to. Pokochałem ją całą. Z jej rozczochranymi włosami i smutnym spojrzeniem. Pokochałem ją, chociaż wiedziałem, że ona nigdy nie odwzajemni mojego uczucia. Otworzyła się przede mną, opowiadała o trudnym dzieciństwie, marzeniu, by chociaż raz pójść na lekcje muzyki i sytuacji w domu. Było jej naprawdę ciężko i myślę, że dzięki jej zwierzeniom, rozumiałem to, co się później stało. Kilka tygodni później powiedziałem jej o swoich uczuciach. Pocałowała mnie delikatnie w usta. I wiedziałem, i czułem, że był to jej pierwszy pocałunek. Który oddała właśnie mi. Czy byłem głupi, sądząc, że to coś znaczy? Spędziliśmy jeszcze razem kilka (przynajmniej dla mnie) wspaniałych tygodni.
Ale nadszedł mój czas, kończyłem 18 lat, a to oznaczało, że musiałem odejść z oddziału. Wymieniłem się z Mają adresami (telefonów komórkowych wtedy nie było) i odjechałem zapewniając o swoim uczuciu oraz licząc, że odpisze na któryś z moich listów.
Nie odpisała. Ale zobaczyłem ją jeszcze później. Na jej pogrzebie. Powiesiła się kilka dni po moim wypisie.
.
Minęło prawie 20 lat. Mam żonę i córkę, które są dla mnie całym światem. Od prawie 12 lat nie byłem u psychiatry, od 9 u psychologa. Czemu więc piszę to wyznanie, skoro to tylko przeszłość?
Dwa dni temu przywieziono pianino, które zamówiła moja żona dla naszej córki. Było to szpitalne, stare, zniszczone pianino, na którym kiedyś grała Maja.
HelgavonKlusken Odpowiedz

Maja chciała choć raz pójść na lekcję muzyki ale Chopina grała przepięknie. Po trzech latach hobbistycznego brząkania na pianinie to ja mogę tylko "u cioci na imieninach" zagrać bez patrzenia na nuty.

Accio

Chyba że ktoś z rodziny ją uczył, ale wątpię- po 7 latach w szkole muzycznej dopiero zaczęłam zbliżać się do poziomu, na którym mogłabym zagrać Chopina

BlackToxicSide

Albo poprostu miała talent. Mała, bo mała liczba ludzi uczy się wręcz intuicyjnie gry na instrumentach. Sama uczyłam się grać 8 lat na gitarze i szło mi to dobrze, ale mój znajomy doszedł do tego samego poziomu po niecalym roku. Potem nauczył się jeszcze grac na 2 innych instrumentach. To, że coś zdarza się rzadko, wymyka się normą nieznaczy, zejest niemożliwe. Wszysycy geniusze robili rzeczy niemożliwe ;)

efektmotyla

Nie trzeba chodzić na lekcje pianina, żeby grać. Może ćwiczyła ten jeden utwór w kółko tak długo aż umiała go zagrać dobrze. Mój facet też jest samoukiem i gra lepiej niż spora część takich, którzy chodzili na zajęcia.

Sebastian001

Chodziłem do szkoły muzycznej i jej nie skończyłem w połowie zostawiłem i poprosiłem koleżankę, aby mnie uczyła i niczego nie żałuję, nauczyła mnie wiele przydatnych rzeczy i mogę grać ze słuchu, zmieniać piosenki, wymyślać do nich wstępy itd. W szkole muzycznej tylko zmarnowałem czas, dlatego trwa tak długo. Koleżanka uczyła mnie 3 lata

greenpurple

U mnie w muzycznej każdy obowiązkowo po dwóch latach fortepianu dodatkowego zaczynał grać Chopina, nie wydaje mi się żeby tym bardziej ktoś chcący nie mógł tego zrobić.

KobietaKoc

Podbijam. Jestem po szkole muzycznej, uczyłam się grać na fortepianie 10 lat. "Przepiękne granie preludiów Chopina" bez regularnych lekcji i ćwiczenia mnie bawi:p

greenpurple

Wiele preludiow Chopina nie jest wymagających technicznie. A słuchacz-amator nie zna niuansów w utworze, więc jak są ładne dźwięki i emocje to może uznać to za piękne. Nie ujmuję tej Mai bo mogła grać pięknie, ale nie trzeba grać obiektywnie dobrze żeby się innym spodobać.

Patronusowata

Niektórzy po prostu mają dar. Mam znajomego, który, wziąwszy pierwszy raz do ręki skrzypce, zagrał "Mizerną cichą". Ze słuchu. Nie mając najmniejszego pojęcia o smyczkach.

kopciuszek656

Zależy tak jak osoba wyżej powiedziała od daru.. mój brat dwa lata temu pożyczył akordeon od wujka, po pół roku miał już swój. Teraz po dwóch gra już na gitarze, akordeonie, keybordzie, perkusji. Raz dostał puzon do ręki i wygrywał na nim mydełko Fa 😂 ale to brzmiało dla mnie trochę śmiesznie i przestał :) jest samoukiem i nigdy nie myślał nawet, aby pójść do szkoły muzycznej. Więc jak piszesz KobietaKoc ze Cię śmieszy to nie ma co.. wszystko się da :) dla chcącego nic trudnego, jeden ma większe zdolności i szybciej przyswaja.. Ale to już zasługa naszego mózgu :)

Pinda

Do szkół muzycznych często przychodzą beztalencia. Owszem, grać może i potrafią, ale bez czucia. A niektórym muzyka po prostu gra, bez nauki. Znam taki przypadek.

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
softkitty Odpowiedz

Tak , na pewno to było to pianino. Ludzie, fajnie, ze lubicie pisac opowiadania, ale od tego sa fora literackie, ewentualnie strony typu wattpad.

CukierPuder

Nie lubię wattpada. Większość to kiepskie fanfiki, albo historyjki miłosne. :P

Paniprzyssawka

Cukier Puder wydaje mi się, że na wattpadzie jest pełno wszelakich opowiadań, wystarczy poszukać, zresztą można wybrać kategorie opowiadania :)

Bookoholic

Paniprzyssawka jednak każda kategoria to w sumie prawie tylko opowiadania o miłości, najczęściej schematyczne, albo w stylu pisiąt twarzy więc często szkoda czasu na szukanie.

CukierPuder

Tak, to prawda, jest tam sporo kategorii. Jednak z tego co zauważyłam, górują tam albo opowiadania fantasy, albo opowiadania miłosne.
Nawet te z sensacyjne są oparte na miłosnej opowieści, tak jakby bez miłosnych wątków nie dało stworzyć się dobrej historii.
Próbowałam się wczytać w wattpadowe powieści, jednak to raczej nie dla mnie. Nie znalazłam tam odpowiadającej mi perełki. :)

MaryL

@lesio, taak! Albo zła pielęgniarka, która nie pozwalała jej grać! I ciągnęła za jej piękne czarne włosy

BeHappyAllTimes Odpowiedz

Wybacz, dla mnie zmyslone na bank.

ShadowOfTheNight Odpowiedz

Jakieś takie niezbyt spójne. Żadnego wprowadzenia gdzie znajduje się miejsce akcji tylko dopiero z dalszego tekstu się można było dowiedzieć, cała akcja z pianinem trochę niezbyt realna ( dziewczyna która marzy o lekcji gry potrafi pięknie zagrać na instrumencie który nie jest typu gitara gdzie mogła u kogoś podpatrzyć ponieważ stosunkowo mało osób gra na pianinie). Moim wątpliwościom ulega również to, że twoja żona dziwnym trafem kupiła stare oraz, jak sam zauważyłeś, zniszczone pianino na którym grała Maja. Również zbiegiem okoliczności jest to, że twoja córka chce grać na pianinie (o ile ty w to nie ingerowałeś, ludzie często chcą znaleźć w swoich dzieciach coś co utracili lub to do czego nie udało się im dotrzeć). Może wyznanie nie tyle co zmyślone ale z pewnością podkolyzowane.

skislam Odpowiedz

kurde śliczne, żeby jeszcze było prawdziwe :s

OMBoze

Ale nie jest

lazanja Odpowiedz

zmyślone jak nic, ale przyjemnie się czytało :)

78FS

Tak, uwielbiam takie historie <3
Smutne i dobijające, ale autor naprawdę umie pisać :)

Ilovesabaton Odpowiedz

Jak dla mnie to niezła bajeczka: miłość, samobójstwo i jeszcze to pianino na końcu.

78FS

Jak w jakimś horrorze, gdzie przypadkiem (czyt. przez klątwę) główna postać znajduje przedmiot należący do tragicznie zmarłej osoby.

78FS

kolejne hejty.

SchwartzeMargaritte Odpowiedz

Domyślam się, że transportem pianina zajęły się smoki i wróżki, prawda?

Vegezycie Odpowiedz

Ja też tak chcę, zeby bez lekcji muzyki umieć grać preludium Chopina :(

winogrono Odpowiedz

Uuuuuu bajkopisarz się znalazł

Zobacz więcej komentarzy (20)
Dodaj anonimowe wyznanie