#z4Bnl

Wyznanie o ludzkiej znieczulicy.

Na początek parę słów o mnie. Uczę się w liceum, nie pracuję, na wszystko dostaję od rodziców, a pieniądze z różnych okazji typu urodziny czy Dzień Dziecka mam na koncie oszczędnościowym. Czyli ogólnie nie mam góry pieniędzy. Jednocześnie kocham zwierzęta i obok ich krzywdy nie potrafię przejść obojętnie.

Jakoś w grudniu nikogo u mnie w domu nie było i musiałam wracać do domu na nogach. Idę więc, po próbie w szkole około 20, nagle coś w krzakach zaczęło wierzgać, więc zaczęłam uciekać. Stety czy niestety tknęło mnie i tam wróciłam. W tych zaroślach siedział zabiedzony szczeniak, brudny, chory, ze świerzbem itp. Do domu miałam parę minut, więc poszłam po koc i jedzenie, ale gdy patrzyłam jak szybko przełyka karmę i się przy tym trzęsie, to zabrałam go do domu. Z racji posiadania psa ze słabą odpornością, po ciężkiej operacji, ten młody został w takim domku gospodarczym.

Jedna fundacja go nie chciała, druga powiedziała, że zabierze, żebym zaczęła leczenie, a oni zwrócą. Nie będę opisywać czego mu tam nie wykryli, za leczenie buliłam ja, a fundacja się zmyła. Znalazłam mu dom tymczasowy, szukałam stałego.

Moja dalsza sąsiadka się o tym dowiedziała, i co? Powiedziała, że to jej ktoś podrzucił tego psa i nagle on zniknął (niby ja go zabrałam). Jak wyleczę go do końca, to ona chce go z powrotem. Powiedziała, że nie wpuściła go do domu, bo był taki schorowany, a jakby był zdrowy, to na parę minut by mógł wejść (przypominam: głodny, chory szczeniak w grudniu przy nocach -5 stopni), a w ogóle to po co ten weterynarz? Dodała, że w sumie to go nie zaszczepi, bo po co, przy drodze obok domu go coś klepnie (!) i będzie stratna. Ale ona kocha zwierzęta i tego szczyla również. Da mu zawsze jakieś pozostałości z obiadu, więc jaki problem? Będzie żył? Będzie.
Nie, nie udało mi się wytłumaczyć. Nauczona doświadczeniem, sprawdzaniem ludzi zanim oddam do ich domu szczeniaka z mojej hodowli, powiedziałam nie i koniec, kropka.

PS. Szczenię z historii znalazło kochający, dbający dom i ma się świetnie.
wolves Odpowiedz

Jak masz miękkie serce musisz mieć twardą dupę. Niestety. Jeszcze wiele czasu (o ile w ogóle to możliwe) potrzeba, by ludzie nauczyli się empatii wobec stworzeń żyjących.

bazienka Odpowiedz

hahaha pokazalabym sasiadce wszystkie paragony za leczenie i kazala bulic :)
szybko by sie zmyla

Vito857 Odpowiedz

Ja bym chyba babie strzelił w pysk, chociaż brzydzę się damskimi bokserami.

Selevan1 Odpowiedz

Wszystko fajnie, ale co do tego wyznania ma informacja, ile dostajesz forsy od rodziców?

DarkMinion

Że sama sfinansowała leczenie zwierzaka.

Aswq Odpowiedz

Fundacje?? Haha pic na wodę. Owszem są takie konkretne ale większość dzieli na zwierzęta kasiaste i nie.. Super, że pomagasz ale spróbuj oddawać zwierzęta wykastrowane ;) . Nawet załóż zbiórkę czy coś a chętnie pieniężnie Ci w tym pomogę ;)

Nikii

Jest już dawno wykastrowany :). I już nie jest pod moja opieka, wiec i pieniędzy nie potrzeba, ale dziękuje i tak :).

niebieskiatrament Odpowiedz

Nie masz kasy ale masz hodowle?

Nikii

Jestem autorką tego wyznania, i tak mam kasę na hodowle. To moje hobby, wystawy ani pies wystawowy to nie jest tania sprawa. Dlatego tez szczeniaki kosztują tyle, aby zwróciły się koszty. Większych kokosów nie zbijam bo robię to z pasji :). Miałam dwa mioty i hodowle zamykam bo wiem, ze sytuacja na studiach nie pozwoli mi na jej prowadzenie.

Dodaj anonimowe wyznanie