#z1Lxy
Pewnego dnia miałam właśnie jeden z tych dni, w którym "wiszę w chmurach", czyli stan, który potęguje moją funkcję gubienia. Siedzę sobie z Asią przed lekcją, rozmawiamy o jakichś głupotach, dzwoni dzwonek. Wchodzimy do klasy i okazuje się, że mamy sprawdzian z angielskiego, o którym nie wiedziałam. Piszę sobie spokojnie, skoncentrowana tylko na nim. Nagle do klasy wchodzi jakiś chłopak, aby przekazać mojej nauczycielce dziennik. Wydał mi się dziwnie znajomy, ale pomyślałam, że przypomina mi kogoś z gimnazjum.
Minęła większa część lekcji, kilka minut do końca, oddaję sprawdzian i wtedy mnie olśniło. Wszyscy piszą w idealnej ciszy, a ja wstaję i oznajmiam "Proszę pani, ja to chyba nie z tej klasy jestem". Cała klasa wybucha śmiechem, razem z nauczycielką. Aśka obok mnie ledwie utrzymywała się na krześle.
Okazało się, że na angielski poszłam nie do mojej grupy i przesiedziałam tam całą lekcję. Oprócz tego, że ja niczego nie zauważyłam, to ani Aśka, ani nauczycielka nie zwróciły uwagi, że jestem nie tu gdzie powinnam. Tego dnia żadnego sprawdzianu pisać nie miałam, ale ocenę za ten i tak dostałam. No cóż... Przynajmniej teraz wszyscy mnie pamiętają.