Któregoś tam razu prowadziłam rozmowę telefoniczną z moim chłopakiem, który miał właśnie anginę. Jak to chory facet - lubi sobie pomarudzić i powyolbrzymiać. No i się zaczęło "Ku**a, czemu ja ciągle chory jestem, ciągle mnie coś łapie, jak nie przeziębienie, katar, połamana noga, wypadki, to quwa jakaś pier*** angina. Niedługo pewnie jeszcze zdechnę" itd.
Chcąc go uspokoić, mówię: "Nie bój się, złego diabli nie biorą!". Na to on: "No właśnie, tobie to nigdy nic nie jest!".
Hmm... no i zamilkłam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Urzekła mnie twoja historia
Mega anonimowe aż wstyd się przyznać komukolwiek 😂
A czego się spodziewałaś? Chwilę wcześniej pojechałaś mu dokładnie tak samo.