#yyEnB
To ona uknuła sprytny plan, przyjechała do męża na weekend "bo się stęskniła", kochali się. Miesiąc po tym wysłała mu info, że będzie ojcem. Wujas nawet się ucieszył, szybko pozałatwiał co musiał i wrócił do domu opiekować się żoną. Ta po urodzeniu jakoś tak oziębła, oddaliła się od niego. Została "matką na pełny etat", a jego nawet nakłaniała do oddania się pracy, bo przecież trzeba ich utrzymać. Kategorycznie go poinformowała, że wychowanie dziecka to jej sprawa i ma się nie mieszać.
No i on czarował jak wół nad rozkręceniem teraz całkiem intratnego biznesu, z synem i żoną nie był szczególnie blisko, bo ciągle w rozjazdach. Nawet im drugi dom wybudował w jej rodzinnej wiosce, bo "ona nie chce sama bez niego w pustym domu siedzieć" i wynajął służącą, która tam mieszka i wpierw pomagała z dzieckiem, a potem ogólnie z domem.
No i ostatnio sprawa się rypła, jak jej siostra nie wytrzymała wyrzutów sumienia i mu powiedziała. Zrobił badania, bo wcześniej starali się o dziecko i nie wyszło. Okazało się, że ojcem nie może być w ogóle. Nie da się. Żeby było zabawniej wcześniej żona nakłaniała go na przepisanie części firmy na nią, bo "to da jej bezpieczeństwo finansowe". Nie zgodził się, bo stwierdził że od tego on jest. Przeprowadził poważną rozmowę z nią, to w twarz mu się roześmiała, że jak się z nią rozwiedzie, to mu wyrwie połowę majątku.
Chciał zaprzeczenia ojcostwa. I tu zonk. Zrobić to można tylko 6 miesięcy po urodzeniu. Potem tylko przez prokuraturę, teoretycznie, bo w praktyce prokurator nawet wniosku do sądu nie wyśle, bo w 100% przypadków zostanie odrzucony ze względu na "dobro dziecka i interes społeczny". Wujek A podobno nawet myślał o samobójstwie, ale wyperswadowali mu to, bo nawet jakby zapisał majątek komuś innemu, to podważyliby to przy samobójstwie. Jest uwiązany do pasożyta i dziecka innego faceta. Ale się nie poddaje. Powiedział B, że ma plan. Namówił swoich pracowników na założenie spółki, ma zamiar sprzedać im swoją firmę (w której pracują) za pożyczkę, którą wezmą U NIEGO. Potem będą ją spłacać z zysków z firmy... A kasę ma zamiar przekazać jako darowiznę na fundację ds. walki z rakiem, którą już wcześniej wspierał. Postanowił, że żeby miał zdechnąć, a te pasożyty nie zobaczą pieniędzy, które zarobił. Szkoda tylko domu który im wybudował i przepisał na nich.
Jak ktoś mi powie, że w Polsce kobiety są dyskryminowane - w twarz mu się roześmieję. To faceci są dyskryminowani przez prawo.
Plan jest dobry, ale brakuje kilku elementów. Po pierwsze testy DNA na potwierdzenie ojcostwa. Po drugie przycięcie wydatków domowych pod tytułem "problemy w firmie". Po trzecie (najważniejsze) dobry prawnik, ale taki naprawdę dobry, już teraz. I po czwarte poważna rozmowa z synem (którą ja bym nagrała), może chłopak nic nie wiedział I czuje się odrzucony przez ojca przez manipulacje matki, mogą się rozmówić jak mężczyźni, stanąć razem przeciw matce, wreszcie zbudować więź itp. Lub wyjdzie, że chłopak o wszystkim wiedział I traktuje ojca jak bankomat razem z matką, wtedy niech się zrzeknie ojcostwa, choćby to trwało I weźmie rozwód z orzeczeniem o winie żony. Dobry prawnik to załatwi. Potrwa to trochę I będzie kosztowało, ale warto.
Dokładnie. Dodatkowo niech wynajmie detektywów niech dokumentują jak się żona prowadzi, kiedy ten wyjeżdża do pracy, niech nagrywa ich rozmowy jak się mu żona śmieje w twarz, traktując go jako bankomat i grożąc mu pozbawieniem go majątku. Skoro gość ma kasę to może wiele zdziałać.
@doznudzenia jakie testy, sam fakt, że facet jest bezpłodny całkowicie podważa ojcostwo. No cud tu raczej w grę nie wchodzi
I mężczyźni i kobiety są dyskryminowani przez płeć, tylko w innych aspektach.
Zniszczyć tą kobietę. Ale syn? Trochę dziwne że ojciec po 16 latach wychowywania go teraz go ma za śmiecia. Przecież to szok dla niego też. Moim zdaniem to ojciec i syn powinni zniszczyć madke.
Przecież pisał że z tym "synem" w ogóle nie spędzał czasu bo pracował więc nie ma co się dziwić
Serio? 16 lat i nigdy nie spędzał z nim czasu? Także kto by takiego ojca chciał ;/
@Aswq czy ty w ogóle czytałeś/łaś wyznanie? Przecież ta baba go wręcz odsuwała od dzieciaka
@ToNieLisekChytrusek co z niego za ojciec skoro nie walczył.. Najlepiej wymówkę mieć bo go odsuwała. A on ślepy niemowa i to jeszcze bez kończyn nie mógł nic z tym zrobić no proszę Cię xD
Ale się ten chłopak musiał poczuć. 16 lat typa uważał za ojca a ten zaraz po wiadomości że tak nie jest chce się go zrzekać
Dziwisz się? 16 lat wychowywać i żyć z obcym dzieckiem
Ciężko mi uwieżyć, żeby jedynym powodem miłości ojca do syna, miał być fakt, że jest to owoc jego lędźwi, krew z jego krwi. Nawet jeśli faktycznie nie miał dobrego kontaktu z synem, to przez te 16 lat raczej wykształciły się między nimi jakieś więzi, inne niż biologiczne.
Sytuacja, w której ojciec jest się w stanie z dnia na dzień wyrzec syna, tylko dlatego, że nie jest on następstwem jego wytrysku, jest dla mnie naprawdę ciężka do zrozumienia. Ja widzę tylko dwie opcje: albo kompletna patologia (również ze strony ojca), albo ojciec nigdy tak naprawdę dziecka nie chciał i nigdy nie był w stanie go pokochać, nawet gdy myślał, że jest jego biologicznym ojcem.
To powiem Ci ze jestem pewny w 100% że jeśli mnie spotkałaby taka sytuacja to bym się tego dziecka wyrzekl
Serio, nawet gdybyś przez 16 lat kochał to dziecko i traktował je jak własne? Nie mam w zwyczaju oceniać moralności, ale ty jej raczej nie posiadasz wcale, więc pozostaje mi tylko powiedzieć, że przez komentarze takie jak twój, tracę wiarę w ludzi.
Ale czego oczekujesz? Że będę wypowiadał się tak jak ogolne normy nakazują? Co do mojej moralności to jakaś raczej posiadam ale na pierwszym miejscu stawiam swoje zasady i szczęście ponad innych
Niczego nie oczekuję, jestem po prostu zdziwiona, że można przestać kochać drugiego człowieka tak nagle, z tak błahego powodu, jakim jest brak biologicznych więzi. To wychodzi poza percepcję mojej wyobraźni.
Chodzi o zmiane postrzegania tej osoby (nie twierdzę że jest temu winna) ale z dziecka staje się owocem zdrady.
Cóż, dla mnie dziecko to zawsze tylko dziecko, niczemu nie zawiniło i nie miało wpływu na działania jego rodziców, więc nie powinno się oceniać go przez pryzmat zachowań innych ludzi.
Za zdradę można obwiniać jedynie osoby w nią zamieszane, a nie jej owoce.
Podam Ci to na dość mocnym przykładzie jak ja to rozumiem. Jeśliby zastosować Twoje rozumowanie to dziecko z gwałtu to też niewinne dziecko i winić powinno się tylko osoby w gwałt zamieszane. Tu chodzi o aspekt psychologiczny, ofiary gwałtów nie chcą z reguły wychowywać a nawet rodzić owocu gwałtu i tak samo jestem zdania że nie na obowiązku chcieć wychowywać owoc zdrady, na który patrząc od razu kojarzy się ze zdrada.
Rozumiem kobiety, które nie chcą wychowywać owoców gwłatu i dokonują aborcji.
Ale to dwie różne sytuacje.
Co innego nie chcieć dziecka, którego się nigdy nie widziało, a co innego wychowywać dziecko przez kilkanaście lat i nagle "przestać go chcieć".
A co do dyskryminacji, to uważam, że w pewnych sytuacjach to kobiety są dyskryminowane, a w innych sytuacjach mężczyźni. Nie bądźmy seksistami. To nie tak, że szala przechyla się zawsze tylko w jedną stronę.
Zal syna. On przeciez niczemu nie byl winien. To wina matki i to ona powinna za to zaplacic ale nie syn. Bo jezeli ojciec z dnia na dzien potrafil odrzucic czlowieka ktorego przez 16 uznawal za syna to najwyrazniej jest niewiele lepszy od zony.
Zawalił mu się świt, a ty się dziwisz, że działa emocjonalnie? To dopiero brak empatii
A syn czemu winny?
I tu masz feminizm właśnie o którym się nie mówi. Równe prawa dla kobiet i mężczyzn. Bo faceci też są dyskryminowani. Chociażby przy rozwodach gdzie zamiast interesować się dobrem dziecka , sąd przyznaje opiekę matce tylko dlatego że w naszym społeczeństwie jest uznawane że dziecko powinno być przy matce nawet jeśli ojciec byłby lepszym opiekunem
Nie podoba mi się ten wujek. Żona go okantowała, ale to nie znaczy, że ma się dziecka wyprzeć. Bo to jest jego syn. Nie ważne, że nie łączą ich więzy krwi. Dzieciak przez całe swoje życie wierzył, że to jego ojciec, a wujek myślał, że ma syna. I co, z dnia na dzień to się zmieni? Bo nie ten plemnik co trzeba doleciał pierwszy do bazy? Przecież teoretycznie to mógłby być jego prawdziwy syn - gdyby oczywiście nie był bezpłodny. Gdyby była mowa o jakimś obcym facecie poznanym na imprezie i sprawa wyszłaby po kilku miesiącach d zapłodnienia, to może bym zrozumiała. Ale oni tworzyli jedną rodzinę przez 16 lat. W tej sytuacji najbardziej współczuję dzieciakowi, którego odrzuca się od tak, jak niepotrzebnego śmiecia.
Wszystko fajnie, aż do ostatnich dwóch zdań.