#yuH8p
Było to w małym miasteczku (na szczęście nie było jeszcze aparatów w telefonach ani internetu). Pamiętam jakiś zagajnik, ja i drugi trochę starszy dzieciak, któremu wykonałem tą wątpliwą przyjemność oraz chyba z pięciu kolesi stojących obok i przyglądających się z zaciekawieniem. Oprócz tego pamiętam emocje, które mi towarzyszyły czyli ogromny strach i bezradność. Czułem się bardzo poniżony, przez co jeszcze jako nastolatek miałem zaburzone poczucie własnej wartości. Bałem się wszystkiego co się rusza. Gdy dorosłem, zapomniałem o tym, a przypomniał mi o tym mój przyjaciel, który opowiedział mi podobną historię - został w ten sam sposób wykorzystany przez swojego sąsiada, jednak bez świadków.
Nie wiem po co o tym piszę. Teraz jestem bardzo pewny siebie i swoich przekonań. Żyję ze sobą w zgodzie i jestem szczęśliwy. Musiałem dojść do tego sam, bo tak bardzo bałem się nawet o tym komuś powiedzieć. Wybaczyłem tym ludziom, kimkolwiek byli, a nawet trochę im współczuję, że mieli tak zryty czosnek. Żałuję tylko, że nikomu wtedy o tym nie powiedziałem.
Zostałeś po prostu zgwałcony.
Nikt Cię nie pilnował, że samopas chodziłeś z ludźmi na tyle obcymi, że pomimo silnych emocji ich nie zapaniętałeś?
Teraz dużo się mówi o tych małych dzieciach, które niegdyś niejako spędzały całe dnie na podwórku, a teraz to tylko przed komputerem siedzą. Nie do końca się zgadzam z samym stwierdzeniem, ale pamiętam, że kiedyś np. jako ośmiolatka na placu zabaw, widziałam dużo młodsze dzieci bez opieki dorosłych - może nie same, ale tylko z kolegami. Pamiętam też, że będąc na wakacjach w mniejszej miejscowości, u rodziny, puszczanie nas samopas - mnie max dziewięcioletnią i moją młodszą kuzynkę, żebyśmy chodziły, gdzie chcemy, nikogo nie dziwiło. Bawiłyśmy się nieraz aż się ciemno nie zrobiło, przez co raz właśnie wieczorem natknęłyśmy się na faceta o wątpliwej reputacji. Tak że biorąc własne przeżycia pod uwagę, to aż tak mnie nie dziwi ten pięciolatek z wyznania. Mam wrażenie, że te 15 lat temu, bądź więcej, ludzie jakby mniej zdawali sobie sprawę z grożących ich dzieciom niebezpieczeństw - teraz, z tego co widzę, przynajmniej trochę się to poprawiło.
@Haiku kiedyś dziecko puszczało się samopas. Ale sporo też zależy od podejścia rodziców. I wtedy, i teraz znajdą się rodzice, którzy wychodzą z założenia "niech sobie sam radzi", ale też byli / są / będą rodzice, którzy będą się interesowali swoim dzieckiem. Sporo zależy od mentalności, miejsce zamieszkania w sumie chyba też ma wpływ.
Zgłoście to. Wasi oprawcy mogą krzywdzić inne dzieci. To pedofile.
Czekam teraz na tych wszystkich obrońców homosiów.
A tobie autorze szczerze współczuję.
Plus za zryty czosnek :D