#yt3fa

Można powiedzieć, że obecnie czuję się spełniony, zarabiam całkiem niezłe pieniądze itd. Ale nie w tym rzecz. Ok. 9 lat temu, jak jeszcze byłem na studiach, pracowałem w ogrodach. Wstawało się o 4:30, żeby najpierw tramwajem, później autobusem i w końcu ok. 1 km na piechotę dotrzeć na tzw. "bazę", żeby tam zacząć pracę o godz. 7:00. Różnorodność była ogromna; od plewienia, wykopów, obsadzania rabat kwiatowych, drzewek, po rozwożenie grysów, kory, murowanie murków oporowych, schodków, zakładania oczek wodnych, prace brukarskie itp. Naprawdę czasem były ciężkie dni, po których budziłem się na pętli tramwajowej, bo przespałem swój przystanek. Ale nie do tego zmierzam.
Jednego razu musieliśmy założyć klientowi system drenażowy w ogrodzie, co wiąże się z całodniowymi wykopami, błotem, wodą i niezłą harówką...

Od jakiegoś czasu odkładałem sobie pieniądze na dobre perfumy, bo uwierzcie lub nie, lubiłem po pracy porządnie się wykąpać, dobrze ubrać i wypachnić ;) Nie było to łatwe, bo studiowałem zaocznie, a że moi rodzice nie należą do zbyt zamożnych, to nie mogli wspierać mnie finansowo. Musiałem więc na wszystko zarobić sam - studia, mieszkanie, wyżywienie, przyjemności. Do czego zmierzam. Właśnie tamtego dnia (nie wiedząc jeszcze o planie prac jakie mam wykonać) miałem już odłożoną odpowiednią sumę pieniędzy na moje wymarzone perfumy i zaplanowałem zakup.

Po powrocie od klienta na "bazę" zdałem sobie sprawę z tego jak wyglądam. Byłem cały mokry. Ale to cały. Do tego od butów po pas oblepiony byłem gliną, która z każdym krokiem rozsmarowywała się po spodniach... Wyglądałem po prostu jak bezdomny, który na dodatek miał pecha i wpadł w jakieś bagno. A w portfelu całkiem niezła sumka i plan zakupu perfum... Oczywiście znalazłem je w dobrej cenie w drogerii w galerii handlowej. Postanowiłem więc zrobić eksperyment. Wsiadłem najpierw w autobus, potem w tramwaj i ochoczo zmierzałem do sklepu z perfumami. Po drodze ludzie oglądali się za mną jak za przybyszem z obcej planety :D Nawet było to przyjemne. Czułem się jak nie lada atrakcja... No i w końcu dojechałem do galerii handlowej i idę po mój zakup. Wchodzę do środka i tu zaczyna się magia.. Ochroniarz momentalnie włączył tryb awaryjny i podążał za mną z lekkim niepokojem po całym sklepie. Panie ekspedientki lekko zniesmaczone obcinały mnie z obrzydzeniem itp. A ja dumnie z głową do góry testowałem kolejne próbki drogich perfum, mimo tego, że wiedziałem czego chcę. W końcu jedna z dziewczyn odważyła się i podeszła do mnie oferując pomoc:

- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry, szukam perfum dla siebie, czy mogłaby pani mi doradzić?
- Oczywiście, mamy tutaj bardzo ładne perfumy w promocji za 30 zł...
- (z uśmiechem odpowiedziałem) Proszę pani, ja dzisiaj spełniam swoje marzenia, poproszę Armani Code...

Mina kasjerki bezcenna :D
Ciastozrabarbarem Odpowiedz

Do większości perfumerii jak się wejdzie w normalnych ciuchach to patrzą jak na potencjalnego złodzieja, więc nie wiem co się działo w głowach tych pań

kanarek86 Odpowiedz

Pamietam jak kupowałem moje nowe auto, udałem się do salonu Kia, tak po prostu z ulicy w zwykłym dresie nie markowym. Pierwszy pracownik mnie totalnie zignorował… Jakiez było jego zdziwienie, kiedy po chwili podszedł drugi pracownik normalnie mnie obsłużył i praktycznie po 2 godzinkach mielismy ogarnięta cała papierologie… Cóż do tego dnia nie wiedxialem, ze muszę wyglądać jak nie wiem kto, aby się mną zainteresowano a to ja zostawiam gruby hajs i chce kupić auto ubrany w to co lubie. W każdym razie Panu przeszła łatwa prowizja bokiem…

Dodaj anonimowe wyznanie