#yrLQS
Egzamin na studia zaliczony przez nas obie. Sukces. I się zaczęło. Dorota nie zaliczała kolokwiów i nie oddawała projektów, nie radziła sobie z systemem "teraz uczysz się sam, bez prac domowych, albo zaliczasz albo nie". Proponowałam jej pomoc, że oddam jej swój projekt, wspólną naukę. Ale chyba jej duma na to nie pozwalała. Opuszczała zajęcia. Zaczęła mnie wystawiać. SMS-y, telefony - cisza. Zaczęłam odpuszczać zadręczanie się co u niej słychać, pisanie, dzwonienie - jakby chciała, toby się odezwała, zawsze mogła na mnie liczyć.
Po roku dowiedziałam się od jej koleżanki z grupy, że Dorota miała problemy psychiczne. Wiedziałam od początku, że od zawsze była smutną osobą: rodzice nie byli razem, mocno to przeżywała w liceum, ale nie wiedziałam, że jej stan psychiczny doprowadził ją do szpitala... Jej kumpela nic więcej nie wiedziała. Niestety, od tamtej pory przez kolejne 8 lat nie odezwała się do mnie ani do koleżanki z grupy. Telefonu do jej mamy nie miałam nigdy.
Rok temu przed świętami byłam w sklepie. Zobaczyłam ją jako pracownicę, wiedziałam, że patrzyła na mnie. Od razu poszłam do niej, a ona poszła w innym kierunku. Pomyślałam - chociaż się przywitam, bo szczerze mówiąc bardzo mi jej brakuje i często o niej myślę. Ale nie, ona ewidentnie szła slalomem, żebym do niej tylko nie podeszła. Jak się zatrzymałam, ona na końcu sklepu tylko zerknęła, czy dalej idę. Mam nadzieję, że widziała mój smutek i milion pytań na twarzy. I wiem, że nie lubicie takich zakończeń, ale do tej pory nie wiem co u niej słychać. Nie powiedziała mi dlaczego zrezygnowała z naszej przyjaźni, co się stało, że tak się odcięła,co zrobiłam źle, że skreśliła naszą przyjaźń. Chciałabym usłyszeć wszystko z jej strony, jej wersję. Nawet jeśli ma mi powiedzieć rzeczy, których nie dostrzegałam i byłyby bolesne dla mnie.
Może nie radziła sobie z sytuacją w domu i ze studiami i czuła wstyd, kiedy Cię spotkała, przez to jak postąpiła? Idź do tego sklepu i spróbuj jeszcze raz ją zaczepić.
Dokładnie. Tylko teraz weź ją z zaskoczenia. Myślę jak Herbatka - ambicje matki ją przerosły, może i ją zgnoiła i biedna dziewczyna pomyślała, że cały świat patrzy na nią przez pryzmat jej ocen na świadectwie czy w indeksie.
Smutna historia
Po co ma ją zaczepić? Ona nie chce.
Chyba że stanęłaby za nią i krzyknęła, że tęskni za ich przyjaźnią, wtedy może coś by tam zatrybiło
Prawdopodobnie przypominasz jej o okresie, w którym było jej ciężko. Jeżeli wylądowała w szpitalu, to na pewno było jej bardzo ciężko i nic dziwnego, że chce się odciąć. Daj jej spokój.
Po prostu czuje się gorsza od Ciebie. Nie wymuszaj na niej spotkania bo Twoje sukcesy mogą ją tylko przygnębić :(
Też miałam kiedyś przyjaciółkę. Papużki nierozłączki. Aż do czasu, kiedy w krótkim odstępie czasu spotkały mnie 2 tragedie. Drugą w kolejności było rozstanie z miłością mojego życia i przeszłabym to nawet dobrze, gdyby nie to, że mój stan psychiczny był katastrofalny. Lekarze, tabletki, terapie, lekarze od 'fizycznych problemów' itp... Moja mama często mówi, że po mnie nie widać, że mam problemy, bo zawsze wyglądam jak radosny człowiek (nie wiem jak to możliwe, bo w pewnym momencie myślałam, że umrę przez silne psychosomatyczne objawy). Owej przyjaciółce powiedziałam wprost, że sobie nie radzę i potrzebuję wsparcia. Skwitowała to słowami, żebym wzięła się w garść, bo ją też kiedyś rzucił chłopak i tak nie narzekała. No cóż, można o tym dyskutować, niestety dla mnie to był po prostu cios, po którym już nie chciałam mieć z nią nic wspólnego. Gdyby chodziło tylko o rozstanie, może faktycznie wzięłabym się w garść, ale ona widziała, że poumierały mi ważne osoby, straciłam pracę i zdrowie. Rozstanie to był po prostu gwóźdź do trumny. Zresztą przy innych problemach też niespecjalnie mogłam na nią liczyć. Przez brak wsparcia, przez bagatelizowanie moich problemów i w końcu przez sam fakt, że przypominała mi o złych czasach nie chciałam mieć z nią nic wspólnego. Ona do dzisiaj chyba nie rozumie, jaką krzywdę mi wyrządziła tym odrzuceniem i nadal regularnie próbuje nawiązać ze mną koleżeński kontakt, ale ja po prostu nie mogę i po każdej próbie pogadania ze mną mam mini załamanie, bo minęło dopiero kilka miesięcy od tragedii numer dwa i niewiele więcej od wielkiej tragedii numer jeden. Powiedziałam jej wprost, że nie chcę mieć z nią kontaktu, ale to nie dociera.
W każdym razie na twoim miejscu zostawiłabym tę dziewczynę w spokoju. Może też nieświadomie ją zraniłaś i ona sobie nie potrafi z tym poradzić albo faktycznie po prostu przypominasz jej za bardzo o dawnych czasach. Ja mam nadzieję, że moja była przyjaciółka w końcu da mi spokój raz na zawsze.
Teraz jaśniej rozumiem Twoje zainteresowanie potencjalnymi problemami innych ludzi ❤
A ja myślę, że to zazdrość. I nie mam tu na myśli pustej zazdrości, ale po prostu Tobie się udało, radziłaś sobie, a ona zderzyła się z rzeczywistością. Nie ma w tym Twojej winy, mogłaś być świetną przyjaciółką. Tyle, że to jeszcze bardziej uświadamiało jej, że nie dawała sobie rady. Myślę, że lepiej zostawić ją w spokoju, bo Twoja troska może wydać jej się litością. Przykre, ale czasem tak bywa i lepiej odpuścić.
Skąd ja to znam... nigdy tak nie potrafiłem się odciąć od innych ludzi a innym to przychodzi z taką wielką łatwością...
Miałam dokładnie ten sam problem. Moja przyjaciółka była bardzo ambitna, ja raczej się nie wychylałam w tej kwestii. Po gimnazjum nasze drogi się rozeszły do różnych liceów i wtedy powoli zaczęłyśmy tracić kontakt, aż z czasem ona nawet udawała, że mnie nie widzi... Na studiach wylądowaliśmy na tej samej uczelni. Ba, na tym samym instytucie. Niestety, to nie był jej wymarzony kierunek - po biol-chemie trafiła na filologię. A ja z kolei studiowałam dosyć niszowy język. No cóż, kilka zdań w tym czasie zamieniłysmy, ale nigdy nic nie naprawiłyśmy w naszej relacji. Minęły 3 lata odkąd ostatni raz z nią rozmawiałam i nawet nie wiem, co się z nią dzieje. Przykro mi, bo wiem, że ona śledzi moje życie poprzez Instagrama itd., ale nie ma nawet odwagi napisać i po prostu zapytać...
Może była w tobie zakochana. I nie chciała się dalej męczyć.
Czemu minusy? Też jest taka możliwość.