#yqWEv
Rzecz numer 1: Byłam brudasem. Zawsze na bakier z higieną, z utrzymywaniem porządku wokół siebie. Nie chciało mi się myć, po prostu. Tak było odkąd pamiętam. Dlaczego? Nie wiem. Wychowywałam się w normalnym domu, gdzie może nie opływaliśmy w luksusy, ale biedni też nie byliśmy. Na przyborach do utrzymania czystości rodzice nigdy nie oszczędzali, a matka zawsze bardzo starała się, bym po domu i poza nim chodziła zadbana. Mimo to nie było we mnie tego poczucia, że trzeba o siebie dbać, regularnie myć zęby, podcierać się po skorzystaniu z toalety itd. Im bardziej dorastałam, im bardziej byłam samodzielna, tym mocniej problem narastał. W końcu się wyprowadziłam, skończyłam studia, zaczęłam pracę. Było mi wstyd jak cholera, gdy zdarzało się, że znajomi, współpracownicy czy nawet przełożeni (!) z niejakim zmieszaniem informowali mnie, że po prostu śmierdzę. Zawsze delikatnie, dyplomatycznie, ale przekaz był jasny. Tylko co z tego? Na parę dni powodowało to u mnie poprawę, a potem wracałam do starych nawyków.
Nie wiem co się stało, jak do tego doszło, ale w końcu sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Zaczęłam dbać o siebie jak nigdy. Szukać w internecie nowych sposobów pielęgnacji. Zawsze, ale to zawsze dbam o to, by mieć na sobie świeże ubrania, nie zapominać o umyciu zębów, regularnie brać prysznic (mam nawet ulubiony żel i szampon o zapachu truskawek). Zaczęłam też niemal pedantycznie troszczyć się o ład wokół siebie. I tym sposobem...
Rzecz numer 2: Gdy jestem wśród ludzi boję się, że cuchnę. Ogarnia mnie za każdym razem panika, że toczące się szeptem rozmowy nieopodal mnie dotyczą mojego przykrego zapachu. Że jeśli ktoś wychodzi z pomieszczenia, do którego weszłam, to dlatego, że śmierdzę. Że jeśli ktoś chociaż odrobinę zmarszczy twarz, to przeze mnie. Co z tego, że od dawna tamtego brudasa już nie ma – zastąpił go za to ten strach, że smrodu się już, choćbym się szorowała dniami i nocami, nie pozbędę, nigdy.
Super, że udało Ci się zacząć o siebie dbać. Może zacznij np powtarzać sobie w lustrze - " jestem czysta, zadbana i pięknie pachnę!". Przypomnij sobie, że te lęki nie mają pokrycia w rzeczywistości. A jeśli to nie pomoże, to może spróbuj terapii? Możesz umowiec się do psychologa, porozmawiać...
Trochę to dziwne. Współpracownicy delikatnie i dyplomatycznie ale co było wcześniej? Przecież w szkole taka osoba natychmiast dostaje przydomek " śmierdziel ". Dzieci nie są dyplomatyczne a i nauczyciele w takiej sytuacji zwykle interweniują i pytają o warunki w domu.
U mnie w szkole nauczyciele potrafili zwrócić uwagę takim dzieciom (które jeszcze po latach były oburzone publicznym powiedzeniem im prawdy), ale chyba nie zawsze to pomagało.
Hugendubel, no nie do końca. U mnie w gimnazjum jedna dziewczyna zawsze, za przeproszeniem, śmierdziała i się o tym nie dowiedziała od nikogo. Tylko wszyscy przez 3 lata szkoły myśleli co z tym zrobić. Koleżanka poszła do nauczycielki i powiedziała wprost, że chciałaby pomóc, ale to delikatna sytuacja i nie wie jak. Nauczycielka (lat 50+) stwierdziła, że w życiu się z czymś takim nie spotkała i też nie wie co zrobić, więc nie zrobiła nic....
@PeggyBrown, ale po co nauczyciele robili to publicznie? Oburzenie uzasadnione.
hugendubel, Autorka napisała, że zaczęło jej się pogarszać, gdy się usamodzielniła. Wcześniej matka starała się jak tylko mogła, żeby chodziła zadbana. Najwyraźniej udawało się na tyle, że ludzie w otoczeniu nie widzieli problemu, może stąd brak przykrych komentarzy za czasów szkolnych.
W końcu Ci ludzie nagadali do rozumu, tylko chyba aż za bardzo.
Niedługo jak odetną prąd/gaz/wodę to przyda się takie zahartowanie.
Autorko, przegadaj to z terapeutą, bo się zamęczysz. A tak na już, może masz kogoś zaufanego w swoim otoczeniu, kogo mogłabyś używać jako "walidatora"? Powiedziała jej/mu jak się ma sprawa i czy możesz go prosić w tej sprawie o całkowitą szczerość, by ci mówił czy jest ok.
Ale jak to się nie podetrzeć??
Jakbym o swoich dzieciakach czytała…. Zagonić je do kąpieli, umycia zębów czy włosów ba, nawet przemycie twarzy wodą graniczy z cudem
Doskonale Ciebie rozumiem. Sama w przeszłości byłam na bakier z higieną i dopiero po pewnym wydarzeniu się zmieniłam. Chcesz, to podaj maila, napiszę Ci swoją historię, może Ci to w jakiś sposób pomoże :p
nerwica? pogadaj z psychologiem