#ymIIi
W szkole był sklepik, gdzie większość z nas zaopatrywała się w słodycze. Moja kochana mama często się denerwowała gdy robiłam tam zakupy bo wiedziała, że wydam tam majątek na same słodycze. Pewnego dnia wpadłam na genialny pomysł, aby włożyć sobie 2 zł w gips, żeby mama nie widziała. Potem wyjęłabym monetę już w szkole i nikt by się nie dowiedział o całym tym przemyceniu.
Niestety moje ambitne plany legły w gruzach. Za każdym razem gdy próbowałam wyjąć monetę, ta wciskała mi się coraz głębiej w zakamarki. W końcu okazało się, że sama jej nie wyciągnę. Niestety musiałam czekać na wybawienie aż do dnia zdjęcia gipsu. Gdy nadszedł ten upragniony moment strasznie się bałam konsekwencji mojego "świetnego" pomysłu.
Tymczasem pani zabrała się za rozcinanie gipsu, a jej mina na widok tych dwóch złotych była bezcenna. Było to coś jakby połączenie zdziwienia z rozbawieniem. Nie obyło się oczywiście bez komentarza "takiej skarbonki to ja jeszcze nigdy nie widziałam".
Suma summarum - przez następne dni chodziłam z pamiątką w postaci odciśniętej na ręku waluty dwóch złotych polskich.
Schowanie do kieszeni było by zbyt proste :D
Mama mogłaby sprawdzić kieszenie, a gips nie ;3
Ja tam kiedyś 5 zlotych do rozporka XD
@CharlieScene
Super nick i gust muzyczny :p
@PatrykDH dzięki haha ;3
Jak dla mnie całkiem śmieszne 😃 i w sumie całkiem oryginalny pomysł
Też mnie to rozbawiło 😀
Zastanawiałaś sie kiedyś nad przemycaniem dragow?
Dzięki za poprawę humoru ;)
Z takimi pomysłami byłabyś legendą w branży przemytniczej. Mogłabyś się dorobić majątku.😂😂
Inni robia tatuaze a ty sobie odciskasz przypadkiem monety. :D
Pozdrawiam siedząc z gipsem do którego też chowałam pieniądze :D
Ale wyjęłam XD
Moja kuzynka gdy złamała ręke do gipsu schowała zapalniczke.Podobnie jak autorka nie mogła jej wyjąć.Zapalniczke odzyskała dopiero na rozcinaniu gipsu :D
Serio nie miałaś gdzie włożyć monety? Przed wyjściem Matka przekopywała Ci cały plecak i wszystkie zakamarki ubrań?
Nieźle :D przypomina mi się jak sama miałam pękniętą jedną z kości nadgarstka i również musiałam nosić gips. W czasie noszenia go zachorowałam na ospę. Pod gipsem miałam jedną, cholerną krostę. Żeby sobie ulżyć kręciłam gipsem do przodu, do tyło w prawo i lewo by jakkolwiek się podrapać. Przy zdejmowaniu miałam tylko wielką czerwoną plamę na skórze, która powstała w wyniku rozdrapania krosty. A i tak najbardziej przykry wydaje mi się fakt, że jednocześnie miałam rękę w gipsie, ospę i ósme urodziny, na które nie przyszedł do mnie żaden znajomy. Czułam się wtedy bardzo bezsilna xD
Pamiętam jak miałam podobny gips na ręce - chowałam tam ściągi :D