Nienawidzę dzieci, toleruję dopiero takie 6-7+. Nie zachwyca mnie widok siostrzenicy/ bratanicy koleżanki, bo to przecież takie słodkie dziecko... Nie cierpię wrzasku bachorów, zwłaszcza w transporcie publicznym i tego podejścia madek, że to tylko dziecko i może terroryzować wszystkich wokół, bo ona nic nie może zrobić. Mówię tu zwłaszcza o sytuacjach, gdy taka mamuśka pakuje swoje rozwydrzone dziecię wraz z całym majdanem i wsiada w pociąg do miasteczka oddalonego o 20-30 km, bo dziecko CHCE jechać pociągiem, a na miejscu ojciec, który pokonał ten sam dystans samochodem, odbiera umordowaną żonkę z dzieckiem. Bachor chciał, to madka musi się podporządkować, pomijam fakt, że jeżeli pragnie zostać męczennicą, to proszę bardzo, ale inni w pociągu już niekoniecznie, bo bachor jechać chciał, ale w trakcie już nie chce i drze mordę.
A co jest najgorsze? Że nie tylko to uprzykrza mi życie... Mianowicie obrzydza mnie widok kobiet w ciąży. I zanim posypie się lawina hejtów, że jak to tak, że to naturalny stan itd., to na swoją obronę powiem, że zawsze staram się ustąpić miejsca ciężarnym albo wnieść wózek po schodach, gdy jakaś matka jest sama, ale odwracam głowę i nie mogę patrzeć na brzuch kobiet w ciąży i nic na to nie poradzę... I oczywiście ciągle muszę słuchać, że jak sama będę miała dzieci, to je polubię. Nie, nie będę miała dzieci, bo szlag mnie trafia, jakbym miała się takim bachorem zajmować, nie mówiąc o samej ciąży...
Dodaj anonimowe wyznanie
To Ci napiszę: nie jesteś sama!
Mi kolega w pracy, 40-lertni kawaler, co się do każdej koleżanki próbował dobierać i na każdym kroku łamał przestrzeń osobistą (przecież to normalne, mamy się nie wygłupiać, każdy tak robi), próbował wmówić, że każda kobieta będzie matką - a jak mówi, że nie, to znaczy, że jeszcze odpowiedniego faceta nie znalazła.
I uwaga - hit nad hity -jeśli kobieta jest bezpłodna (i obojętnie co by się działo, to NIGDY nie zajdzie w ciążę) - niech zmieni faceta - bo to wina faceta.
Taki tam naczelny ginekolog, fizyk, matematyk, myśliciel, czy inny filozof, a w ogóle to specjalista w każdej dziedzinie - po prostu najlepszy.
Przekaż mu żeby się zbadał na głowę. To naprawdę mu się przyda :)
Typowy Janusz :D
Dołożę do pieca - pani jedna z najbardziej polecanych w Brzydgoszczu psychiatrów wybałuszyła mi oczy z tekstem "ale... JAK TO?? Przecież przeznaczeniem kobiety jest być matką!"
To była moja pierwsza i ostatnia wizyta tam. Lepiej byłoby podetrzeć sobie dupę tym hajsem.
No niestety, małe dzieci są niezwykle głośne i absorbujące. Trzeba mieć naprawdę dużo cierpliwości żeby zdecydować się na dziecko, bo później wylęgają się takie Brajany i Dżesiki, potomni Karyny i Sebixa, którzy hodują je zamiast wychowywać. I takie małe pieroństwo naprawdę potrafi uprzykrzyć życie innym ludziom. Jakby za czarne myśli dotyczące dzieci miałoby się iść do piekła, to ja bym w nim spłonęła żywcem.
Nie jesteś sama, ja mam to samo. I masz rację, najgorzej spotkać takiego bachora i nie interesującą się nim mamusie w komunikacji publicznej. Wtedy łażenie po całym pojeździe, burzenie spokoju pasażerów i ogólnie traktowanie się jak pępka świata, bo przecież jestem matką i mam małe dziecko jest normą. Ile razy spotkałam się z sytuacją, że bachor przy wysiadaniu pchał się na wszystkich ludzi, a jego mamusia po kulturalnym zwróceniu uwagi wszczynała awanturę, że przecież ona jest z dzieckiem i żeby dać jej spokój.
Serio Madki, możecie mieć nawet stado bachorów, ale to nie zwalnia was z przestrzegania ogólnych zasad i szanowania innych. Dziecko nie czyni was najważniejszymi.
Ok, spoko. Wbrew pozorom dużo osób nie lubi dzieci i nie chce ich mieć. Nie trzeba o tym pisać wyznania, kilka podobnych już tu było. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że te "bachory" w dużej mierze są jakie są, bo rodzice pozwalają sobie wchodzić na głowę. Nie wiń dziecka, że ma fatalnych rodziców.
Ale czy idąc tym torem nie powinniśmy też nie obwiniać ich rodziców, bo przecież ich też kiedyś ktoś wychował w zły sposób?
Dzieci głupie się nie rodzą, mają tylko głupich rodziców....
dla mnie też ciążowe brzuchy są obrzydliwe, do tego stopnia, że pracując jako fotograf, zawsze odmawiam sesji ciążowych:(
@mordimer0madderdin też mnie strasznie brzydzą. Mam ciarki, jak widzę taki wypchany do granic możliwości, napięty brzuch. A jak jeszcze widać, że coś się pod skórą rusza, to mam odruch wymiotny.
Spoko, ja jestem w ciąży i nie podoba mi się mój własny brzuch. Bardzo się cieszę, że go mam, ale nie podoba mi się ani trochę. Jeszcze brzuch ciążowy w ubraniu to jak Cię mogę, ale bez jest bardzo nieatrakcyjny.
Yasmina, a ja tez jestem w ciąży i mimo, że już 30 tydzień, to mało przytyłam, chodzę na basen i mam ładny zaokrąglony brzuch :) I mi się podoba, a niektórzy tez lubią go dotykać i nie uważam, żeby to było coś obrzydliwego. Z moim facetem mamy prawie takie samo życie erotyczne jak przed ciąża i czuje się atrakcyjna. Jeszcze dostaję komplementy, ze pięknie wyglądam, że kwitnę :) Bardziej boje się o wygląd brzucha po ciąży, bo teraz jest Ok :)
Yasmina, Vampire7 szczęśliwego rozwiązania. Pozdrawiam.
@Vampire7 moj brzuch też jest kształtny i okrągły. Sama też nie roztyłam się zbytnio, ciąża mi służy, tylu komplementów nie usłyszałam chyba w całym źyciu. Ale mimo to brzuszek mi się nie podoba (nigdzie nie napisałam, że jest dla mnie obrzydliwy, bo to absolutnie nie prawda). Po prostu zawsze miałam płaski brzuch bez żadnej fałdki i małe piersi ktore bardzo lubiłam. Teraz to się zmieniło i nie czuję się z tym dobrze. Poprostu.
A ja uwielbiam dzieci w tym wieku, ale nie piszę o tym wyznań. To zrobiło się po prostu nudne...
No i nie miej dzieci. Niektórzy ich mieć nie powinni – szczęście, że są osoby, które to zauważają, wiedzą i faktycznie nie mają tych dzieci, które potem są niekochane, są wielkim nieszczęściem i same są nieszczęśliwe. Czujesz, że nie będziesz dobrym rodzicem, nie nadajesz się – nie miej dzieci. Po co krzywdzić żywe istoty.
Jak ja kocham takie myślenie...jak dziecko będzie niechciane i niekochane, to najlepiej może niech się zabije? Czemu determinujesz, ze życie takiego dziecka jest nic nie warte? Czy nasze życie kończy się na etapie z rodzicami i dalej nie ma nic? Równie dobrze ktoś może mieć nieszczęśliwe dzieciństwo, a potem tak sobie życie ułożyć, ze jest szczęśliwe i na odwrót, możesz mieć fajne dzieciństwo, a w dorosłym życiu spotka Cię coś co Cię unieszczęśliwi. Nie mówię, że tacy ludzie jak autorka powinny mieć dzieci, tylko, że życie to jest życie i może się różnie ułożyć, wiec nie mówmy o wartości czyjegoś życia, tylko na podstawie jego dzieciństwa i tego czy było czy nie było kochane...
Vampire7 nie przesadzajmy, jednak dzieciństwo ma ogromny wpływ na rozwój człowieka, na jego dorosłą psychikę. Większość problemów psychologicznych ma źródło właśnie w dzieciństwie. A Blacha nigdzie nie powiedział/a że życie niechcianego dziecka jest nic nie warte. Jest po prostu smutne w niektórych kluczowych aspektach. Nie chodzi tu o wartość życia a o jakość.
Dwudzieste identyczne wyznanie. Nuuuuuuudy.
A mnie zastanawia czemu taka swego rodzaju fobia wobec dzieci jest w sumie popierana przez wiele osób, ale kiedy ostatnio było wyznanie bodajże o homofobii, to na autorkę poleciała krytyka. To dziecka można nie tolerować, ale homoseksualistów trzeba? Skąd te podwójne standardy? Dziecko to też człowiek i oczywiście są różne dzieci, mają inne charaktery.
Wiesz, generanie tu bardziej chodzi o stosunek matek do dzieci. To, że one wszystko tłumaczą: „to dziecko, ono nie rozumie jeszcze”, nawet jak ma ono już 5 lat. A dziecko potem rośnie rozwydrzone, niekulturalne. Oczywiście nie da się czasami przewidzieć, kiedy zacznie marudzić albo się drzeć, ale są przypadki, kiedy matki uważają, że najlepszą metodą jest ignorowanie wycia, nawet jeśli ma to miejsce w transporcie publicznym. Homoseksualizmu nie wyjaśnisz w ten sposób. Poza tym nikt nie szykanuje dzieci, nie grozi im pobiciem, nie znęca się za to, że są dziećmi tak, jak jest to w przypadku środowiska LGBT.
Nie nazwałabym tego fobią, a raczej niechęcią. Dookoła się mówi: każda kobieta będzie matką, tak wszystko zawsze jest przedstawiane, że od małego dziewczynki są uczone na matkę i żonę. Taka pułapka społeczeństwa, że są wymagane role w zależności od tego jakiej płci jesteś. A jak kobieta nie może mieć dzieci albo nie chce (nie każda czuje instynkt macierzyński), to zaczynając od rodziny po kolegów / koleżanki z pracy i jakichś dalszych znajomych płynie fala krytyki: że jak to? / jak dorośniesz, to zmądrzejesz / zachce Ci się dzieciaka, ale zegar biologiczny już nie zadziała.
Poza tym, czy dla Ciebie normalnym jest, żeby dorosły człowiek wszedł do transportu publicznego i zaczął ni z tego, ni z owego drzeć się, że on jednak nie chce jechać (pomijając osoby chore, które mają ataki - nie wiem ja to nazwać - podczas podróży)? A opiekun podróżujący z taką osobą mówi: "To przecież tylko dziecko?" i olewa sytuację? Opiekun z reguły stara się uspokoić, załagodzić, a rodzice z reguły olewają sprawę i nie zwrócą dzieciakowi uwagi.
Sama byłam ostatnio ofiarą dzieciaka. Od maDki dowiedziałam się, że moja głowa jest podłogą, bo jej dziecko znalazło czapkę, a przecież "znalezione - nie kradzione". Tak, "znalazło". Zdjęło mi z głowy. A mnie jeszcze zwyzywała od bezczelnych bachorów. Siłą wyrwałam dzieciakowi moją własnością i wysiadłam. Ale przeszło chyba 20 minut szarpaniny pomiędzy mną, a maDką i dzieciakiem.
Ale ja się cały czas odnoszę do tego, co jest w wyznaniu. Nie dopowiadam ani nie ujmuję nic z sensu wypowiedzi.
Słowa "Nienawidzę dzieci, toleruję dopiero takie 6-7+" czy "obrzydza mnie widok kobiet w ciąży" są krzywdzące dla ludzi, którzy są normalni. Nie rozumiem takiej generalizacji. Czyli mam prawo pałać nienawiścią do małych dzieci, bo wśród nich są także niegrzeczne i źle wychowane? Brzydzic mam się kobietami w ciąży, bo mnie ktoś do niej zachęca? Dla mnie dyskryminacja to dyskryminacja, bo przez uogólnianie cierpi ktoś, kto może być całkiem niewinny.
Nienawiść to bardzo mocne słowo i jeśli ktoś go używa, to powinien to robić świadomie. Oczywiście, że matki powinny dobrze wychować swoje dzieci, ale nie każde dziecko to "bachor". A ogólna nienawiść do jakiejś grupy, bo jakaś jej część jest taka, a nie inna, prowadzi czasem do niefajnych rzeczy. Nienawiść powinna być zawsze piętnowana, a skoro autorka tak to uczucie określa to nie widzę powodu zmieniania sensu tej wypowiedzi na zwykłą niechęć.
Nie dopuszczajmy do wybiórczej tolerancji.
Pusia Ja nie jestem tolerancyjny, ale nigdy nie przyszło mi do głowy poniżać osoby LGBTI, czyli jednak można nie być tolerancyjnym i nie nienawidzieć tych ludzi. A w wyznaniu chodzi o nienawiść do dzieci i madek. Madki zrozumiem, bo kto lubi toksyczne osoby? To jest temat na wyznanie? Autorka napisała „Nienawidzę dzieci, toleruję te w wieku 6-7+”. Ja nie nienawidze homo itd. Ale nie toleruję tego co robią. Nie ma nic w złego w nienawiści do krzyku i innych rzeczy, które robią rozwydrzone dzieci, ale nienawiść do samego człowieka jest zła. Jeszcze raz powtórzę. Nie mam nic w złego w nienawiści do poszczególnych czynów, których nie lubimy jak krzyk i wycie, ale nie nienawidźmy za to ludzi, a zwłaszcza wszystkich, którzy ewentualnie to MOGĄ to zrobić (bo nie każde dziecko jest niewychowane). A madki irytują KAŻDEGO. Już nawet zrozumiem obrzydzenie do ciąży, każdego coś brzydzi, byle nie dać tego po sobie poznać, bo to krzywdzące. Mnie brzydzą bardzo grube osoby, którym widać wałki skóry, ale nie dałbym tego po sobie poznać. I akurat z tym autorka nie robi nic złego. Tylko nienawiść do dzieci mnie złości, bo to jest nienawiść do drugiego człowieka.
@Fargetduliker ja też nie lubię dzieci, grubych ludzi, moherów, żuli i Sebixów. Każdy może sobie nie lubieć kogo tam chce, każdego co innego może brzydzić, nie macie prawa zabierać nikomu możliwości odczuwania świata na własny sposób. Granicą są tutaj CZYNY, a nie odczucia. Autorka wyraźnie pisze, że nie daje nikomu odczuć swojej niechęci, mało tego - pomaga matkom, kobietom w ciąży itp. Tak długo, jak nikogo swoimi odczuciami nie krzywdzi, tak długo nie macie prawa się jej czepiać ;)
Dla mnie to bardzo proste: więcej mamy ofiar homofobów, niż ludzi, którzy nienawidzą dzieci.
a tu widzę różnicę, dlatego, że niechęć do kobiet w ciąży czy dzieci jest w pewien sposób przemijająca, chodzi mi o to, że kobieta dziecko urodzi i niechęć do niej zniknie, dziecko dorośnie i też niechęć zniknie, a niechęć do homoseksualistów jest trwała, bo gej nigdy nie przestanie być gejem. Mnie obrzydza ciąża sama w sobie, a nie człowiek, który jest w ciąży, a autorka nienawidzi konkretnego wieku, małych dzieci, a nie człowieka przez całą długość jego życia.
Twoje prawo.