#ylGFa
Dla tzw "osiedlowego monitoringu" jesteśmy jednak bandą rozwrzeszczanych, niewychowanych małolatów, którzy nie potrafią usiedzieć 5 minut na tyłkach, tylko muszą gdzieś wiecznie biegać. Pomijając fakt, że mamy po 18-20 lat, to druga część faktycznie się zgadza. Nie potrafimy usiedzieć 5 minut na dupie.
Ale nie o tym będzie wyznanie.
W zeszła sobotę, idąc spokojnie na trening na stare forty, wysłuchując przy okazji komentarzy owych pań, zobaczyłem coś, co zmroziło mi krew w żyłach. 4 piętro, otwarte okno od strony rogu budynku, a w nim kilkuletnie dziecko podziwiające okolicę. Moherki również dojrzały to, co ja, więc od razu podniosły larum, wykrzykując wniebogłosy, by ktoś coś zrobił, bo małe zaraz spadnie.
Chłodna kalkulacja. Drzwi na elektromagnes, więc nie ma szans nawet wejść do mieszkania w normalny sposób. Więc pozostaje droga alternatywna. Nie powiem, miałem pietra, wchodząc na 4 piętro po piorunochronie. Małą zdjąłem z tego okna praktycznie w ostatniej chwili. Gdzie w tym wszystkim byli rodzice? Matka wyszła do sklepu, a ojciec dziecka, który miał w tym czasie się nim zajmować, siedział w pokoju za ścianą, zawierając znajomość z flaszką. Miałem ochotę faceta rozerwać na strzępy.
Mimo tej całej wściekłości, zadzwoniłem po policję i karetkę, by upewnić się, że małej nic nie jest.
Po chwili wróciła matka dziecka. I na moich oczach, swojemu mężowi, spuściła taki wpierdol skórzanym paskiem, że tylko świstało w powietrzu. Policjanci, którzy zabierali faceta, zapytali, co mu się stało, bo wygląda jakby pod walec drogowy wpadł. Pomimo upojenia alkoholowego, chyba mu było wstyd się przyznać, że chwilę wcześniej żona złoiła mu skórę.
Sprawa poszła do sądu. Zostałem poinformowany przez policję, że za swój "wyczyn" powinienem się spodziewać wezwania jako świadek. Plusem tej całej historii jest fakt, że od tygodnia osiedlowy monitoring zmienił taśmę i nie marudzi już nad bezsensownością naszego biegania po osiedlu. Czyli jak by nie patrzeć, problem rozwiązał się sam...
To smutne, że ten 'osiedlowy monitoring' zawsze zakłada, że wszelakie rzeczy/ludzie/zajęcia są do niczego nie potrzebne nie próbując znaleźć w tym żadnej pozytywnej strony, tutaj taka strona się znalazla a kobiecie pewnie kopara opadła ;)
W ogóle jak ktoś uprawia jakieś hobby inne niż wszystkie, bardziej oryginalne (nie mam nic do innych zainteresowań), to jest źle.
Plusik za nazwę ♥
Spoko, zaraz się im zmieni myślenie i będą gadały że skoro się umiał wspiąć na 4. piętro po dziecko, to i po telewizor, laptopa i kasę też będzie umiał ;)
Dziwne ze w tv o tym nie trąbili, takie akcje zwykle są zauważane
Też się trochę dziwię, ale nie wszystkie takie wydarzenia są od razu w telewizji :)
O ile ludzie, których sprawa dotyczy chcą by o tym trąbili. Nie każda kobieta chciałaby, aby cała Polska dowiedziała się o tym, że przez zachlanego męża prawie jej dziecko wypadło z okna.
moze trabili, ale nie ogladalas? Wiekszosc internautow juz nie korzysta z telewizora
Niekoniecznie, są osiedla/gminy/wsie, które pomimo najprzeróżniejszych akcji, od wypadków począwszy, skończywszy na, że tak powiem, "czymś takim", nie są w telewizji/radiu/prasie. Nie wiem, od czego zależy nagłośnienie sprawy lub jego brak, ale można o wielu wydarzeniach, po prostu nie dowiedzieć się. Chociaż to też jest dziwne, bo jak się tak patrzy czasem co w wiadomościach co niektórych podają to aż dziw, że do takich błahostek tv dotarła...
Mimo wszystko wielki plus dla autora :)
U mnie w mieście czteroletnia dziewczynka wypadła z okna. Nigdzie o tym nie trąbili
Ktoś musi o czymś takim mediom powiedzieć ew. sami przypadkiem są świadkami. Przecież policja nie zadzwoniła do telewizji.
nie trabili bo nie bylo zadnej afery politycznej do przycmienia....
ojciec moje córki nie pije, ale boję się z nim zostawić dziecko, bo już kilka razy wpadłam do mieszkania i mała łaziła po domu a on spał i nie rozumie o co ja się czepiam... też mieszkamy na 4 piętrze... niby okna są z zamkami, ale dzieci to zdolniachy i wszystko możliwe
Mam to samo, mój facet nie nadaje się do dzieci.....
edit. poszłam rano do sklepu, wracam, a dziecko na parapecie siedzi a tatuś śpi. i się dziwi, że się wydzieram
Kup klamki do okien na klucz i po problemie.
To samo tyczy się ciebie, pirattomi.
Dlaczego niektore wyznania maja wstep, po czym sa slowa "ale nie o tym wyznanie"... Bez sensu
Może po to, by lepiej nakreślić rys sytuacyjny, przybliżyć bohatera/ów historii.
Jesteś hardkorem?
Chcecie wstąpić do mojego bractwa?
A tak poza tym to gratuluję odwagi i opanowania :)
Super, że trenujecie ten fajny ekstremalny sport. I nie łazicie co sobotę po klubach, jak większość, gdzie dyskoteka jest ich jedyną emocjonalną rozrywka, przy rytmach super artysty cypis solo.
Gratuję Ci odwagi i męstwa.
szósty dzień tygodnia, ja rozpalony jak pochodnia
Jedno nie wyklucza drugiego :) raczej nie trenuje tego poznymi wieczorami.
To karygodne wyjść na dyskotekę.
Kolejny raz widzę Twój komentarz w którym tak strasznie krytykujesz imprezy i ludzi chodzących na nie 😂 nie potrafię tego zrozumieć,może miałeś jakieś nieprzyjemne doświadczenia,ale to,że ktoś lubi wyjść ze znajomymi na imprezę naprawdę nie znaczy że jest tępym bezmózgiem,który odrzuca wyższe formy rozrywki. W klubach znajdują się także ludzie którzy chcą się po prostu pobawić,a nie nachlac do nieprzytomności i zmacać pół dyskoteki,bo mam wrażenie,że tak myślisz ;)
Nie wiem jak myślę. Wiem tyle, że chyba bym na głowę upadł jakbym miał iść do klubu. Uważam, że większość woli imprezę od pracy nad sobą. Aby być kimś i być silnym w przyszłości. W klubach znajdują się po prostu ludzie, którzy chcą się bawić? Bawią to się małe dzieci w piaskownicy. Czyli zabawą nazywasz, skakanie jak małpa na gumie do piosenek takie cypisa, który nie ma szacunku do kobiet w tekstach i promuje zażywanie twardych dragów jakim jest amfa? Też mi kuźwa zabawa. Dla mnie naprawdę jest to idiotyczne i głupie jak but, owszem chodzą tam różni ludzie. Mogą być nawet naukowcami, w różnych dziecinach życia. Ale jeżeli chodzi o rozrywkę, to ich poziom rozrywkowy jest na samym dnie. Ja natomiast potrzebuję mocnych ważnień, czegoś co daje mi adrenalinę. A nie skakanie jak głupi.
Tańczyć można nie tylko do piosenek cypisa..i nie tylko skacząc :) mówisz ze bawią się dzieci w piaskownicy-ok,to prawda,ale dorosły człowiek też nie może być zawsze śmiertelnie poważny,życie samo w sobie jest poważne,więc czasem trzeba spojrzeć na nie z przymrużeniem oka bo inaczej można oszaleć. Wiadomo,że pójście na dyskotekę nie jest rozrywką na takim poziomie jak pójście na koncert do filharmonii,ale tak jak wcześniej pisałam,uważam,że człowiek ma prawo czasem wrzucić na luz. Tym bardziej jak jest młody,kreatywne spędzanie czasu i rozwijanie siebie nie stoi na przeszkodzie żeby od czasu do czasu iść na imprezę :)Szanuję i nawet rozumiem to,że wolisz inne formy rozrywki,bo sama też nie jestem typem,który jest co piątek na imprezie,ale Ty też powinieneś szanowac innych. Jeżeli nikogo nie krzywdzą tym swoim pójściem na dyskotekę to niech się bawią,nie ma w tym nic złego
Najpierw odniosę się do tych słów, a potem do reszty. Bo to chyba będzie najważniejsze w tej odpowiedzi. A więc mam ich szanować, jak ci ludzie sie sami nie szanują? Dlaczego? Owszem nie będę takiej osoby bił, czy jej ubliżał. Ja takiej osoby nie szanuję, tylko pod względem rozrywkowym. Właśnie, że krzywdzą, ale na globalną skalę. Bo jak juz wcześniej wspomniałem, interesuje was tylko zabawa w klubie, ale jeżeli chodzi o państwo, a raczej naród to już tak kolorowo nie jest. Po co taki młody człowiek, ma się interesować krajem, jeżeli co tydzień ma zabawę? A jak widzę, na FB oznaczania, do jakiego to klubu nie pojadą, prawie 90% osób, a raczej jaka to będzie zabawa i nie będzie miało znaczenia, kto i co ma grać. Im gorsze dno moralne będzie puszczane np. 6 dzień tygodnia czy "kochamy patologie" to się jeszcze z tego cieszą. I wstyd mi za takich ludzi, bo nasi przodkowie przelewali za nas krew. A by sie idioci mieli do czego bawić i gardzili krajem. Nie obchodzi te osoby, że na zachodzie buduje się realne zagrożenie. Kilka osób mi mówiło, jak wygląda ta Twoja zabawa w klubie. W kiblu krechy z amfy, a zobaczyć obmacywanie się nie jest trudno. Czasem nawet więcej. Nie dbacie o tradycję, o honor i szacunek. Przydała by się tak ogólnie obowiązkowa służba wojskowa. Raz ten cały klub ekwador, co miała być jakaś jego reaktywacja, na święto niepodległościowe 11 listopada dał wydarzenie " w ten dzień wszyscy na biało i czerwono" Ale po co pojechać na marsz, jak można zbezcześcić barwy narodowe i wyginać sie półnaga.
Teraz druga część.
A kto mówił, że trzeba być śmiertelnie poważnym? Więc aby nie być trzeba iść do klubu? :) Oj aleś ty za przeproszeniem zacofana. Jest mnóstwo sposobów spędzenia czasu, aby się wyluzować. Ja nie miałem na myśli, opery czy filharmonii. Tak jak mówiłem wcześniej. Tylko zacofani w sferze rozrywki i emocji wybierają kluby. A kręgle? Bilard, wyjście na basen.
Albo nawet pościgać sie na gokartach. Czy pójść na paintball. No dla mnie z racji, że skończyłem sezon na motocyklu, to w sezonie nie ma nic wspanialszego. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaką to daje adrenalinę. A teraz, to i można poślizgać sie jakimś samochodem z napędem na tył. I wiele, wiele innych. O, nawet taka siłownia. :) Niestety zawiodę Ciebie, klub uniemożliwia rozwój osobisty i kreatywność. A po za tym taniec jest głupi jak but i tylko marnotrawieniem energii. Lepiej iść na jakąś sztukę walki i to sobie "tańczyć". Są sposoby, aby ograniczyć działalność klubów na całą Polskę. :)
ps. Masz na imię Wiola? Stąd nick Biola? :)
Jak grochem o ścianę....jak widać nie rozumiesz w ogóle co się do Ciebie pisze od razu mnie atakujesz. Ja nigdzie nie nazywam ludzi nie lubiących imprez zacofanymi i nie neguje tego,że wyjście na basen,paintball czy cokolwiek innego to dobra rozrywka,mówię tylko,że człowiek NIE OGRANICZA SIE do jednej formy aktywności,w jeden weekend może pójść na imprezę,w inny pójść na basen,a w następny do kina. Odnosisz się do Ojczyzny,ale co ma jedno do drugiego? Ja uważam,że pójście od czasu do czasu na imprezę nie ogranicza samorozwoju,nie sprawia,że człowiek myśli tylko o zabawie,jedno do drugiego nic nie ma,to ze ktoś pójdzie na dyskotekę jednego dnia nie znaczy że nie jest patriotą i nie myśli o ważnych sprawach na świecie. I przede wszystkim nie znaczy,że się nie szanuje. Jeżeli ktoś jest inteligentnym człowiekiem wyjście na imprezę nie zmieni go w tępego osiłka skaczącego w klubie z glupawym uśmiechem. Poza tym,wrzucasz wszystkich do jednego wora,mówisz ze slyszales od znajomych jak wygląda zabawa w klubie. To nie jest jakiś inny świat,tam jest jak wszędzie,jak w życiu,jest patologia i są normalni ludzie. Od Ciebie zależy co tam będziesz robił,nie ma żadnego nakazu brania amfy w kiblu. Zależy też,o jakich klubach mowa-w dobrych lokalach raczej dbają o imię swojego klubu,osoby,które przeszkadzają,są agresywne czy za bardzo pijane są wypraszane. Odniosę się jeszcze do mowy o patriotach,skąd taki wniosek,że tych ludzi nie obchodzi,że ktoś kiedyś przelewal krew za Ojczyzne? Wydaje mi się,że Ty patrzysz na to bardzo stronniczo bo ludzie lubiący imprezy,których znasz tacy są. To,że jakiś klub organizuje imprezę 11 listopada- ja bym na taką imprezę nie poszła,dużo ludzi których znam również,może mi się to nie podobać ale czy to zmienię? Nie,więc trzeba to zignorować bo mnóstwo jest rzeczy które mi się nie podobają ale których nie mogę zmienić. To ode mnie zależy czy pójdę na taką imprezę czy nie.
O rany,ale się rozpisalam..
Ale mam jeszcze coś do powiedzenia. Mówisz ze taniec jest głupi,kiedyś tanczylam i myślę,że każda osoba która trenuje taniec czuje się w tym momencie urazona. Równie dobrze można powiedzieć,że wszystko jest bezsensownym marnowaniem energii. Wszystko.
P.S. pudło,nie mam na imię Wiola a nick nie jest od mojego imienia ;)
Tak było, nic nie kłamię...
Brawo Ty :)
PS. To zdanie o piorunochronie przypomniał mi sławny film 'Urwiesz mi od internetu!' :D