#aXlJZ

Chciałabym wyrzucić z siebie historię mojego życia. Będzie bardzo długo.

Od zawsze lubiłam się uczyć i przez całą podstawówkę miałam bardzo dobre oceny, ba, byłam najlepsza w klasie. Jedna dziewczyna bardzo chciała mi dorównać. Nie umiała zrobić tego w uczciwy sposób, po prostu się ucząc, więc postanowiła rozegrać to inaczej. Zaczęło się wyśmiewanie mnie, buntowanie przeciwko mnie całej klasy. Nie byłam brzydka czy gruba, ale, jako że u nas w domu nigdy się nie przelewało, to chodziłam w ubraniach po starszych siostrach. Nie były zniszczone ani brudne - były niemodne, więc to one stały się obiektem drwin. Przezwiska, przepychanki, rzucanie we mnie czym popadnie było na początku dziennym. Oczywiście nauczyciele tego nie zauważali, ani tego, że wiecznie siedzę sama w kącie i ze wszystkich sił staram się nie płakać. Nie chciałam się skarżyć, bo wiedziałam, że to tylko pogorszy sytuację.

Każdy wieczór kończył się płaczem, gdy trzeba było iść spać. Nie bałam się ciemności ani potworów pod łóżkiem, tak jak myśleli moi rodzice. Bałam się zasnąć, bo wiedziałam, że rano się obudzę i będę musiała iść do szkoły. Każdy dzień był koszmarem, a najgorsze wcale nie były wyzwiska i popychanie. Najgorsza była samotność. Przeraźliwa pustka i poczucie wyobcowania.

W gimnazjum i liceum nikt mnie nie wyśmiewał, a ja trzymałam się z boku i starałam nie rzucać się w oczy, żeby tylko nikt mnie nie wyśmiał. W końcu rodzice zauważyli, że coś jest ze mną nie tak - nie wychodzę z domu, a pójście do sklepu to dla mnie wyczyn, bo przecież będą tam ludzie, a ja panicznie się ich bałam. Twardo się zapierałam i nie poszłam do psychologa. Zdecydowałam, że pójdę na studia i sama zwalczę mój strach. Było bardzo ciężko, ale w pewnym stopniu się udało.

Pod koniec trzeciego roku studiów stwierdziłam, że muszę zrobić krok naprzód i pójść do pracy. Najpierw rozdawałam ulotki. Nawet nie wiecie jak bardzo przeżywałam to, że ktoś nie wziął ulotki i spojrzał na mnie z wyższością. Później pracowałam w sklepie z butami. Pierwsze kilka tygodni żyłam w strachu, że klient na mnie spojrzy, że będzie potrzebował pomocy, a ja nie będę umiała mu pomóc i on mnie skrytykuje. Ale postanowiłam, że się nie poddam, że udowodnię sobie i innym, że potrafię, że mogę i że dam radę.

Udało się, może nie jestem dziś super pewna siebie, ale już nie boję się ludzi i żyję pełnią życia. Moich prześladowców nie dopadła na razie uwielbiana przez niektórych karma, ale tego, co przeżyłam nie życzę najgorszemu wrogowi.

Gdybym tego nie przeżyła, nigdy nie pomyślałabym, że dzieci mogą być tak okrutne. A takie wydarzenia naprawdę wywierają wpływ na psychikę i potrafią całkowicie zniszczyć pewność siebie i poczucie własnej wartości.
Vito857 Odpowiedz

Ty sobie poradziłaś, inny sobie podetnie żyły.
Nie zmienia to faktu, że dobrze się stało, że się przemogłaś i sama sobie pomogłaś.

Econiks Odpowiedz

Nie wiem skąd te społeczne stereotypy o "niewinnych dzieciach" i że "dzieci nie są okrutne". Przecież dopiero uczą się życia w społeczeństwie kierują nimi prymitywne instynkty i są egocentryczne.

Tilia2

Owe prymitywne instynkty to głównie potrzeba bezpieczeństwa, kontaktu, uwagi, później przynależności, akceptacji itd. Dzieci uczą się zachowań społecznych i rozwiązywania konfliktów głównie przez naśladowanie.

Dragomir

Potrzeba przynależności do grupy debili nie jest zdrową potrzebą.

Tilia2

Każdy ma potrzebę identyfikowania się z jakąś grupą. Nieszczęście polega na tym, że czasem nie ma innej grupy do wyboru.

Dragomir

Można być niezrzeszonym :)

KraMa Odpowiedz

Zapierałaś się by nie iść do psychologa? Ale czemu?
Super że sobie poradziłaś ale być może z pomocą specjalisty byłoby to łatwiejsze i szybsze.
Nie podoba mi się to podejście.

yo77 Odpowiedz

Pozytywne wyznanie. Zrobiłaś sobie sama to, co większości zrobiłby psycholog. Self healing. Człowiek potrafi wszystko, tylko w siebie nie wierzy. Ty uwierzyłaś i się udało :)

MarzycielSpodZiemi Odpowiedz

Grubo! Dobra robota, gdybym był Twoim bratem to bym powiedział ze jestem z Ciebie mega dumny! Kawał dobrej pracy

maIasarenka Odpowiedz

Fajnie, że sobie z tym poradziłaś.

Dodaj anonimowe wyznanie