#yirmz

Miałam kiedyś wszy na głowie, bo kolega przyszedł do szkoły i wszystkich zaraził. No więc jako mała dziewczynka ok. 11 lat ubzdurałam sobie, że pozbędę się tych wszy, gdy je komuś przekażę, czyli kogoś zarażę. Byłam przekonana, że ten kolega właśnie w ten sposób pozbył się swojej choroby i ja postanowiłam, że zrobię tak samo.

Następnego dnia poszłam do pobliskiego lumpeksu ze starszą siostrą pod pretekstem, że mi się nudzi, to sobie jakieś ciuchy pooglądamy. Gdy tylko nie patrzyła, to brałam jakiś ciuch i wycierałam w niego głowę. Później widziałam, jak inna pani przymierzała te ciuchy, więc byłam pewna, że udało mi się wyleczyć i przekazać chorobę dalej.

Wróciłam szczęśliwa do domu i powiedziałam mamie, że nie mam już wszy, a ta mi nie uwierzyła i umyła mi głowę jakimś dziwnym płynem. Parę dni później rzeczywiście nie miałam już wszy i byłam świecie przekonana, że mój sposób zadziałał. Teraz wiem, że to bzdura i przy okazji trochę mi głupio, że inni również mogli złapać przeze mnie wszy.
Wygnanazkosciola Odpowiedz

Szkoda tylko pani z lumpeksu

Mlena Odpowiedz

To jak "Koszmarny Karolek na tropie wszy".

Projektantka

Uwielbiałam te bajki!

Faraksa Odpowiedz

Nie mam pojęcia dlaczego, ale spodobał mi się sam fakt tego, że starsza siostra zabrała Cię do lumpeksu :) Od razu wysnułam twierdzenie, że musiałyście obie być fajnymi babkami, takie tam moje odczucie.

Liczi0op Odpowiedz

Mój znajomy opowiadał, że jak kobieta w aptece w kolejce przed nim zapytała o preparat na wszy dla niej, to aż się odruchowo od niej odsunął.

chocolate123 Odpowiedz

Ty pomiocie szatana 😐

Dodaj anonimowe wyznanie