#yhRfC

Ostatnio wstałem na mega kacu, nie kontaktowałem co się dzieje wokół mnie. Wyszedłem z pokoju, bo potrzeba wzywała. W samych bokserkach, a włosy na głowie wyglądały, jakby w nie piorun trzasnął. W sumie sam nie wiem, czy jeszcze byłem pijany, czy alkohol wypłukał mi wszystkie szare komórki, ale na bani wydawało mi się świetnym pomysłem, żeby na noc wrócić nie do siebie, a do rodziców.

Wyobraźcie sobie minę mojego ojczulka, który popija ranną kawkę w szlafroku, a tu jego syn, wyglądający jak menel i odpowiadający na jego "Dzień dobry" - "Nie ma za co" i odlewający się do zlewu, na koniec salutując do niego.

Wstyd jak stąd na Antarktydę. Nie polecam.
Dragomir Odpowiedz

Współczuję ojcu.

uwai Odpowiedz

A czy w zlewie były chociaż naczynia?

AjHejdDisGejm Odpowiedz

Na przyszłe lata będzie to wspominane ze śmiechem na rodzinnych przyjęciach

JolantaKierepka Odpowiedz

Kolega kiedyś schlał się jak świnia i zamiast do siebie do mieszkania wrócił do rodziców do domu. Mina ojca otwierającego o 4 rano drzwi idiocie, który mówi, że przyszedł w odwiedziny, bezcenna.

Matias124 Odpowiedz

Mam nadzieję, że to jednorazowy wyskok i autor nie ma problemów z alkoholem, a historia dość niezła.

Dodaj anonimowe wyznanie