#ygPyi

Jeśli organizujesz wesele w wynajętej sali czy restauracji, prawdopodobnie zostaniesz okradziony... I to na sporą kwotę.

Pracuję w eleganckiej restauracji, obsługujemy nawet kilka wesel w tygodniu. Wesela są różne, goście są różni, państwo młodzi są różni, ale większość z nich łączy jedno - w całym weselnym zamieszaniu nikt nie kontroluje co dzieje się z weselnym jedzeniem i piciem, a nawet z niektórymi dekoracjami... A co się dzieje? Kradniemy je. Kelnerzy, pracownicy kuchni, osoby sprzątające, pomoc techniczna, absolutnie wszyscy. I nie, nie mam tu na myśli poczęstowania się ciastem, sałatką, czy obiadem, bo to standard. Mam tu na myśli wynoszenie - nawet na kilka razy - toreb z ciastem, z mięsem, a już zwłaszcza alkohol - i to wcale nie ten zaczęty, ale całkiem nowe butelki.

Kradniemy rzeczy za które płacą państwo młodzi i w niesowitej większości nie mają nawet pojęcia jakie ilości picia i jedzenia nam fundują. Jeśli w ogóle się nad tym zastanawiają, to podejrzewają być może bliższą lub dalszą rodzinę, może znajomych, bo zawsze ktoś ma znajomego, który chętnie schowa do torby butelkę wódki lub dwie.

Pracownicy u nas zmieniają się dość często, ale każdy w końcu zaczyna kraść, każdy. Jak ich przekonujemy, żeby dołączyli do nas, a nie zaczęli donosić? Mówimy im, że przecież mało im tu płacą, że mogą w ten sposób "odebrać zapłatę w naturze", tak sobie "dorobić", że nikt tego nie kontroluje, że niektórzy robią tak całymi latami, że żywią tak rodziny, że nie muszą już gotować... Czy mało nam płacą, tak serio mało? Nie, nie jest źle. Mamy stawkę godzinową, premie i napiwki, czasem nawet państwo młodzi dają nam to jedzenie, tą wódkę - tak sami od siebie - ale i tak bierzemy więcej, bo nikt tego nie kontroluje, a okazja czyni złodzieja...

Wszyscy kradną, ale między sobą nie rozmawiamy o tym ile i co, udajemy, że nie widzimy, choć zawsze widzimy... Rekordziści potrafią wynieść z wesela nawet 10 nowych butelek wódki i nieważne czy to wesele na 60 czy 160 osób. A nie dotyczy to tylko mojej restauracji, znam branżę i wiem, że tak jest w wielu miejscach.

Dlaczego to wyznaję? Ku przestrodze. Powiedzmy, że ruszyło mnie sumienie w momencie jak pani młoda płakała na koniec jednego z wesel, że nie ma już ciasta, żeby podzielić się z gośćmi, że nie ma dla nich prezentów na zakończenie imprezy. Zarzucała we łzach świeżo upieczonemu małżonkowi, że za mało zamówił, kłócili się strasznie, ale my - obsługa - wiedzieliśmy, że nie zamówił go za mało, tylko że jest ono pochowane już w naszych torbach, że część z niego już dawno wyszła z innymi pracownikami i że pewnie potem nie zjedzą nawet takiej ilości i wyrzucą je na śmieci, a ona dziś nie ma co dać swoim gościom...

Uważajcie bardzo na obsługę przy takich imprezach, nawet w najlepszych restauracjach. Bo kradną wszędzie...
Quakie Odpowiedz

Zdarzyło mi się pracować w gastronomii, również przy weselach. Nie wiem gdzie pracujesz ale nie jest to normą wszędzie. Tam gdzie pracowałam za coś takiego straciłabym pracę. Po prostu jesteście złodziejami i nie jest to normą w branży, tylko tak sobie tłumaczycie, żeby uciszyć sumienie. Cóż. Wstyd tylko ogarnia jak pomyśleć że uczycie tego młodych ludzi.

Bezimiennyy

Również pracowałem w gastronomii i obsługiwałem wesela.
Nigdy nikt nic nie ukradł
Nawet rzadko kiedy się poczestowalismy jakimś jedzeniem

Vito857 Odpowiedz

To, że wy jesteście złodziejami nie znaczy, że każdy jest. Ja zazwyczaj spotkałem się z weselami, gdzie młodzi zwykle dzielili się z obsługą jedzeniem i wódką, bo tego zostaje od cholery i nie ma co z tym zrobić, a nie z ordynarnym podpieprzaniem.

Tylkopoco Odpowiedz

I co, oczekujesz, że Młodzi będą wyznaczać kogoś do pilnowania co się dzieje z jedzeniem i alkoholem zamiast się bawić?! Że będą chodzić z karteczką co godzine i "tyle alkoholu poszło, tyle szynki, tyle sernika"?
Nie, bo ludzie uważają, że skoro płacą - a nie łudźmy się, płacą od cholery za wesela, to oczekują MINIMUM wychowania od obsługi. Serio, nikomu z was nie zrobiło się głupio jak ta kobieta zaczęła płakać, że za mało kupili? Ktoś pracował by zarobić na te alkohole i ciasta i całą impreze a wy beszczelnie wykorzystujecie ich nieuwage.
Niech was ktoś przyłapie i niech się rozniesie wieść, że na tej sali kradną, to zobaczycie wypłaty, ciasta i alkohole...

JMoriartyy Odpowiedz

Podpisała, dumna złodziejka. Serio, skąd się biorą takie kanalia?

GrazynaPiczkas Odpowiedz

Zlodzieje bedzieta se w piekle smarzyc co za ludzie jak tak mozna

Hafciarka

Gdzieś Ty się podziewała kobieto. Już się zaczęłam martwić że coś Ci się stało.

rybaczki Odpowiedz

Okej, jedzenia ciężko doliczyć. Ale alkoholu? Jeżeli państwo młodzi stawiają konkretną odliczona ilość butelek, i nagle by im zabrakło 10 to ja bym poprosiła o pokazanie ile jest pustych (szczególnie na małym weselu, bo na takim powyżej 100 osób to faktycznie może być ciężko). Większość na małych weselach zna swoją rodzinę i ich możliwości. Jak nikt nie jest "porobiony" a brakło, znaczy że ktoś zapieprzył. I to raczej nie goście, którzy przychodzą z wizytowymi torebkami a nie siatami...

Karynaaaa Odpowiedz

Wstyd... Jeśli jesteś właścicielem to powinno być ci wstyd podwójnie. A nie czekaj. Jesteś skur******skim złodziejem i mas w dupie to, że ktoś musiał zarobić, odłożyć, być może sobie odmówić czegoś i żyć skromniej żeby to wesele zorganizować a wy to zwykle CH**, którym w dupach się poprzewracało, bo przecież nikt nie widzi. A żeby ktoś w końcu zobaczył. Tego ci życzę!

WrozkaSmierci Odpowiedz

Nie wszędzie kradną. Z mojego wesela w lokalu zostało mnóstwo jedzenia i wódki, wystarczyło na poprawiny i jeszcze zostało

Uzytkownik404

U mnie też zostało o wiele więcej wszystkiego, niż myślałam, że zostanie. Więcej niż połowę kupionej wódki zwróciliśmy do hurtowni. Zafundowaliśmy kolejny obiad i deser połowie rodziny 😅 Znajomi po swoich weselach też rozdawali ciasta, owoce i mięsa.

livanir Odpowiedz

Jasne, prawie każdemu zdarzyło się coś ukraść w pracy- to długopis wrzucił do torby przez zapomnienie i już nie oddał, to pare jagód pracujac w gastronomi, to wydrukował coś prywatnego w pracy. Tylko zwykle są to kradzieże na pare groszy, gdzie jakby spytać to pewnie i tak szef dałby przyzwolenie, a nie dziesiątki złotych, gdzie wiem że często i tak się dzielą z obsługą.

DioBrando Odpowiedz

Jesteście złodziejskimi szmatami, najgorszym typem podludzi.

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie