#yfvEo

Sytuacja sprzed kilkunastu lat, z czasów studenckich.

Poszłam na pierwszą randkę z wymarzonym chłopakiem (obecnie mężem). Świetnie nam się rozmawiało, dlatego spędziliśmy ze sobą prawie cały dzień, ok. 9 godzin. Byliśmy w miejscu, gdzie nie było toalety ani nie można było jej znaleźć w pobliżu, dlatego okropnie chciało mi się siku. Chłopak odprowadził mnie na ostatni autobus, z przystanku miałam jeszcze ok. 5 minut drogi do domu na piechotę, myślałam, że wytrzymam. Ale nie wytrzymałam. Szłam do mieszkania sikając. Na szczęście miałam na sobie długą, czarną sukienkę i było już ciemno, dlatego (chyba) nikt nie widział mojego upokorzenia.

Jak tylko weszłam do domu obskoczyły mnie współlokatorki, czekające na relację z randki. Stałam między nimi w obsikanej sukience, myśląc jak się wywinąć z tej sytuacji. Powiedziałam im, że muszę ochłonąć z emocji i iść pod prysznic, dopiero po tym wszystko im opowiedziałam.
Prawie wszystko, bo nie wiedzą o mokrej podróży z przystanku do domu. Nikt nie wie.
HansVanDanz Odpowiedz

I idąc nocą nie było żadnego zakamarka, gdzie można było popuścić wodze fantazji?
Przez 9 godzin da się ogarnąć, gdzie można skorzystać z WC.

3210

Przy chłopaku się wstydziła, a potem z autobusu miała 5 minut do domu, może przez jakieś krzaki a może ulicą wzdłuż bloków i nie było gdzie kucnąć. Poza tym myślała że zdąży. Z dyskretnym sikaniem mamy dużo większy problem niż mężczyźni, a brak toalet w mieście jest bardzo dużym problemem.

Dodaj anonimowe wyznanie