#yYRqE
W mojej rodzinie od kiedy pamiętam były wspólne ręczniki. Gdy po kolei braliśmy kąpiel, to potem wycieraliśmy się tym samym ręcznikiem. I jakoś nigdy nie brzydziło mnie, że używam ręcznika wciąż mokrego po tym, jak wycierali się rodzice i rodzeństwo - dla mnie to było tak oczywiste jak to, że wszyscy używamy tego samego szamponu czy tej samej kostki mydła. Ot, wisiał jeden, to się brało.
Zamieszkała ze mną dziewczyna i pewnego razu czytaliśmy bardzo stare anonimowe wyznania. W jednym z nich było napisane, że każdy z domowników miał "ręcznik zapasowy". I tak od słowa do słowa i teraz dziewczyna ma focha, że WYCIERAŁEM DUPĘ JEJ RĘCZNIKIEM. I tylko trochę mi głupio, że dopiero teraz zrozumiałem, po co jej w łazience więcej niż jeden.
No ja wiem, bo myśmy kiedyś muche wyprowadzili na spacer i na bagnach sie cała ubłociła i była taka brudna i śmierdziała i ją wykąpaliśmy i ja ją wycieraliśmy, ale mi sie wydawało, że ona jest jeszcze morka to ją wytarłem ręcznikiem babci i babcia potem była zła.
Mucha to pies czy kot?
Też miałam psa Muchę. :P
kolega ma kotke Muche, stad pytanie o doprecyzowanie ;)
"Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki to był tam taki Paweł.
I ja jechałem na rowerze i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do Biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze już do domu pojechałem"
Tytuł historii raczej powinien brzmieć: "Jak czytanie anonimowych może być wybawieniem dla osób, które nieświadomie żyją z czlowiekiem, który nie zna podstaw higieny." Sorry, ale czym innym jest jednorazowe zdarzenie w tym stylu, a czym innym świadomie robienie tego.
jak się dziewczyna ciebie brzydzi to jak wy uprawiacie seks? przecież dupa jest całkiem blisko penisa. nigdy nie całuje i nie pieści cię po ciele? a wtedy co? to chyba znacznie więcej pocałować kogoś w penisa niż wytrzeć się tym samym ręcznikiem, kiedy jest się przecież świeżo umytym.
Nie wiem, ja się partnera nie brzydzę i zdarzyło nam się dzielić ręcznik, np na wyjeździe jak zapomnieliśmy wziąć drugi, ale na codzien pilnuje aby każdy miał swój. Przeszkadzałoby mi gdyby używał mojego.
To dla mnie nie kwestia brzydzenia się, ale mimo wszystko higieny. Inna sprawa w sytuacji jednorazowej użyć tego samego ręcznika z partnerem, a inna mieć tak na co dzień. Chociażby kwestia chorób przenoszonych w ten sposób. Jednak podczas stosunku można użyć zabezpieczeń, powstrzymać się od pieszczot podczas choroby.
Nie każdy ma ochotę na to, aby wycierać sobie twarz ręcznikiem, który przed chwilą używał ktoś inny do wytarcia sobie d.py. Poza tym jest to zwyczajnie niehigieniczne. I o ile nikt swojego partnera nie powinien się brzydzić, tak rzyć nie jest miejscem szczególnie higienicznym.
troche nie ma sie czym chwalic, to NIE JEST normalne dla wiekszosci swiata
tez bym sie brzydzila
poza tym jakie moce wycierajace ma mokry recznik? skoro wytarlo sie w niego kilka osob przed toba?
powodzenia, jak ktos z was zlapie np. swierzb ;)
to prawie jak uzywac jednej szczoteczki, fuj
I to wyzwanie dowodzi, że Polacy nie mają powodów bać się covidu. Większość z nich żyje co w takich warunkach barku higieny, że nic ich nie ruszy.
Chwila, czemu nie można używać wspólnego szamponu? Przecież nie czochram się nim po głowie tylko wyciskam trochę na rękę.
I nigdy nie zauwazyla, ze nie masz zadnego swojego recznika w lazience, ani ze jej jest bardziej mokry niz byc powienien?
Jeeny, u nas też było sporo ludzi w domu, ale żeby dzielić ręczniki? Nie wyobrażam sobie tego.
Mało higieniczne.