#yRv9a
Urodziłam się jeszcze w tak zwanej "tamtej Polsce" (czyli za PRL-u), więc też nie było za bardzo gdzie dowiadywać się o pewnych rzeczach, więc tak sobie żyłam w nieświadomości do trzeciej klasy i wyjazdu na zieloną szkołę. Tam właśnie zostałam "uświadomiona" przez dzieci, że żeby mama zaszła w ciążę, to tata musi ją zgwałcić, czyli włożyć swojego siusiaka do dziurki, którą mama sika (tak to zostało przedstawione). Przyjęłam to do wiadomości, ale że byłam ciekawa, to po powrocie do domu sprawdziłam w słowniku, co znaczy słowo "gwałcić".
Wierzcie mi bądź nie, ale to był dla mnie taki szok, że przez kilka tygodni przeżywałam, że mój tata jest złym człowiekiem, bo w końcu skrzywdził mamę. Długo unikałam taty i się do niego nie odzywałam. Było mi też głupio, że po to, żebym się urodziła, mama musiała tyle cierpieć. Gdy już dowiedziałam się, jak to naprawdę jest z tym seksem, to bardzo mi ulżyło. W każdym razie obiecałam sobie, że mojego dziecka nigdy nie pozostawię w niewiedzy.
Ja nawet nie wiem skąd ja się dowiedziałam. Nikt mi nie mówił, a wiedziałam, ale niespecjalnie byłam tym zainteresowana.
Miałam dokładnie tak samo :)
Też tak miałam :) ale mi sie wydaje że dowiedziałam sie z różnych seriali typu "trudne sprawy"chociaż nie jestem pewna. Po prostu żyłam z tym i jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało :)
Porady, to ile ty masz lat skoro "Trudne sprawy" lecą dopiero od 2011r? :o
Ja też nigdy nie byłam jakoś bardzo tym zainteresowana, nie miałam tych typowych pogadanek z mamą jak to kobieta dojrzewa itp. Mimo to wiedziałam jak to wszystko wygląda :)
@arual95 seriali TYPU "Trudne sprawy"
Mojej kuzynce do 8 roku życia nie dało sie przetłumaczyć że ona naprawdę nie została przyniesiona przez bociana. A wujek jeszcze ją w tym uświadamiał- bo to takie śmieszne:/
A jak tłumaczył kobiety w ciąży?
Moze to zabrzmi dziwnie ale ja o tym jak i skad sie biora dzieci dowiedzialam sie w wieku 11 lat (to nie znaczy ze bylam w tych tematach zupelnie ciemna po prostu nie znalalam szczegolow) i do tej pory uznawalam to za normalne. Z kolei tutaj nagle brak wiedzy na te tematy w wieku 9 lat jest czyms "zlym"? Kurcze teraz juz sama nie wiem czy bylam normalna :/
Ale ona była w tych tematach zupełnie ciemna, więc to trochę inna sytuacja ;)
Jedyne co mnie w takich sytuacjach zastanawia, to brak zainteresowania samego dziecka. Nie twierdzę, że to źle, czy dobrze, bo i nie mi to oceniać, ale zazwyczaj dzieci są ciekawe i pytania z rodzaju "skąd się biorą dzieci?" pojawiają się dość wcześnie, a odpowiedzi z przytulaniem, wielką miłością i pojawiającym się dzidziusiem, szybko przestają wystarczać :D
Mam okazję to zapytam. Nie ciekawiło cię to wcześniej? :) No chyba, że inaczej rozumiemy te "szczegóły" i tak naprawdę wszystko wiedziałaś :D
Nigdy sie tym nie interesowalam, nie zadawalam pytan ani nic. Wiedzialam tylko ze kobieta i mezczyzna musza byc nadzy i musza razem ze soba "spac" co rozumialam ze po prostu maja lezec w lozku i tyle :D Wielkiego szoku nie doznalam jak kolezanka opowiedziala mi skad sie biora dzieci, po prostu mnie to nie obchodzilo. Dopiero gdzies w 7-8 klasie zaczelam sie tym tematem ponownie interesowac. Wlasciwie to nie tak dawno moja mama zorientowala sie ze przeciez nigdy nie rozmawiala ze mna o tym. Traumy nie mam ani nic, moim zdaniem uswiadamianie dzieci o szczegolach jest wazne no ale nie w wieku 6-7 lat jak niektorzy twierdza :/
No ja uważam, że dzieci trzeba uświadamiać wtedy, kiedy zaczynają się tym interesować, a nie zbywać ich pytania albo wciskać jakieś głupoty. A większość dzieci jednak to ciekawi ;)
Mnie mama uświadamiała w takim tempie, w jakim rosło moje zainteresowanie, no i oczywiście w sposób dostosowany do mojej wiedzy i możliwości zrozumienia tematu. Przy pierwszych pytaniach owszem, była wersja z przytulaniem i dzidziusiem, który powstaje z wielkiej miłości rodziców, ale w wieku ok. 6 lat już byłam na etapie plemników i jajeczek, a niewiele później dostałam po prostu książkę o dojrzewaniu i mniej więcej na tym etapie skończyły się tego typu rozmowy :D
Chodzilo mi raczej o cos innego ale to raczej przez pewien osobisty przypadek :) W sumie to ja wogole nie moge zrozumiec dlaczego niektorzy rodzice wciskaja takie glupoty ze np. dzieci bocian przynosi itp. swoim dzieciom (juz w pozniejszym wieku oczywiscie). Zle sie wyrazilam znowu :D
No mi też nie chodzi o to, żeby z dziećmi na dobranoc przeglądać kamasutrę, czy coś :D Jednak uważam, że dziecku spokojnie można wytłumaczyć jak ten proces wygląda z punktu biologicznego, nie zachaczając w ogóle o erotykę. Ja w wieku sześciu lat wiedziałam, że penis musi się znaleźć w pochwie, żeby plemniki mogły trafić do jajeczka, ale to by było na tyle szczegółów :D
Generalnie muszę pogratulować mojej mamie, bo jak dla mnie z tym tematem poradziła sobie znakomicie :D
Nie ma jakiejś granicy wiekowej do takich rozmów. Odpowiadajmy gdy tylko dziecko pyta.
Ja jak miałam z 6 lat, to z rok młodszą koleżanką znalazłam jakąś porno gazetkę, pamiętam jeszcze zdjęcie jakiejś roznegliżowanej pary i komentarz mojej towarzyszki:"Patrz, ona całuje go w jaja! O fuj!", coś tam zaczęłam już nieco podejrzewać, ale chyba nieco później się tak do końca dowiedziałam :P Szczytem zwątpienia była dla mnie moja ciotka, która w LO zapytała (całkiem serio) czy może porozmawiać ze mną o seksie, coś uświadomić mnie. Nic tylko odpowiedzieć "Co chcesz ciociu wiedzieć" :P
Tylko żebyś nie przesadziła.
Dowiedziałam się mając 11 lat :-) .
Mojej znajomej do 15roku zycia nikt nie uświadomił, że da się urodzić inaczej niż przez cesarkę
Ja dowiedziałam się o tym na lekcji w 3 klasie podstawówki
Ale tak w sumie to co tam było napisane? "zmuszać kogoś do stosunku płciowego" nie brzmi jakoś bardzo brutalnie, a na pewno nie tak, żeby dziecko myślało, że to jest okropny czyn, który krzywdzi.Nie wierzę, że słownik przedstawił jakoś dosadniej definicję gwałtu.