Jako dziecko nie sprawiałam żadnych kłopotów. Byłam posłuszna, dobrze się uczyłam i doskonale rozumiałam, że naszej rodzinie kiepsko się powodzi. Pogodziłam się z tym i nie dopominałam się o zabawki czy słodycze. Mama kupowała mi rzeczy z ciucholandu, a ja je zawsze nosiłam, nawet jak mi się nie podobały, bo wiedziałam, że zwyczajnie nie mieliśmy pieniędzy. Nigdy nie protestowałam ani też nie wstydziłam się, że noszę takie ciuchy.
Któregoś dnia, gdy byłyśmy u ciotki na herbatce, matka pożaliła się jej, że ja nie chcę nosić ubrań z lumpa.
Za dobra byłam, nie sprawiałam kłopotów, to sama je wymyślała.
Dodaj anonimowe wyznanie
Może liczyła, że ciotka sypnie groszem jak jej się zrobi Ciebie żal.
W lumpie można czasem znaleźć lepsze ciuchy niż szmaty z sieciówek.
true, kiedys znalazlam conversy w moim rozmiarze, za 3,5
albo kurtke lafumy za 20, taka w sklepie ok 400 zl na tamten czas
Ludzie lubią dramy, inaczej nie oglądaliby tych wszystkich dlaczego ja, czy innych ukrytych gówien. Jak im za mało w życiu to sobie coś wymyślą, żeby z siebie zrobić boroka.