Dziś w nocy moim sąsiadom ukradziono samochód. Sprawa oczywiście zgłoszona na policję. Prostszej sprawy nie mogli dostać, bo auto miało nadajnik GPS i wiadomo było, gdzie się znajduje. Wystarczyło tylko pojechać i je odzyskać. Ewentualnie złapać złodziei. Ale nasza kochana policja, która zapewnia nam bezpieczeństwo, nie miała kogo wysłać.
Na szczęście samochód został odzyskany, bo sąsiad wziął kumpli i postanowił tam pojechać na własną rękę, ale kurna, policja woli łapać poważnych gangsterów przechodzących na czerwonym przez ulicę niż złodziei. Z mandatu łatwiejsza kasa...
Dodaj anonimowe wyznanie
Sam nigdy nie rozumialem niecheci ludzi do policji. Przeciez to jednostka, ktora ma za zadanie nas chronic, zapewnic poczucie bezpieczenstwa. Jednak rzeczywistosc naprostowala moje zdanie..
1) Zachlany menel na klatce schodowe w nocy, schowal sie na 11 pietrze i nie chcial wyjsc, a byl agresywny. Walil w drzwi sasiadow, bluzgal. Ok, dzwonie na policje. "Niieee, nie jest grozny, teraz jest zimno, bezdomni sie chowaja przed mrozem, nic sie nie stanie." Patrol nie przyjechal, wspaniala postawa.
2) Wracam wieczorem do domu. 2 przecznice od domu jest klub, na chodniku pod klubem kilku typow okopywalo solidnie jakiegos faceta. Zebral sie, zaczal uciekac, przewrocil sie, dopadli go i dalej okladali. Komisariat mam po drugiej stronie ulicy, na przeciwko domu, wiec zaszedlem i mowie jaka jest sytuacja prawie ze za rogiem. "[Zieeew] dooobrze.. przyjalem zgloszenie... dobranoc".
3) Punkt kulminacyjny. 22:00, ogromna ulewa i wiatr, zimno, wracam do domu caly przemoczony, miasto totalnie puste. Zblizam sie do przejscia, patrze prawo, lewo - pustka, po horyzont zadnych aut. Ide na czerwonym swietle. Nagle spod ziemi wyrasta dwoch policjantow, dobry wieczor, zapraszamy do kabaryny, prosze oproznic kieszenie, wymacam teraz pana centymetr po centymetrze, kim pan jest, co pan robi, gdzie pan pracuje... Wywiad na pol h. Koniec koncow mandat. Oh, dziekuje... Gratuluje wspanialej pracy panowie, miasto jest teraz bezpieczne jak usadziliscie takiegp zwyrola jak ja. Jestem taki dumny, ze czuwa nad nami ktos taki.
I wlasnie takie sytuacje z zycia codziennego powoduja, ze ludzie maja takie a nie inne zdanie nt polskiej policji.
Jak już kiedyś pisałam, policjantów dzieli się na dwie grupy : psy ( jak ci opisani przez autora ) i policjanci.
Parę miesięcy temu łapał jeszcze bezmaseczkowych gangsta, ku uciesze kowid-nazistów spod znaku sierpa, strzykawki i młota.
Mi niedawno skradziono samochód i policja od razu powiedziała, kto za tym stoi, ale nie pojadą sprawdzić, bo nie mają dowodów. Na pytanie czy sprawdzili monitoring w mieście, usłyszałam, że na moim osiedlu nie ma kamer.. No ok, ale można sprawdzić na innych, w jakim kierunku pojechali złodzieje. Niestety policja, tego nie zrobiła, bo co jeśli pojechali oni w stronę, gdzie nie ma kamer? No tego nie wiadomo, bo nie sprawdzili. Czy coś zrobili? Tak, wpisali auto do bazy. Sami podawaliśmy im dodatkowe tropy- ktoś widział auto tu i tu. Super- sprawdzą to i jak będziemy mieli kolejne informacje to mamy dać im znać... I to by było na tyle. Po 2 tygodniach dostaję pismo o umorzeniu postępowania... Zdecydowanie łatwiej im zdobyć kasę z mandatów, niż zawracać sobie głowę kradzieżą jakiegoś autka- mojego pierwszego, wymarzonego, za ciężko zapracowane pieniądze...
PS. Policja została powiadomiona o kradzieży o 5.00 a przyjechali o 6.30.
Mnie skradziono dwa samochody. W obydwu przypadkach straciłem wiarę w policję. Jeżeli złodzieje nie schowają samochodu na komisariacie pod biurkiem to policja ich nie znajdzie ponieważ żeby znaleźć to trzeba szukać.
Proszę Cię... oddział policji, który ma dbać o bezpieczeństwo obszaru gdzie mieszkam, dostaje łapówki od szajki złodziei grasującej w okolicy. Kiedy okradziono sklep moich rodziców snuli się po "miejscu zbrodni" jak smród po gaciach, nie zwracali uwagi na żadne dowody, które moi rodzice podsuwali im pod nos, po krótkim (wymaganym) czasie przysłali umorzenie. Trochę wcześniej okradziono moją babcię i sytuacja była dokładnie ta sama.
To się dzwoni po wojewódzkich
Nic nie pomagało chociaż ludzie próbowali i dzwonili gdzie się da. Ostatnio szajka miała kilka udanych akcji z rzędu i w końcu ktoś się zainteresował. Z tego co wiem, mają zwolnić "głowę" łapówkarzy. Mam nadzieję, że to coś zmieni, bo jak na razie jedyny plus to nakręcanie biznesu firmom ze sprzętem monitorującym...
Szkoda tylko, że większość ludzi jeździ po policji, chociaż to w znacznej części przypadków wina naszego chorego prawa, do którego oni niestety muszą się stosować.
Drogi Anonimku, widzę, że się NIE znasz.
Aby wykonać jaki kolwiek ruch do przodu, w kierunku rozwiązania problemu, należy znać prawo. Uwierz mi ale takie łatwe i błahe twoim zdaniem "skadziony samochód z GPS" może udać się sprawą bardzo trudną prawnie, chociażby namierzenie, akcja aresztowania. Może ci się wydaje, że to zajmuje chwilę, ale uwierz mi, że za tym stoją ludzie, którzy odwalają dobrą robotę i się starają. Szybko i bez rezultatu czy wolniej, a dokładniej? Proszę, na drugi raz zorientuj się co i jak, to że twój sąsiad miał taką sprawę nie oznacza, że TY musisz mieć takie same zdanie i powtarzać sytuację która tylko uslyszales.Tak na marginesie, osoba której skradziono auto i w krótkim czasie go nie odzyskuje, najlepiej zwala winę na kogoś w przypływie emocji. Więc na drugi raz zastanów się czy jest prawda w sąsiedzkich historiach :)
u nas jest "wolniej i bez rezultatów" bo nic nie robią nieroby jebane
Niestety....
za dużo tych "pojedynczych" przypadków jak dla mnie, nie twierdzę że cała policja jest do dupy ale z nimi jest jak z klerem, 1 na 1000