#yL6gA
Koledzy z dzieciństwa, rodzeństwo mają pozakładane rodziny, wybudowane domy. Wiadomo, że na kredyt, ale mają te domy.
Ja nie mam żony, dzieci, własnego kąta (wynajmowane to nie swoje).
Czuję, nie wiem, jak to opisać... pustkę, poczucie, że pociąg odjechał.
Nie mam pojęcia, co robić.
A co byś chciał od życia? Żonę i dzieci, czy to co mają inni?
Nie porównuj się z innymi. Zastanów się czego Ty chcesz i jak to możesz osiągnąć.
Zaczekać na następny pociąg i tym razem go nie przegapić.
Jest Pan już wspaniały taki, jaki Pan jest. Na pewno jest Pan dużo lepszy od czegoś takiego jak ja. Już ma Pan pracę, już coś Pan wynajmuje. To już jest jakiś sukces! Wielu ludzi nawet starszych od Pana widzi to wciąż jako odległe marzenie. A Pan już to ma. I będzie jeszcze lepiej! Da Pan radę wszystko zrobić. Jest Pan o wiele lepszy niż Pan myśli.
Jak chcesz własne cztery kąty to musisz poodkładać na wkład własny lub poszukać programów w stylu "mieszkanie na start". Zbieranie na wkład własny to jakieś 10-20% najlepiej tego co będzie kosztować. No więc jeśli mieszkanie kosztuje w dużym mieście kosztuje te 700 tysięcy to 70 musisz odłożyć, najlepiej 140 - i wtedy iść po kredyt (tylko licz się z tym, że podrożeje zanim uzbierasz, więc najlepiej założyć od razy ze 160k-180k jako cel do odłożenia). Najlepiej w tym wypadku, aby rodzina się dorzuciła - tylko mogą nie mieć na to funduszy (ja wkład własny odkładałem dość długo, nikt mi nie dorzucił nic i sam sobie poradziłem)
W programach typu "mieszkanie na start" itp nie musisz mieć wkładu własnego ale liczba miejsc jest mocno ograniczona.
Co do żony i związku to nie pomogę to już zależy totalnie od Ciebie.