#lZ6AU

Jestem 35-letnią kobietą, która nie potrafi poradzić sobie ze stratą. Jest to dla mnie forma terapii, więc kto nie ma ochoty na smutki, niech pominie. 
Byłam w ciąży. Cały ten okres dbałam o siebie. Wyniki badań – wszystkie idealne. Książkowy przebieg ciąży. Z niecierpliwością i lekkimi obawami czekamy na narodziny córki. I nastał ten dzień. 40. tydzień plus 2 dni. Ciąża po terminie, ale przecież mało która kobieta w nim rodzi. Zalecenia: zgłosić się tydzień po wyznaczonej dacie, ale od rana nie ma ruchów dziecka. Niby nie panikuję, ale coś nie tak. Na wszelki wypadek jadę do szpitala. Tam wyrok – brak akcji serca. Szok. Wyparcie. Przecież wczoraj było wszystko dobrze. Trafiam na oddział. Lekarze przekonują, by urodzić naturalnie. Ta cisza po porodzie... gdy na sali obok słuchać płacz innego szczęśliwego maluszka. Pozwolili mi się pożegnać. Mogłam po raz pierwszy i ostatni przytulić córeczkę. 
Nigdy nie usłyszę płaczu. Śmiechu. Nie zobaczę koloru oczu. Jej ciałko już się rozpadało... tak szybko. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Gdybym mogła cofnąć czas, uparłabym się na cesarskie cięcie o terminie i może by żyła... Czekam na wyniki sekcji, ale co z tego, jak życia nie wróci... Kto z czytających ma, niech uściska za mnie swoje skarby najmocniej na świecie.
Uonderful Odpowiedz

To wielka strata, aż mnie ścisnęło za gardło, nie wiem co powiedzieć. Liczę że masz wokół siebie kochające i wspierające Cię osoby, nie odpychaj ich, pozwól sobie na wszystkie emocje i wywalenie ich na zewnątrz.
Wysyłam anonimowe, wirtualne uściski.

Postac Odpowiedz

Ściskam. I Ciebie też bardzo mocno. Nawet nie wyobrażam sobie, co czujesz.

Frog Odpowiedz

Współczuję i życzę mocy do przetrwania tych najtrudniejszych dni.

Ale opowiem coś jeszcze... Nie, że na pocieszenie czy pokazanie, że "inne też tak miały". Po prostu opowiem.

Gdy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem, okazało się, że moja koleżanka z pracy też spodziewa się dzidzi. Tyle, że ona miała już dwójkę nastolatków (była starsza ode mnie), a jej ciąża zdecydowanie nie była planowana. Tym niemniej cieszyliśmy się razem z nią i już planowaliśmy wszyscy, jak to nasze dzieci będą się razem bawić.

Nie było nam to dane, gdyż wydarzyło się dokładnie to, o czym piszesz Ty - kilka dni przed terminem porodu ustały ruchy. Poród odbył się w ciszy.

Jednak moja koleżanka nie byłaby sobą (ogólnie - cudowna kobieta), gdyby poprzestała na pochowaniu dzieciątka.

Spotkałyśmy się pod drzwiami ginekologa, po ponad dwóch latach - ja w drugiej ciąży, a ona...też 😁

Aż mi się łza zakręciła teraz, gdy przypominam sobie, jak mi opowiadała, że nie znalazła innego sposobu na pogodzenie się z z tamtym zdarzeniem.

Może to jest dobra ścieżka? Nie wiem.
Dla niej okazała się wybawieniem od cierpienia. Dziewczynka urodziła się o czasie, zdrowa, i jest pociechą swej mamy - za dwie osoby 💕

Dziękuję za komentarz. Nie zamykam się na kolejną ciążę, ale narazie się cholernie boję. Boję, że znów coś będzie nie tak, ale też żeby nie zapomnieć o małej. Albo czy nowa ciąża nie zastąpi zamaskuje wcześniej. Ciężko mi to ująć w słowa

Czaroit

Okrutnastrata
Odnośnie tego zapominania.
Jeśli nie nadałaś córeczce imienia, zrób to, choćby w myślach. Jeśli masz album rodzinny, wklej tam zdjęcie z USG, podpisując jej imieniem.

Mów też o niej normalnie, jako o swojej zmarłej córce. Nie pomijaj jej istnienia. Jeśli będziesz miała kolejne dziecko/dzieci, opowiedz im spokojnie, że miały kiedyś siostrzyczkę, która miała na imię... i urodziła się martwa. Możesz to powiedzieć nawet trzylatkowi, on to przyjmie zupełnie naturalnie.

Chodzi o to, by dać temu dziecku miejsce w rodzie. By zostało ono uznane jako pełnoprawny członek rodziny. Żeby jego istnienie nie było tajemnicą, czymś wypartym, ukrytym, zapomnianym czy nieważnym. Bo wyparte - boli. I to nie tylko matkę czy ojca. Często boli też tych, którzy urodzą się potem, choć oni tego wiedzą i nie rozumieją.

Natomiast uznane - koi.

Frog

@Czaroit
"uznane - koi"
Przyszło mi na myśl, że dotyczy to wielu trudnych spraw - udawanie, że czegoś nie było / wyparcie / na pewno nie uspokaja trwale.

_Oswajanie życia_
- takie coś mi się wyświetliło w głowie, po przeczytaniu Twojego komentarza. Rozmowy, które pomagają rozumieć / oswajać nawet najtrudniejsze wyzwania, jakie stawia przed nami życie.

Dziękuję za aktywację moich szarych 🤗

Czaroit

Frog
Tak, to dotyczy tez innych spraw. Tak naprawdę WSZYSTKICH. Gdy coś wypieramy, nie uspokajamy się tak naprawdę. Udajemy jedynie przed sobą spokój, bo umysł zajmuje się czymś innym. Ale nasz układ nerwowy cały czas pozostaje w pobudzeniu, całe nasze ciało pokazuje, że problem jest wciąż aktywny.

Najlepszy przykład do PTSD. Trauma już dawno doświadczona i często nawet zapomniana, a wzorce fal mózgowych przez kolejne 20, 30, 40... lat pokazują traumatyczne delty. W ciele pozostają nieuświadomione napięcia, barki się podnoszą, szyja wygina, zapada klatka piersiowa, mogą pojawić się kłopoty z oddychaniem, czasem astma, kłopoty z sercem itd. itp.

Ciało nie zapomina. To tylko umysł udaje, że nic się nie stało.

Czaroit
Klara, tak miała na imię. Odbył się pogrzeb, który trochę pomógł nam poukładać sobie stratę. Ale i tak strasznie tęsknię. Tęsknię za kimś kto nawet nie zdążyłam poznać :( rozmawiamy o niej często, mówimy jakby to teraz wyglądało Gdyby była z nami

Tylkopoco Odpowiedz

Bardzo mi przykro... Ściskam Cię mocno. Psycholog z jednego podcastu którego słucham radzi rodzicom w takiej sytuacji by napisali list do tego dziecka, by się z nim przywitać i pożegnać jednocześnie. Może spróbuj? Pamiętaj, że jak zacznie cię żałoba przytłaczać, można prosić o pomoc, czy przez terapię czy grupy wsparcia.

karlitoska Odpowiedz

Ściskam ze łzami w oczach. Nie ma żadnych słów, które pomogą na taki ból. Trzymam kciuki, żebyś znalazła w sobie odwagę i urodziła zdrowe maleństwo.

Meanness Odpowiedz

Można jakoś Pani pomóc? Przytrafiła się Pani jedna z najgorszych rzeczy jakie istnieją na tym świecie, więc bardzo się o Panią martwię. Można coś zrobić, żeby było chociaż trochę lepiej? Jest Pani bardzo ważna dla wielu ludzi.

Ja daję radę. Są dni gorsze, są lepsze.

Meanness

Dziękuję, że Pani żyje. Proszę powiedzieć, jeśli można coś dla Pani zrobić.

tramwajowe Odpowiedz

Daj sobie czas, nie dręcz się. Ten ból trwa dluzej niz sie spodziewa Twoje otoczenie, pozwól sobie.

3210 Odpowiedz

Przytulam.

Dodaj anonimowe wyznanie