#ur1Uc
10 lat temu urodziłam syna, jak się trochę później okazało, ma autyzm. Cały problem w tym, że sądzę, iż to moja wina. Dlaczego? Jak byłam w drugim miesiącu ciąży, strasznie pokłóciłam się z mężem. On wyszedł z domu (do kolegi), a ja zostałam sama, wkurzona na maksa. Wtedy pierwszy i ostatni raz w życiu postanowiłam zalać smutki (ogólnie nie lubię alkoholu, nie wiem skąd ten pomysł w mojej głowie). Prawie opróżniłam półlitrową butelkę czystej i poszłam spać. Nie wiem, o której wrócił mąż, ale położył się na kanapie, więc nic nie poczuł. Jakiś czas później z mężem się pogodziłam i o sprawie zapomniałam. Przypomniał mi o wszystkim, kilka lat później, program w telewizji. Usłyszałam, że w drugim miesiącu ciąży u dzieci powstają połączenia nerwowe w mózgu, a mimo iż przyczyny powstawania autyzmu nie są do końca znane, wiadome jest, że autyzm to właśnie problemy w połączeniach nerwowych.
Od tamtego czasu nie mogę sobie darować tego jednego wybryku, niszczy mnie myśl, że przez głupotę skrzywdziłam własne dziecko. Ale muszę żyć z tą świadomością, muszę być silna dla syna i pomagać mu w możliwie jak najlepszym przystosowaniu do życia. Nigdy o tym nie powiem ani synowi, ani nikomu innemu. Tylko wy, anonimki, będziecie wiedzieć.
Jakkolwiek twoje zachowanie było głupie, to jednorazowy wybryk nie spowodował autyzmu u syna. Nie dobijaj się, wychowywanie dziecka z autyzmem i tak jest trudne, nie ma sensu rzucać sobie kłód pod nogi.
Znałem ludzi, którzy palili papierosy przez wiele lat. W końcu zachorowali na raka płuc. Znałem też kobietę, która nigdy nie paliła, i zmarła na raka (na początku płuca, potem przerzuty na ile organy). To że się wtedy napiłaś mogło mieć wpływ na chorobę syna. Ale nie musiało i masa matek dzieci autystycznych nie piła w czasie całej ciąży.
Mocne.
Mocne, choć coś mi nie pasuje w tym wyznaniu. Mąż nie zauważył że była pijana, i pustej butelki też nie? Jak prawie nie pije to chyba by się urżnęła w trupa, choć z drugiej strony mogła się doczołgać na łóżko. I może nawet nie rzygała. Chyba że to znowu Garguś 🤷🏼♀️ teraz ciężko uwierzyć w jakiekolwiek wyznanie.
3210 to nie Garguś, to stare wyznanie
karlitoska dzięki ☺️
Nie kupuję tego.
Ani nigdy wcześniej nie reagowała w ten sposób (zapijanie skutki), ani nie lubi alkoholu, a tu nagle sama pół litra wydądziła.
Jak się prawie nie pije/mało, to dwa kieliszki już by prędko poczuła.
Możnaby też się przyczepić, że po takiej ilości srogi kac by był. Aż dziwne gdyby mąż nie zauważył, nie ważne jak mocno by byli pokłóceni.
A nie jest też tak, że ciężarnym bardzo często alkohol i papierosy śmierdzą?
półtorej litra czystej - no tak było, nie zmyślam.
Pół litra, skąd wziąłeś 1,5?
Nie wiem jakim cudem ale też przeczytałam półtoralitrową. Faktycznie pół.