#yKL5q
Tak samo, mam jedną przyjaciółkę, która chodzi na terapię ze względu na fobię społeczną. I ma w zasadzie tylko mnie- a wynika to z faktu, że znamy się całe życie i wiem, że kiedy już wyjdzie ze swojej skorupy jest cudowną osobą. Ale chłopak i grono znajomych? Kiedy z nią o tym rozmawiałam, stwierdziła sama, że:
a) Nie chciałaby się pakować w związek, w którym jej problemy przytłaczałyby drugą osobę;
b) Najpierw chce jakoś ogarnąć samą siebie i swoje zdrowie psychiczne, bo wie, że nawet nie fobia społeczna, ale już skrajna nieśmiałość potrafią utrudnić życie;
c) Jedyną opcją, żeby w ogóle kogoś poznała jest internet, ale i tak zajęłoby to bardzo, bardzo dużo czasu nim zdecydowałaby się przenieść taki związek do realu.
I tak, może te osoby mają przyjaciół z dzieciństwa, którzy zdołali je do siebie przekonać, może ten chłopak to jakiś cud, na tyle wrażliwy, żeby dostrzec wewnętrzne piękno tej nieśmiałej szarej myszki, ale prawdę mówiąc myślę, że jedyne wyjaśnienie w jakie da się uwierzyć to to, że te dziewczyny albo nie są tak aspołeczne jak piszą, albo są po prostu bardzo ładne i ich "przyjaciele" i chłopak podchodzą do sytuacji na zasadzie - a może boi się odzywać i nienawidzi miejsc publicznych, ale fajna laska, warto się z nią pokazać. A na niegrzeszącą urodą, prawdziwą szarą myszkę nikt nie zwróciłby uwagi, co ją by zresztą zadowoliło, jako, że nie umie rozmawiać z ludźmi.
Nikt w wyznaniach jeszcze nie podkreślił, że te osoby nie są zmyślone 😂🤷🏻♀️
Ludzie ostatnimi czasy naduzywaja okreslen fobia i fetysz
Fetyszy nigdy za dużo.
Boziu, o co ludziom chodzi z tym introwertyzmem! Ja jestem wręcz 100% introwertykiem, czyli SKRAJNYM, jednak mam niesamowitą łatwość w zawieraniu nowych kontaktów, z lekkością prowadzę pogaduszki z nieznajomymi w codziennych sytuacjach. To nie o to chodzi w introwertyzmie...
Niektórzy faceci są nieśmiali albo mają kompleksy, więc zarywają do takich właśnie dziewczyn, wycofanych szarych myszek, bo z ich strony nie boją się odrzucenia. Jak to się mówi, nie wychodza poza własną ligę. Znam mnóstwo dziewczyn przeciętnych, mało atrakcyjnych, wycofanych, które są w związkach. Znam też ładne i przebojowe, które są same, bo mężczyźni nie mają odwagi do nich zagadać.
Nie koniecznie. Są faceci, których takie wygadane i przebojowe dziewczyny męczą. Bo zazwyczaj są gadułami, ciagle chcą coś robić, imprezować. Wbrew pozorom ciężko czasem wytrzymać z taka osoba.
Introwertyk to ktos, kogo mecza ludzie. Definicja nic nie mowi o komunikatywnosci ani talencie do zjednywania sobie ludzi
Jako introwertyk z fobią społeczną i najlepszą przyjaciółką, który ma za sobą dwa związki, spieszę z odpowiedzią:
1. Posiadanie przyjaciółki - to przyjaciółka pierwsza zadzierzgnęła znajomość.
2. Posiadanie chłopaka - to chłopak się starał, zapraszał na randki itd.
3. Grono znajomych - tak naprawdę są to znajomi przyjaciółki/chłopaka.
Ot cała zagadka.
Mylicie ciężką fobię społeczną z introwertyzmem, w którym po prostu traci sie energię obcując z ludźmi.
Introwertyzm to NIE brak partnera, przyjaciół, życia towarzyskiego i lęk przed mówieniem "dzień dobry" w sklepie. Mogą ale NIE muszą występować razem. Mam nadzieję, że pomogłam autorowi "wyznania".
No właśnie oprócz fobii, jeszcze aspołeczność lub fobia społeczna i wszechobecna depresja. Nie neguję występowania tych niewątpliwie poważnych zaburzeń, czy chorób, ale czytając choćby anonimowe, ma się wrażenie, że co najmniej połowa młodych ludzi zmaga się z nimi.
ludzie opisują tu problemy i anomalie, nie skupiają swoich wyznań wokół tego, że nie mają fobii społecznej.
A ja zawsze lubiłem szare myszki. A już bez makijażu to sam miód ;). Kwestia gustu. I jestem tą osobą która jak czegoś chce to podejdzie, zagada, a nie pisze głupio na spotted. Nie zdażyło mi się nie dostać numeru, mimo że nie czuje się przystojniakiem. Pewność siebie działa. Oczywiście pomiędzy dostać numer, a coś z tego wyszło jest olbrzymia przepaść, ale to tak czy inaczej się zdarza.
Powód jest prosty - masmedia tak nadużywają różnych fobii i problemów psychicznych (ludzie też dzięki internetowym "doktorom"znajdują wokół siebie samych psychicznych ludzi.) do tego stopnia że straciły na wartości. Za dzieciaka jak się przeprowadziłem do nowego miasta i od 3 do 8 klasy podstawówki miałem dosłownie 1 kolegę, a ukrywałem się w świecie książek - to nie uważałem się za introwertyka ani nie czułem że mam problem, rodzice też nie widzieli problemu. I jakoś sam przezwyciężyłem zahukanie i wyszedłem (w miarę) na ludzi. Mam znajomych itp. A w dzisiejszych czasach - nikt nie skomentował mojego posta na FB/Inst/co tam jeszcze w przeciągu pierwszych 10 min od umieszczenia = mam depresje, nikt mnie nie lubi, jestem introwertyk i mam myśli samobójcze.