#yCkk9

Ślub, wesele i moja noc poślubna.
Oboje z mężem, na lekkim rauszu, postanowiliśmy zaliczyć nasz pierwszy legalny raz. Pokój hotelowy piękny, a naprzeciwko naszego łóżka wielkie lustro, co dodawało pikanterii. Oczywiście ustawiłam się tak, żeby nas oboje było ładnie widać, z rękoma na brzegu łóżka... I to był błąd. Mój kochany mąż tak bardzo nakręcił się widokiem, że w pewnym momencie pchnął za mocno, ręce mi zjechały z krawędzi łóżka, a ja twarzą wylądowałam w szafkach pod lustrem, twarzą... Ogromna śliwa na czole, podbite oko i zdarty policzek na ostrej wykładzinie.
Na poprawiny już nie zeszłam.

To się nazywa niezapomniana noc poślubna :)))
Ciastozrabarbarem Odpowiedz

Szkoda że Cie ominęły poprawiny, goście nie dopytwali czemu Cię nie ma?

slowianka1990 Odpowiedz

Serio? Jaka ściema, nie zeszła na poprawiny...bo ciężko powiedzieć, ze się zwyczajnie potknęłaś... Ja nie wiem - sałata ma wyższe IQ...

Bolendorf

Jeśli mąż miał wygląd boksera to dobrze że nie zeszła bo jeszcze by goście sobie coś pomyśleli.

Dodaj anonimowe wyznanie