Piszę opowiadania, a ostatnio wydałem drugą książkę. Da się z tego wyżyć i opłacić kredyt a do tego uwielbiam pisać. Problem w tym, że aby zatrzymać żonę i dzieci, musiałem przestać pić alkohol. Przestałem. Od 4 miesięcy nie piję, od 3 miesięcy nie napisałem ani słowa. Pustka w głowie. Albo będę się odurzał w tajemnicy przed żoną i pisał, albo muszę znaleźć sobie inną pracę, której będę nienawidzić.
Dodaj anonimowe wyznanie
Może lepiej mieć inna pracę? Alkholozim to straszna choroba, afektuje nie tylko Ciebie ale i Twoja rodzinę. Bądź silny w swoim postanowieniu bo naprawdę warto. Tym bardziej że masz dla kogo
Katastrofa, żona nie chce męża pijaka. Kto to słyszał
Ale autor chyba to rozumie, skoro alkohol odstawił. Po co ta kpina?
Bo dla niego to nie alkohol jest problemem, a to że żona się fochnie jak wyczuje.
Stephen King chlał i ćpał, więc nie dziwię się że takie powieści pisał. Ty jeszcze masz szansę przestać.
Skąd wiesz że inną pracę będziesz nienawidzić? A może uda ci się znaleźć coś, co polubisz.
Artysta nie będzie nadawał się do takiej zwyczajnej, nudnej pracy, bo jego potrzeba tworzenia i kontaktu ze sztuką będzie niespełniona i nie będzie szczęśliwy
@ms jeżeli dajesz radę się spełniać artystycznie mając inną pracę, to super. Niestety są takie dziedziny sztuki w których zajmowanie się nimi "po godzinach" nie wystarczy i taki człowiek będzie nieszczęśliwy. Niektórzy też mając inne zajęcie nie mają tyle czasu ile chcieliby poświęcić sztuce. Autor wyznania wydaje się być taką osobą, która nie byłaby szczęśliwa zajmując się pisaniem tylko po godzinach. Ale bardzo mnie cieszy że wy razem z bratem dajecie radę pogodzić pracę i rozwój artystyczny i życzę powodzenia :D
ms0nobody, trochę chodzi o dziedzinę sztuki, bo w niektórych zdecydowanie łatwiej spełniać się nie robiąc tego zawodowo. Żeby pisać potrzebujesz tylko komputera/kartki i długopisu i nie musisz w to angażować innych ludzi. Ale jeżeli chcesz np kręcić filmy to jest to dużo trudniejsze. Nie mówię, że się nie da, ale nie każdy ma pieniądze na sprzęt i ludzi z którymi mógłby to robić. Nie mówię, że w ogóle się nie da, ale nie każdy ma warunki. A z tym, że nie trzeba nic osiągnąć, żeby być artystą zdecydowanie się zgadzam, bo to czy nim jesteś moim zdaniem zależy od sposobu patrzenia na świat, nie od sławy czy sukcesów. Ale osoba zarabiająca na sztuce jak najbardziej może być artystą, nie tylko rzemieślnikiem. Choć na pewno musi mieć coś z rzemieślnika żeby pracować nad swoją sztuką regularnie, a nie tylko gdy ma wenę :D
Śmieszy mnie takie dywagowanie na ten temat, mało wiecie o tym jak wygląda to od środka. Sztuka to nie jest nie wiadomo jaka mistyczna dziedzina, każdy człowiek może być twórcą i w jakimś stopniu każdy tego potrzebuje, ale nie znaczy to że musi tworzyć akurat sztukę, żeby zaspokoić swoje potrzeby.
Jest jakiś powód dlaczego koleś czuje że musi akurat pisać i jestem pewna że nie chodzi o "niewytłumaczalną potrzebę tworzenia sztuki", tylko jakieś jego przekonania wewnętrzne, zwłaszcza że jest w typowym impasie. Może być tego całe mnóstwo możliwości, od przekonań o tym że tylko pisanie jest dla niego ucieczką, że tylko w tym jest dobry, po przekonania na temat alkoholu i swoich własnych emocji, brak umiejętności zarządzania nimi, mechanizmy obronne.
Trochę jest to też naciągane, bo sama jestem artystką która miała okazję wydać książkę u znanego wydawcy i doskonale wiem jak wygląda rynek wydawniczy. Z wydania dwóch książek nie da się opłacić kredytu ani wyżyć. Są to grosze i mało kto może sobie pozwolić na to aby pisać zawodowo. Nawet moja kumpela która wydaje książki jedna za drugą (reklamy jej książek bywają w metrze) i jest tłumaczką musi pracować w korpo żeby zarabiać normalne pieniądze.
A "realizowanie się zawodowo jako artysta" to totalny mit który jest zwyczajnie szkodliwy dla ludzi z pasją którym się wydaje, że wszystko będzie pięknie jeśli tylko będą robić to co kochają. Skrót do nie tylko wypalenia zawodowego ale i znienawidzenia siebie i zostania na rozdrożu, z bólem serca, żałobą po czymś co kochało się całe życie. W takim stanie trudno jest zarabiać dalej pieniądze bo trzeba sobie to ogarnąć. Niestety widziałam takie problemy na własne oczy. Pieniądze dostaje się za wartość którą się daje innym ludziom. Kiedy inni ludzie płacą, to mają wymagania. Zwykle zawód artysty nie daje wolnej ręki ani możliwości ekspresji, czy zaspokojenia potrzeb które sprawiły na początku że zajęliśmy się tworzeniem. Dorosłe życie nie jest takie romantyczne.
(limit znaków). Temat sprowadza się nie do bycia artystą, co w ogóle nie jest jakieś szczególne, to tylko niejasne stereotypy, kategoria która w niczym nikomu nie pomaga. To temat radzenia sobie w życiu, własnej kontrybucji w społeczeństwie i reakcji z nimi. Stricte psychologiczne sprawy nie "magiczne".
Problem ze musiałeś przesłać chlać? Problem to masz, ale z alkoholem. Chyba nawet zwoje mózgowe Ci się wyprostowały jeśli na sucho nic nie możesz wymyślić.
A może narkotyki? Jeśli nie możesz zdecydować: twarde, czy może miękkie, wybierz narkotyki al dente.
Niby to żart ale alkohol jest jedynym z najbardziej niebezpiecznych narkotyków, jest w czołówce substancji uzależniających i o najgorszym wpływie społecznym. Jedno z większych kłamstw kultury w jakiej żyjemy to że "narkotyki" = śmierć pod mostem z igłą w żyle, a alkohol to hehe na grilla.
Uzależnienia można leczyć za pomocą substancji psychodelicznych, które większość społeczeństwa uwaza za niebezpieczne z powodu ignorancji (o którą się nieźle postarano - dobra historia, polecam poczytać o Timothym Learym). Dopiero teraz, 60 lat później, powoli pozwala się z powrotem je badać. Gdyby nie ta polityczna przerwa, żylibyśmy dziś w zupełnie innym świecie, bo potrzebujemy właśnie teraz leków na depresję kiedy przybiera gigantyczną skalę.
Uzależnienie od alkoholu leczy się ibogainą. To nie są "magiczne lekarstwa" jak od psychiatry, tylko transformujące substancje likwidujące przyczyny problemów, zmieniające duchowość, nie mające przy tym skutków ubocznych. Mają też dużo wyższą skuteczność niż leki psychiatryczne.
Ale musimy jeszcze trochę poczekać, a kiedy mamy czas, powinniśmy zmedykalizowac zawód psychoterapeuty bo będzie bardzo potrzebny, pozbyć się wszystkich ludzi z tego zawodu którzy się do tego nie nadają, bo tych też jest sporo. Więc pójście dziś na psychoterapię do losowej osoby jest obarczone dużym ryzykiem, głównie straty czasu i pieniędzy.
Przeczytaj "Droga artysty" Julii Cameron. Także pisała tylko pod wpływem. Dzisiaj pomaga ludziom wyzwolić kreatywność.
A tak w ogóle to przydałaby się terapia, zapewne obie rzeczy, i alkoholizm i blokada mają źródło w problemach psychicznych.
Zmień używkę
A może mógłbyś polubić... Narkotyki :). Albo po prostu tramal. Ech, to nie jest moja porada, po prostu, cóż. Z powodów zdrowotnych w życiu często odczuwam silny ból. Biorę na to tramal/skudaxe. Kiedy czuję się względnie dobrze psychicznie i fizycznie, bez tramalu, zazwyczaj jestem biernym warzywem, któremu nie chce się nic I nic go nie obchodzi. A w dniach kiedy biorę tramal, nadrabiam te dni z nawiązką. Tyle. Poniekąd cię rozumiem, autorze.
A jak można zacząć sprzedawać takie opowiadania?