#y87G0
Pewnego słonecznego dnia mama weszła na chwilę do domu po napój dla mnie (był sierpień, więc zboża wysokie, a wtedy jeszcze wokół mojego domu były tylko pola). Kiedy wróciła, zauważyła, że mnie nie ma. Krzyk niesamowity, gdzie ja jestem. Tata i dziadkowie, którzy akurat przyjechali w odwiedziny, zaczęli gorączkowo mnie szukać. Bali się, że wyszłam w pola, gdzie jak na złość jeździł kombajn.
Kombajn został zatrzymany, policja została wezwana. Nagle tata zapytał gdzie jest Saba, w momencie go olśniło, że nie sprawdzili jednego miejsca.
Okazało się, że kiedy moi rodzice umierali ze strachu, ja w najlepsze sobie spałam razem z moim ukochanym pieskiem w jego budzie. Spałam zwinięta w kłębek, a mój piesek obok mnie, tak żeby czasem nie było mi zimno.
Piesek od tego zdarzenia był z nami jeszcze dziesięć lat. Pamiętam, że jeżeli chciałam wyjść poza podwórko, to tylko z Sabą, bo ona zawsze była przy mnie i nie pozwalała mi nigdzie odejść.
To była najlepsza przyjaciółka, jaką miałam. Zginęła pod kołami auta, ratując życie mojego drugiego psa, na moich oczach.
Nie bez powodu mówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka :)
Współczuję Ci. To jest właśnie miłość zwierzątek
:((( To się nazywa wierność