#y87G0

Historię znam tylko z opowiadań najbliższej rodziny, było to jakieś 20 lat temu. Otóż mając jakieś 2,5 roku miałam psa, a raczej suczkę, która wabiła się Saba. Pilnowała mnie na każdym kroku. Wiadomo, na podwórku różne rzeczy można znaleźć, a to ciekawy płot, na który można wejść, czy drabinę. Moja psinka zawsze łapała mnie i mi nie pozwalała na włażenie na wcześniej wspomniane rzeczy. Także moja mama ufała jej bezgranicznie i mogła czasami pozwolić sobie na to, żeby zostawić mnie na parę minut samą. Aż do dnia, kiedy zniknęłam nie wiadomo gdzie.

Pewnego słonecznego dnia mama weszła na chwilę do domu po napój dla mnie (był sierpień, więc zboża wysokie, a wtedy jeszcze wokół mojego domu były tylko pola). Kiedy wróciła, zauważyła, że mnie nie ma. Krzyk niesamowity, gdzie ja jestem. Tata i dziadkowie, którzy akurat przyjechali w odwiedziny, zaczęli gorączkowo mnie szukać. Bali się, że wyszłam w pola, gdzie jak na złość jeździł kombajn.

Kombajn został zatrzymany, policja została wezwana. Nagle tata zapytał gdzie jest Saba, w momencie go olśniło, że nie sprawdzili jednego miejsca.
Okazało się, że kiedy moi rodzice umierali ze strachu, ja w najlepsze sobie spałam razem z moim ukochanym pieskiem w jego budzie. Spałam zwinięta w kłębek, a mój piesek obok mnie, tak żeby czasem nie było mi zimno.

Piesek od tego zdarzenia był z nami jeszcze dziesięć lat. Pamiętam, że jeżeli chciałam wyjść poza podwórko, to tylko z Sabą, bo ona zawsze była przy mnie i nie pozwalała mi nigdzie odejść.

To była najlepsza przyjaciółka, jaką miałam. Zginęła pod kołami auta, ratując życie mojego drugiego psa, na moich oczach.
Madhu Odpowiedz

Nie bez powodu mówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka :)

Misia150599 Odpowiedz

Współczuję Ci. To jest właśnie miłość zwierzątek

3timeilosepassword Odpowiedz

:((( To się nazywa wierność

Dodaj anonimowe wyznanie