#1kplk

Słyszeliście kiedyś o osobowości teatralnej/histrionicznej? Znam osobę, która być może cierpi na to zaburzenie, choć wątpię, żeby zdawała sobie z tego sprawę.

Na początku wydawała się fajną, normalną dziewczyną, dopiero z czasem odkryłam, że coś tu nie gra. Opowiadała niewiarygodne historie i jak zebrało się je wszystkie, to po prostu wydawały się bardzo przerysowane. Młoda dziewczyna, a cierpiała chyba na wszystkie możliwe choroby: schizofrenia, astma, reumatoidalne zapalenie stawów, padaczka, nawet twierdziła, że wielokrotnie zdiagnozowano u niej nowotwór, ale każdy się cudem wchłonął. Zwłaszcza ta schizofrenia była dziwna, bo jak poznało się ją bliżej, można było zauważyć, że żadnych leków nie bierze, codziennie pije alkohol, do lekarza żadnego też nie chodzi. Dzięki temu, że ludzie często początkowo jej wierzyli, czuła się wyjątkowa.

Potem zwróciłam uwagę na inne dziwaczne zachowania. Musiała być stale w centrum uwagi. Na jednej imprezie ni stąd, ni zowąd usiadła na środku podłogi, objęła się ramionami i z wytrzeszczem oczu zaczęła się cała trząść mówiąc, że jej zimno. Ci, którzy słabiej ją znali okryli ją kocami i kurtkami, a kiedy nie pomagało, zastanawiali się, czy nie zadzwonić na pogotowie, reszta uspokoiła ich, że zaraz jej przejdzie. Innym razem w restauracji udawała, że mdleje, a kiedy kelnerka podała jej szklankę wody, wszystko porozlewała i próbowała zwymiotować. Jeszcze innym razem udawała atak astmy. Urządziła scenkę duszenia się, a kiedy dostała wodę, zaczęła nią pluć. Najczęściej sytuacje miały miejsce, gdy nie dostawała dostatecznej ilości uwagi lub z jakiegoś powodu źle się czuła w danym towarzystwie.

Moja cierpliwość do jej osoby wyczerpała się, gdy tylko pytałam o jej samopoczucie i dowiadywałam się od niej, że codziennie mdleje, ma duszności, wymioty, biegunkę, krwotoki z nosa itp. itd. Przechodziła covida i nikomu nawet na trochę nie pozwalała o tym zapomnieć, bo przy każdej możliwej okazji urządzała istny koncert kaszlu i mówiła "nie przejmujcie się, to po covidzie". Skończyłam tę szopkę, wraz z narzeczonym przestaliśmy zapraszać ją na imprezy czy piwo i nie stresujemy się tym, że zrobi nam spektakl na żywo, a ludzie będą się dziwnie patrzeć, że nie pomagamy biednej potrzebującej dziewczynie.
bylylektor Odpowiedz

Osobowość teatralno/histrioniczna - Pacjenci z takim rozpoznaniem najczęściej opisywani są jako osoby bardzo skoncentrowane na sobie, okazujące swoje uczucia w przesadzony, teatralny sposób. Szukają uwagi, są bardzo podatne na sugestie, łatwo ulegają wpływom. Często nadmiernie skupiają się na wyglądzie zewnętrznym i próbują zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej poprzez kokieteryjne, uwodzicielskie zachowanie. Mężczyźni z takim rozpoznaniem to często tzw. don juani, którzy potwierdzenia swojej wartości szukają w ramionach coraz to nowych kobiet. Kobiety natomiast zwykle nie mają poczucia, że ich zachowanie jest mocno naseksualizowane, często nieadekwatnie do sytuacji. Konflikty w sferze seksualnej są typowe dla tej grupy pacjentów. To co opisałaś w pełni spełnia wymogi definicji. Odseparowanie takiej osoby było najlepszym krokiem.

Wiaderny

No ja nie widzę seksualizacji w pluciu wodą lub udawaniu ze się ma wszystkie choroby swiata.

jakasnazwaniewiem

To brzmi jak opis większości urzędniczek

Dragomir Odpowiedz

O jaaaa, znałem takiego gościa. Miał wszystkie choroby i kontuzje (z nowotworem włącznie który sam wyleczył), mial niesamowite rekordy sportowe których nikt nigdy nie widział, no człowiek- orkiestra. Miał ksywę "Kontuzja", o której nie wiedział :)

gonwoPrawda Odpowiedz

LOL, znam taka sama osobe. Tez choruje na wszysko co tylko mozliwe ( w wiekszosci bez objawow), do tego jest tak sliczna/seksowna ze KAZDY facec ja podrywa. Dziewczyna nie moze wyjsc do sklepu po chleb, zeby nie podrywal jej kierowca autobusu, pasazer, pan w sklepie i ten chlopak co sie pytal o droge.
W zyciu spotkaly ja roznorakie przygody, zna wielu specjalistow (prawnikow, lekarzy, inzynierow, budowniczych, wirusologow) i ciagle z nimi dyskutuje i daje porady.
Do tego wszystko wie najlepiej, a sprobuj sie niezgodzic to cie zakrzyczy na smierc.
Zna sie na prawie, religi, medycynie, sadownictwie, chemi, biologi, fizyce, matematyce, stosunkach miedzynarodowych, wychowywaniu dzieci, na ziolach....no na wszystkim sie zna. A to wszystko przed 30.

Jak sie spotkamy na imprezie to kazdy, kto ja zna ja olewa (wlaczajac w to jej meza). Ostatnio z braku uwagi (chyba) zamknela sie w jednym z pokoi i wyszla moze na 5 minut zrobic awanture jej mezowi, ze o nia nie dbz, bo ona sama w tym drugim pokoju siedzi...
Pozatym nie zapraszam jej do siebie ani na wspolne wyscia bo mi sie nie chce sluchas tego pierdzaczenia. Szkoda tylko jej meza, bo bardzo lubie chlopaka.

ohlala

Cóż, mąż taką sobie wybrał, więc czemu go żałujesz? To chyba nie pojawiło się już po ślubie.

bazienka Odpowiedz

ta, mialam takiego "przyjaciela" osobowosc histrioniczna i socjopatia, to dopiero byl dramat
radze sie odciac, definitywnie

Selevan1 Odpowiedz

A nie będzie to przypadkiem zespół munchausena?

3timeilosepassword

Hm, osoby z zespołem Münchausena wywołują lub symulują objawy chorób. Ta dziewczyna kilka razy również coś symulowała, ale chyba głównie lubiła "bawić" ludzi opowieściami o swych licznych schorzeniach, które nie objawiały się u niej w ogóle. Przy zespole Münchausena raczej tylko udawałaby chorą, a nie opowiadała bajki o swoich chorobach, chociaż mogę się mylić

Jestjakjest Odpowiedz

No to teraz jeszcze depresji do kompletu dostanie :D

bylylektor

Akurat depresja u tego typu ludzi często jest w parze.

Jestjakjest

No jest w parze, ale w wyznaniu jej nie ma.

3timeilosepassword Odpowiedz

Przypomniałam sobie swoją koleżankę z gimnazjum - idealna, dobra we wszystkim, czego by się nie tknęła, zawsze tryskała radością i energią. Zachowywała się trochę jak duże dziecko, co chyba miało być urocze. Mnie i moją przyjaciółkę trochę to wszystko irytowało, bo dziewczyna zdawała się nie mieć absolutnie żadnych wad ani problemów. Jednakże raczej nie była to prawda, bo raz rozpromieniona na warsztatach że stresu stwierdziła, że "Stres próbuje ją zabić i kiedyś mu się to uda". Innym razem popłakała się na technice, bo nie szło jej szycie (chyba była to jedyna rzecz, jakiej nie umiała). Co ciekawe, co jakiś czas przyczepiała się do jakiejś dziewczyny i zachowywała się jakby były najlepszymi przyjaciółkami, po czym po jakimś czasie zmieniała "cel" i uczepiała się innej koleżanki z klasy. Razem z przyjaciółką "zdiagnozowałyśmy" u niej amatorsko osobowość histrioniczną, niewiele o niej wiedząc, i tak jestem teraz ciekawa, czy ona serio mogła ją mieć

Cook

@3timeilosepassword z tego co piszesz to może być narcyzm

3timeilosepassword

Może. To też brałyśmy pod uwagę xD

Kilian Odpowiedz

Z głową na pewno ma coś nie tak.

KontoNumer1279 Odpowiedz

Patrycja?

Dodaj anonimowe wyznanie