#xyLdj
Pojechaliśmy w Bieszczady. Postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt Polskich Bieszczadów - Tarnicę. Gdy byliśmy pod krzyżem, na szczycie, on uklęknął, zadał mi to ważne pytanie, a gdy odpowiedziałam "TAK!", turyści obserwujący nas zaczęli bić brawo i gratulować nam, po czym wyruszyliśmy w dalszą trasę.
Przynajmniej tak myśli nasza rodzina.
A tak naprawdę miało to miejsce tydzień później, gdy wróciliśmy z wakacji. Zmęczona po podróży powrotnej siedziałam w kuchni jedząc tosta, aż tu nagle mój chłopak wyszedł z łazienki, zawinięty w szlafrok, klęknął przede mną i poprosił mnie o rękę. Cóż, na ten pomysł wpadł pod prysznicem po powrocie z gór.
Tak więc trochę głupio się rodzinie przyznać, że świadkami naszych zaręczyn były tosty i szlafrok.
Ważne że z miłości! :)
A ja bym się przyznała! Lepsze te niż takie jakie miała autorka jednego z wyznań czyli mniej więcej " w kurtce jest pierścionek, weź se" Nie chce nikogo obrazić ale to już naprawdę przesada ;-)
Albo "masz" przed Biedronką...
Dla mnie super oświadczyny :) Ważna jest miłość a nie to w jaki sposób odbyły się te oświadczyny, czasami takie....zwykłe są najbardziej wzruszające!
ZaczarowanaPechem pewnie że tak to nie ma być show żeby ludzie się przeglądali tylko to ma byc wazna chwila dla partnerów
Też się podpisuje ;) mi mój ukochany jak co wieczór zrobił kolacje więc nic nie podejrzewalam, w trakcie wyszedł na chwilę, wskoczył w garniak (a ja w dresach) i zapytał czy chce z nim spędzić resztę życia <3
Czy to naprawdę ważne by oświadczać się przy świadkach? To ma jakoś pomóc, czy coś bo nie rozumiem po co kłamać. To ma być wasza chwila osobista a nie na pochwałkę wszystkim wkoło -.
Ba, oświadczyny przy ludziach to dla mnie by był koszmar. Nie cierpię gdy inni widzą takie osobiste momenty.
Ja przy takich publicznych występach, spaliłabym się ze wstydu D:
Juz mnie drażnią te opowiadania jak to rodzina myśli, że oświadczyny były odwalone a w rzeczywistości były inne.
Nie każdy ma jaranie na show. Ale po co kłamać innym jak w rzeczywistości wyglądały i srać się jak było naprawdę.
Niby fajne wyznanie, ale nie podoba mi się to, że było już identyczne, nawet ten tekst "A przynajmniej tak myśli nasza rodzina".
Chciałam pisać o tym samym. Moim zdaniem nawet trzecie takie, sporo tego było. Dlaczego jeśli przypomni Wam się BARDZO podobna historia, nie opowiecie jej w komentarzu? :)
Wracając do samego wyznania- moim zdaniem oświadczyny, przy których nie ma tych "świadków" są równie magiczne, jak te w miejscach publicznych. Po co robić coś pod publikę? Jeśli ktoś lubi takie klimaty, żyje książkami i filmami, popieram. Jednakże jest to temat rzeka. ;)
Ja miałam "próbne" zaręczyny. Byliśmy sami. W pokoju. W miejsce pierścionka- kapselek od Tymbarka. Zamiast bukietu lub chociażby róży - doniczkowy, zielony kwiat, którego nie lubię :p. Ale przyjęłam: )
Tak, jesteśmy dorośli.
Nie, żadne z nas nie jest chore psychicznie ;)
Hehehe, jak szłodko ;3
Tosty i szlafrok wstały i zaczęły klaskać?
Oryginalny nick :)
Nie ma czego ukrywać... Dla jednych jest romantyczne to, dla innych tamto. Ważne, że dla Was jest to coś mega 😉
A tak serio - czy do oświadczyn potrzebni są świadkowie? Ta chwila powinna być ważna dla dwóch osób - nie rozumiem więc tego, że "głupio Wam było się przyznać". Najważniejsze jest Wasze uczucie, a nie otoczka wokół zaręczyn ;)
Szczęścia!