W domu wszyscy traktują mnie jak niechciane dziecko, przez 20 lat nie zaznałam takiej prawdziwej miłości domowego ciepła. I wiecie co jest najgorsze? Dociera do mnie, że nie potrafię przez to pokochać mojego chłopaka i jestem z nim tylko dlatego, że okazuje mi więcej zainteresowania i dobra niż w domu.
Spaczone dzieciństwo nie pozwala mi cieszyć się tym co mam, a krzywdzenie bliskich jak na razie wychodzi mi najlepiej. Zazdroszczę każdemu, kto ma normalny dom, bo moi rodzice zapewnili mi tylko rzeczy materialne, o uczuciach chyba już zapominając.
Dodaj anonimowe wyznanie
to chyba nie jest takie oczywiste, może po prostu nie kochasz go bo to nie jest ten człowiek co trzeba, a żeby nie być sama i kompensować sobie brak uwagi jesteś z kimś kto ci ją daje? taki związek z zadaniem, dający korzyści, w który weszłaś aby czuć się lepiej. czasem nie da się kogoś pokochać tylko dlatego, że jest dla nas dobry. inaczej nei istniałby friendzone bo wszystkie dziewczyny kochałyby chłopców, którzy bardzo mocno się starają dla nich i im zależy. to nie tak działa., czasem nie ma chemii i już.
Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, pozbawione miłości i ciepła nie umieją go dawać, bo niby jak się miały tego nauczyć?
Przy okazji - dzieci wychowane w atmosferze opuszczenia emocjonalnego potem szukają takich relacji z partnerami, bo tylko w takich umieją sobie radzić. Kiedy trafiają na kogoś, kto o nie zabiega, poświęca im uwagę, troszczy się - zupełnie nie wiedzą co z taką sytuacją robić. Współczuję.
Zgadza sie ale mozna sie tego uczyc. Na nauke nigdy nie jest zbyt pozno. No i warto.
To co napisałaś brzmi jak opis moich przeżyć... mi pomogła długa praca z terapeutą, ale przedewszystkim z samą sobą i nowymi wnioskami, które wyciągałam z terapii
Spaczone dzieciństwo tu, spaczone dzieciństwo tam... Jakkolwiek to zabrzmi, ale jest to zwyczajnie pitolenie spowodowane debilną autodiagnozą. Rozejrzyj się wokół. Brak jednego wzorca Cię nie definiuje, więc skończ się użalać nad sobą używając do tego durnej pseudo psychoanalizy.
Zanim zaczniesz pisać pseudo psychologiczne brednie najpierw naprawdę idź do psychologa, bo to co robisz jest tak durne, że aż szok, a w dodatku wynika z Twojej winy (no chyba, że rodzice są durnymi pseudo psychologami).
to na widok kotka też nie płaczesz? :)))
do budy!!!!
No ale czemu ktos mial by plakac na widok kotka? Ludzie raczej placza przy cebuli
Pójdź na terapię. To naprawdę pomoże. Ułożysz sobie wszystko w głowie. Możesz nawet pójść z partnerem na wizytę, będziesz mogła mu wszystko powiedzieć. Życzę powodzenia
Może jakaś wizyta u psychologa, żeby porozmawiać o tym?
terapia schematów
To mega smutne jak nasze dzieciństwo czy zachowanie rodziców jest wstanie wpływać na nasze późniejsze życie a nawet na dany moment. Niestety coś o tym wiem, nie raz zastanawiam się dlaczego akurat ja muszę być ich córką, dlaczego oni są moimi rodzicami albo, że lepiej byłoby mi żyć w domu dziecka.
Miałam mam podobnie. Ale z biegiem czasu powiem, grunt, że rzeczy materialne się zgadzają. Mam nadzieję, że bardziej niż u mnie.