Mam brata dwa lata młodszego od mnie i pomimo że mamy tych samych rodziców, on jest lepiej zbudowany, wyższy, silniejszy psychicznie i fizycznie, mądrzejszy, w dodatku ma ogromne zdolności do myślenia logicznego i łatwo wszystko zapamiętuje. Ja natomiast jestem zwykły, jak on to opisał, ludzie mówią: „nie porównuj się do niego, powinieneś się cieszyć, że twój brat ma tyle szczęścia” i tak dalej, ale i tak przy nim czuję się, jakbym był śmieciem, a gdy na mnie patrzy, jakby mną gardził. Mama nazywała go złotym dzieckiem, bezproblemowym. Zawsze w gronie towarzystwa był popularny, a ja jakoś nigdy nie miałem takich kolegów prawdziwych, długo zadawałem się z dwójką znajomych, ale okazało się, że jestem tym trzecim kolegą, który tylko się dołączył. Kiedyś zapytałem go o to, czy mam jakieś talenty lub zdolności, bo sam ich nie widzę, na co nie umiał odpowiedzieć. Czy jestem samolubny, bo zazdroszczę mu wszystkiego? Czy to moja wina, że on ma tak, a ja tak?
Dodaj anonimowe wyznanie
Syn koleżanki twojej mamy ultimate boss O_o
A nawet syn jego mamy.
Mam takiego kolegę w podobnej sytuacji w sumie do Twojej. Sam ma problemy z zakolami, jest bardzo niski i nieszczegolnie zbudowany, jego młodszy brat jest wysokim, rosłym blondynem. Co do mądrości też zawsze uważał, że brat jest od niego mądrzejszy. Ale koniec końców to on skończył lepszą uczelnię, pracuje w zawodzie i odnosi sukcesy, bo miał dużo samozaparcia. A co do wyglądu fizycznego zawsze uważałam tego kolegę za bardziej atrakcyjnego niż jego brat, bo jego brat przy tych wszystkich pozytywnych cechach ma też jakiś potworny przerost szczęki, która sprawia, że wygląda po prostu źle. Kolega też znalazł sobie kogoś przed bratem. Ale z kompleksów na punkcie "brat dostał lepsze geny" chyba już nikt go nigdy nie wyciągnie...
Taki drobiazg tylko.
Zakola powstają z braku włosów. Czyli powstaje coś z niczego.
Tak oto duch humanizmu zwycięża nad (teoretycznie) uniwersalną zasadą zachowania energii.
Umysł to potęga naginająca prawa fizyki, choćby był w głowie z zakolami.
Akurat za to najczęściej odpowiadają hormony, więc jednak coś jest.
Matko, ale zyebani ludzie, i ten brat jakiś niedorobiony. Jak on całe życie był traktowany jak „złote dziecko” to może w ogóle mieć źle rozwiniętą osobowość i empatię (typu narcyzm) i na pewno Ci nic dobrego o Tobie nie powie. Weź uciekaj stamtąd jak najszybciej, niech on sobie będzie złotym dzieckiem, a ty bądź „zwykłym” fajnym gościem ze swoim życiem, zainteresowaniami itd. Też jestem zwykła, i co?
Nie jesteś żadnym ‘śmieciem’! Na bank masz swoje talenty któtych nie zauważysz jak bedziesz sie non stop porównywać. Skup sie na sobie pls. A swoim zachowaniem sprawisz że brat bedzie też sie czuł bez sensu winny.
W życiu dostajemy różne karty. Ważne jak nimi zagrasz.
On mógł dostać nawet lepsze karty (lepsze geny, więcej talentów, może być milszy, zabawniejszy, inteligentniejszy), ale brat wyciągnął jokera - kartę „rodzice mnie bardziej kochają”. I cały potencjał autora przepadnie, przez kompleksy, które będzie leczył pół życia :/
Ten, kto za dzieciaka nauczy się grać słabymi kartami osiągnie więcej, niż ten kto umie tylko mocnymi. Nawet najlepszym kiedyś wpadną dwójki i trójki, wtedy życie powie sprawdzam.