#xqbUu
Generalnie to mam po prostu problemy jelitowe i czasem brzuch tak boli, że jeśli sobie nie "popuszczę", nie idzie wytrzymać.
Problemów nie da się ot tak wyeliminować dietą (trzymam dość restrykcyjną), bo wynikają ze stresu. A trybu życia nie zmienię, bo to nie on jest stresujący, tylko ja jestem nadwrażliwa - pracuję nad tym, ale cóż, idzie mi powoli... [to był akapit dla ludzi, którzy w komentarzach uwielbiają udzielać złotych rad typu "idź do dietetyka"].
No więc puszczam te bąki masowo. Czasem nawet nie są śmierdzące - ot, jakbym powietrze z materaca gumowego spuszczała. Co ciekawe, mam już tak bogate doświadczenie, że wiem, czy nadciąga mega śmierdzący zabójca (mam sumienie i staram się wtedy jednak powstrzymać, gdy w pobliżu są ludzie), czy tylko lekko nieświeży bączek. No i mięśnie mam wyćwiczone na tyle, że umiem wypuszczać bezgłośnie nawet "grubsze salwy", które dawniej "pyrkałyby" aż miło lub brzmiały jak wybuch bomby. Wpadka zdarza mi się raz na kilkadziesiąt/kilkaset (no, nie prowadzę spisu, więc nie wiem, jak często dokładnie), a i wtedy nie jest jakoś przesadnie głośna.
Więc jeśli czasem zdarza wam się poczuć, że ktoś uwolnił swojego potwora, ale za Chiny Ludowe nie idzie zidentyfikować winnego - to mogę być ja. Sorki.
Ot prawdziwa romantyczka z Ciebie - nie widać kto, nie słychać skąd, nie wiadomo kiedy... a łzy się z oczu leją 😉 A potem i tak wina spada na jakiegoś pana Mariana 😜
:( Zawsze na mnie.
Nie wiem czemu, ale "czułam", że znów spotkam Cię pod tego typu wyznaniem 😂
@Marian6660
Taki już los bycia Marianem 😜
@Kotu6669
Mnie czy Mariana? 😂
Anonimu5 no przecież, że Ciebie 😂
@Kotu6669
Myślałem, że skoro zawsze w takich sytuacjach jest na pana Mariana, to jednak o niego CI chodzi 😂😂😂
No ale cóż mogę Ci powiedzieć? Ja komentuję przeróżne wyznania, a że Ty akurat wypatrujesz mnie tylko w tych "ulotnych", to i w tych zawsze wpadamy na siebie. :) Może to jakieś przeznaczenie? 😜
Anonimu5
Powiem Ci szczerze, że zawsze przeglądam komentarze, a na Twój do wyznania o innej tematyce, trafiłam bodajże tylko raz xD
Przeznaczenie powiadasz... Coś ewidentnie wisi w powietrzu 😏😂😂 (oby tylko nie to, o czym myślę 😅)
Cicha trucicielka.
Też wyczwiczyłem sobie mniej więcej ułożenie pośladków w taki sposób, aby nie było słychać. Niestety co do zapachu to nadal nie umiem poznać.
Czasami jednak nie udaje mi się i zamiast zwykłego "psssss" z najgłębszych otchłani mojego odbytu wydobywa się ryk 1000 lwów generujący hałas tak potężny, że przebija mury, rywa kable energetyczne, tłucze szkło oraz zagłusza i ogłusza wszystkich dookoła.
Takie bąki zdarzają mi się głównie w nocy. Jako że latem śpię przy otwartym oknie, jestem ciekawy ile osób przestraszyłem uwalniając powietrze brzmiące jak katastrofa samolotu.
Mam dla Ciebie pewien cheat code. Jak "pali w tyłek" w momencie uwolnienia, to masz jak w banku, że to był seryjny morderca 😜 Tylko mały minus - to najdokładniej jest stwierdzić dopiero w momencie uwolnienia, czyli generalnie jak już jest za późno, bo część wyziewów ulotniło się do atmosfery 😂
Co do spania przy otwartym oknie - też tak śpię latem, niekiedy do późna, więc dałeś mi do myślenia, a sen mam twardy, więc nie wiem na co narażam sąsiadów :/
Nauczaj!! Będę Twoją gorliwą uczennicą !
Ja zawsze, gdy w tłumie wyczuję bąka, boję się, że ludzie pomyślą, że to ja.
Spoko rozumiem, stosuje to samo, ludzie żyją w niewiedzy, że funkcjonują wśród moich pierdów :D
Oj ja też takie mam.... I za każdym razem gdy chłopak to poczuje to wmawiam mu że 'to z pola pociągło pewnie...'
Wybaczam, w końcu nie twoja wina :) Życzę miłego dnia!
Polecam espumisan. Działa cuda.
No nie wiem. Ja zasadniczo nie mam problemu z kichami i wiatrem, ale jak przed USG jamy brzusznej kazali brać Espumisan to myślałam, że odfrune. Chyba, że to był ten cud 😁
Napisz co to za restrykcyjna dieta.