#xkTxj
Wtedy właśnie była nasza kolej. Podeszłam przed ołtarz, uklęknęłam, zawsze biorę na ręce tak więc i tym razem wystawiłam je przed siebie. Ksiądz zatrzymał się z hostią w połowie drogi do moich ust i czekał. Byłam zdezorientowana, bo nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja, tak więc pokręciłam głową i spojrzałam na swoje dłonie. Dalej nic. Uparcie stał i czekał. Znowu pokręciłam głową, a wtedy on powiedział głośno "NA KOLANACH TO DO BUZI". Należy dodać, że organy w tym momencie przestały grać i usłyszała to dość spora grupa osób. Byłam w szoku, przyjęłam ją szybko i odeszłam.
Wychodząc z kościoła zauważyłam na placu moją rodzinę z klaszczącym wujkiem pośrodku krzyczącym do mnie "w tym roku to byłaś ty".
Ale skuwiel. W życiu bym nie przyjęła komunii po takim tekście. Wstałabym i głośno tupiąc wyszła. Wcześniej w pysk, najlepiej sierpowym.
Obleśny gość
Dla księdza to pewnie nie pierwszyzna.. 😉
Pomarzyć sobie może...