#xjKn0

Przez całe życie byłam prymusem w szkole. Nie kujonem, prawie nigdy się nie uczyłam. Po prostu mam ścisły umysł i dobrą pamięć. Pamiętałam wszystko z lekcji, w domu robiłam tylko prace domowe. Zawsze miałam jedną z lepszych średnich w klasie, a nawet szkole, przy zaangażowaniu na poziomie nauki na prace klasowe z jednego przedmiotu przez godzinę i to nie zawsze. Matura poszła mi z niektórych przedmiotów bardzo dobrze, z innych dobrze.

Poszłam na studia, na matematykę, byłam przygotowana na to, że dalej to będzie dla mnie głównie przyjemność przy niewielkim wysiłku. Jak ja się myliłam! Przez pół semestru studiów zdążyłam już kilka razy przemyśleć, czy naprawdę muszę studiować. To nie tak, że nie chcę, ale po prostu nie czuję się w tym momencie na siłach. Nie potrafię się uczyć, a w tym momencie dostałam już jedną dwóję i dwie tróje, a pisaliśmy na razie trzy kolokwia. Jak tak dalej pójdzie, to nie zdam pierwszego semestru i czuję się z tym nie za dobrze. Mam stypendium naukowe i jeśli nie zdam, to bezpowrotnie je stracę, a to sprawi, że moi rodzice, dostatecznie już oszołomieni tym, że mam średnią poniżej 4.0, nie zgodzą się mnie utrzymywać.

W przyszłym tygodniu następne kolokwia, a ja zamiast brać udział w ćwiczeniach piszę to wyznanie słuchając na słuchawkach, jak grupa rozwiązuje zadania. Bo i tak nic nie zrozumiem z tymi brakami, jakie mam.
jankostanko33 Odpowiedz

To jest częsty problem zdolnych osób. Nauka przychodzi im bez wysiłku i kiedy funkcjonują w klasie złożonej z przeciętnych uczniów nie muszą się prawie w ogóle starać, żeby się wyróżnić i mieć dobre oceny. Kiedy trafiają do zdolniejszej grupy, gdzie jest wyższy poziom i większe wymagania, mają problemy, bo nagle trzeba się przyłożyć do nauki, a oni nie są do tego przyzwyczajeni. No i w ogóle w ogóle są w szoku, że coś im może sprawiać trudność, zaczynają wątpić, czy faktycznie są tay zdolni za jakich ich zawsze uważano. Większość osób przehodzi przez to kiedy po gimnazjum czy szkole podstawowej trafia do dobrego liceum, Ciebie dopadło dopiero na studiach. Oczywiście nie musisz kończyć studiów. Ani tych, ani żadnych innych. Tylko zastanów się, czy chcesz być osobą, która się poddaje jak tylko trzeba się przyłożyć i ciężej popracować.

jankostanko33

*przechodzi,

jankostanko33

Dodam jeszcze, że na ścisłych kierunkach jest zawsze mnóstwo spadochroniarzy, którzy zawalają rok nie dlatego, że studia są dla nich za trudne, ale właśnie dlatego, że są tacy jak Ty- zdolni i nigdy nie musieli się uczyć, więc nie są przyzwyczajeni do systematycznej pracy.

bazienka

masz racje, ja mialam taka sciane w liceum, nagle trzeba bylo nauczyc sie uczyc....

Smutnabula

Bardzo dobrze mówisz.

SzaraDama

Nie zawsze chodzi o zdolną grupę. Byłam w grupie ambitnych studentów i to jakoś mnie napędzało, a jak poszłam do grupy przeciętnych studentów to nikt nigdzie się nie zgłasza i się nie odzywa i traciło się motywację do czegokolwiek

nevada36 Odpowiedz

Nie nie musisz studiować. Możesz znaleźć sobie pracę i iść na swoje, ale zastanów się nad sobą, co chcesz robić w życiu.

Właśnie w tym problem, że ja już wiem, co chcę w życiu robić i do tego potrzebuję studiów

PiratTomi

To się weź za naukę.

bazienka

moze korepetycje?

@bazienka myślałam nad tym, ale nie wiem czy mnie na to stać
I druga sprawa wróciłam do domu, a tu trudno będzie kogoś znaleźć

MalaMi29

@mayme na studiach też jest coś takiego jak konsultacje ;)

Morphogenesis

@mayme
Kurde, tak się zastanawiam, naprawdę macie AŻ TAK trudne rzeczy, że nie jesteś w stanie się tego nauczyć?
Nigdy nie byłam dobra z matmy, poszłam na studia, na informatykę. Okazało się że na 1 roku mieliśmy bardzo dużo matmy, zaczęły się jakieś chore ciągi całek itd. Oczywiście na studiach typowo matematycznych macie na pewno jeszcze trudniejsze rzeczy, ale ja nie mając o niczym pojęcia (matura z matematyki dosłownie ledwo zdana) dałam radę się tego nauczyć i zaliczyć na całkiem przyzwoite oceny.
Skoro poszłaś akurat na matematykę, to wnioskuję że byłaś dobra z tego przedmiotu. Na pewno Ci się uda to ogarnąć, tylko po prostu musisz na to poświęcić trochę czasu.
Polecam filmiki hindusów na youtube, zawsze ratowały mi tyłek jak nic nie zrozumiałam z zajęć :D

335579

@mayme - istnieją korepetycje zdalne, sam ich udzielałem i w zeszłym semestrze, i w tym. Problem może być, tak jak mówiłaś, finansowy - na poziomie studiów z matematyki może być ciężko znaleźć poniżej 100zł/h. Dlatego łatwiejszym sposobem pewnie będzie wspólna nauka z kimś z roku - a skoro dobrze ogarniałaś dotąd, prawdopodobnie jesteś w stanie nawet tłumaczyć innym materiał, zwłaszcza, jeśli pokażą Ci swoje notatki :P

diq1

Poszukaj barteringu.
Ktoś ci tłumaczy matmę, ty mu robisz coś. Nie wiem, obiad podrzucasz raz na jakiś czas.
Bartering nie musi się opierać na wiedza za wiedzę.
Ostatnio miałam profesjonalny, ponad półtorej godzinny przegląd samochodu, z zajrzeniem w każdy otwór za kilka kwiatków doniczkowych.
Ja miałam za dużo kwiatków, facet miał zajawkę i robił to z pewną dozą przyjemności, że "się zna" i może pomóc. Wszyscy zyskali.

didja Odpowiedz

Nie tracisz stypendium nieodwracalnie, tylko na semestr lub rok, zależy, jak na Waszej uczelni są przyznawane. Poza tym coś ściemniasz, stypendium naukowego nie dostaje się na pierwszym semestrze, bo jak sama nazwa wskazuje, jest to stypendium za wyniki w nauce, których Ty jeszcze nie masz.

Po drugie: a musisz studiować matematykę? To jeden z trudniejszych kierunków, nie myślisz o przeniesieniu się na inny?

AnonimoweDodo

Można dostać stypendium naukowe na pierwszym roku studiów, jeśli się jest laureatem olimpiady wojewódzkiej

Akurat nie miałam na myśli stypendium z uczelni tylko z fundacji, może rzeczywiście dość niejasno się wyraziłam. Stypendium naukowe, jak pisze AnonimoweDodo, można dostać za olimpiady, ale mi na nie zawsze brakowało czasu, więc szukałam czegoś za wyniki matury. No i znalazłam fundację, ale tam jak się raz przerwie (jak się nie będzie miało wystarczająco wysokiej średniej) to nie da się wrócić.

Z kolei jeśli chodzi o zmianę kierunku to żeby pracować w takim zawodzie w jakim bym chciała, potrzebuję wykształcenia z matematyki i jeszcze jednego kierunku, który nie za bardzo mnie interesuje. Także chciałabym zrobić matematykę normalnie, a ten drugi kierunek zaocznie albo coś na podobę.

Może jeszcze się rozkręcę jak przyjdą egzaminy, wrócę z domu do akademika, trochę się w spokoju w końcu pouczę i może coś z tego wyjdzie. A jak nie to zostaje inny kierunek.

Anonimowane Odpowiedz

Jak ja Cię rozumiem! Też się nigdy nie musiałam uczyć, poszłam na studia na Biologię i nagle się okazało, że nie wyrabiam. W połowie pierwszego semestru byłam tak przeciążona informacjami, że nie potrafiłam złożyć jednego poprawnego konstrukcyjnie zdania (miałam iść na chiński, zmieniłam zdanie w ostatniej chwili i nie byłam na te studia przygotowana).
Po pierwszym dniu chciałam zrezygnować, ale od ojca usłyszałam, że zrezygnować mogę jak będę miała na siebie plan. Czyli albo pracę albo inne studia. Do tego czasu mam chodzić i najwyżej mnie wyrzucą. Na pierwszym semestrze miałam całościówki z 7! przedmiotów. Powiedziałam sobie, że jeśli będę miała jakikolwiek warunek na 1 semestrze to rzucam studia.
Skończyłam je z 4 na dyplomie i jednym warunkiem na 4 semestrze. Nie była to najprzyjemniejsza rzecz na świecie, ale cieszę się, że je skończyłam.

diq1

Siedem silnia to naprawdę dużo przedmiotów.

Vito857 Odpowiedz

Jestem już na trzecim roku matematyki i powiem ci z doświadczenia - jeśli się w końcu nie weźmiesz w garść to nie dasz rady nadrobić tych braków i ciągle ci coś będzie uciekać.
Moje pytanie jest tylko takie - jakim cudem dostałaś stypendium naukowe, skoro jesteś dopiero na pierwszym semestrze? Socjalne to rozumiem, ale nie naukowe.

Hshshshs

W innym komentarzu była mowa o fundacji przyznającej stypendia, ale przecież mogła dostać stypendium 1) za ostatni rok liceum, 2) za wyniki matur, zależnie od tego z jakiego miasta jest, mogą być takie stypendia przyznawane

01020304 Odpowiedz

Standard. Też się zderzyłam z rzeczywistością na studiach. Problem miałam taki, że nauka mi sama wchodziła do głowy, więc jako nastolatka nie zdobyłam umiejętności uczenia sie. A okazało się, że nie zawsze wystarczy raz przeczytać materiał (tym bardziej na matematyce - ja też ją studiowałam). Najpierw musisz to nadrobić i ułożyć sobie system nauki, a dopiero później możesz nadrabiać zaległości.

Dkshilll Odpowiedz

Wbrew pozorom matematyka(nie pedagogiczna)to bardzo ciężki kierunek i dużo osób rezygnuje.

JedenDziewiecTrzy

@Dkshilll Wbrew pozorom?? XD

MiasteczkoSalem Odpowiedz

Radosław Kotarski w książce Włam się do mózgu, fajnie pisze jak się uczyć

HerbataZCynamonem

Właśnie miałam o tym pisać, o ile nie jest się ułomem takim jak ja, to książka bardzo pomocna.

SarnaCzarna Odpowiedz

Inna sprawa, że rodzice, póki kontynuujesz naukę (bodaj do 26r.ż.) mają obowiązek cię utrzymywać.

Nalli

Jest to jeden z przepisów, który mnie bardziej wkurza.

01020304

Dlaczego wkurza? Rozumiem sytuację, że ktoś się obija, a rodzic musi płacić. Ale jak inaczej, alimenty miałyby się konczyc w wieku 18 lat?

CzarnyOpal

Niestety jest wiele sytuacji w których rodzice chcieli by pomóc ale nie są w stanie. Jak ktoś studiuje na miejscu to jeszcze sie da, ale jeśli student musi wyjechać z domu wynająć jakieś lokum i jeszcze mieć co zjeść i na komunikację miejską, to rodzice musieliby co miesiąc z tysiaka wyskakiwać.

Nalli

Bo jest to dla zbyt wielu sposób na przedłużenie dzieciństwa kosztem rodziców.

01020304

Nie 1000. Zależy od tego, ile sąd określi. A bierze pod uwagę dochód rodziców. Alimenty mogą wynosić nawet 200 zł. I uważam, ze dobrze, że jest taki obowiązek, bo nie sztuką jest zrobić dziecko i w wieku 18 wykopać z domu

Nalli

Nie jest sztuką też wyjechać do innego miasta na studia i udawać dorosłe życie przy okazji biorąc od rodziców kasę. Ile potem takich osób pracuje w zawodzie wyuczonym na tych studiach?

01020304

Pracuje czy nie - rodzic ma obowiązek zapewnić swojemu dziecku edukację. Studia to też ważna część edukacji - co niby masz po liceum ogólnokształcącym? Chyba, że aspirujesz do pracy na kasie.

SzaraDama Odpowiedz

Miałam podobnie, bez jakichkolwiek wysiłków dobre oceny a na studiach nie umiałam się uczyć. Pamiętaj: jedna czy dwie dwóje to nie zawalenie semestru i 2 nie oznacza, że nie zdasz. Możesz przedmiot poprawiać w następnym semestrze, albo za rok, no i jest sesja poprawkowa, albo może być tak, że kolokwium na 2, ale egzaminy zaliczysz. No i zawsze jest sesja poprawkowa. No i studia to nie liceum. Nikt nie będzie zaglądał ci zaliczyłaś coś na 3 czy na 5, gorzej że stypendium naukowym, bo do niego trzeba średniej ;)

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie