#xhu4e

Lata gimnazjum, o ile dobrze pamiętam - 2 klasa. Lekcja matematyki, geometria. Po omówieniu prostopadłościanów i sześcianów nadszedł czas na nieco bardziej skomplikowane bryły. Nauczycielka zdjęła z półki walec i stożek, a następnie przystąpiła do prezentowania ich cech, wzorów na powierzchnię, objętość itp. W tym czasie pewna niewiasta - nazwijmy ją Mariolka - o tlenionych blond włosach i półkilogramowej gładzi szpachlowej na twarzy, mając, delikatnie rzecz ujmując, w nosie całą geometrię, trajkotała w ostatniej ławce jak najęta. 

Gdy po kilku bezskutecznych prośbach o zamknięcie jadaczki Mariolka nadal utrudniała nauczycielce prowadzenie zajęć, ta poprosiła ją o podejście do tablicy i powtórzenie wszystkich informacji o stożku i walcu. Matematyczka podała dziewczynie drugą z brył i pyta:
- Mariola, co to jest?
Mariola cicho. Nauczycielka widząc, że dziewczę nie kojarzy zbytnio nazwy bryły, kontynuuje:
- Jeszcze chwilę temu miałaś tyle do powiedzenia. Proszę więc wszystkim przypomnieć, jak nazywa się ta bryła.
Na co dziewczę:
- Stolec, proszę pani.
- Co, proszę? Nie dosłyszałam..
- No stolec no, przecież wiem...
Klasa prawie umarła ze śmiechu, a blondi niespecjalnie wiedziała, dlaczego wszyscy rżą jak konie. 

Innego dnia natomiast, na lekcji wf-u, Mariola spytana przez wf-istę o powód braku stroju, odpowiedziała że nie będzie ćwiczyć, ponieważ ma problemy masturbacyjne. Tak, chodziło jej o bóle menstruacyjne.
Awruki Odpowiedz

Do trzeciego akapitu prawie uwierzyłem xd

Novara Odpowiedz

Gimnazjum - i wszystko jasne.

Dodaj anonimowe wyznanie