#xhYam

Historia rozpoczyna się, gdy chodziłem jeszcze do przedszkola. Zawsze gdy nadchodziły ferie zimowe czy też wakacje, to rodzice najczęściej zawozili mnie do dziadków, gdzie zawsze czekał na mnie mój kuzyn.
Bardzo lubiliśmy się ze sobą bawić. U dziadków były duże plastikowe klocki (nie LEGO), a mój kuzyn często przywoził kolejkę. Pamiętam, że zabawa w budowanie mostu pomiędzy dwoma regałami czy też robienie tunelu nigdy nam się nie nudziły. Do czasu, gdy nastała nuda, kiedy pewnego razu kuzyn nie przywiózł kolejki. Szukaliśmy więc innej zabawy. Graliśmy w karty, chińczyka, warcaby, ale i to nam się szybko nudziło.
Wpadłem więc na pewien dziwny pomysł.
Dla jasności – mój kuzyn jest ode mnie starszy o jakieś 4 lata (wtedy był w podstawówce), więc mógł się nie zgodzić na moją zabawę, ale jednak to zrobiliśmy.

U dziadków nie było tak, że kąpaliśmy się osobno. Babcia wolała wykąpać nas razem, z racji oszczędności wody. To właśnie wtedy zaczął przychodzić mi ten pomysł.

Zanim poszliśmy spać, spytałem kuzyna, czy pobawimy się w nocy w szalonego doktora, który sprawdza pacjenta. Wtedy to spytał się mnie, co mu będę sprawdzać. Niewiele myśląc odpowiedziałem mu: „Sprawdzę, jak często pierdzisz”. Omówiliśmy jeszcze przebieg badania i już wszystko było gotowe.

No i się stało. Ja pod kołdrą z włączoną latarką z nosem przy jego rowie (oczywiście odsłoniłem mu księżyc dla lepszego efektu badań). Co chwila pytałem: „Pierdłeś już?” lub też oznajmiałem, że nic nie czuć. Kiedy on mi oznajmiał, że zaraz włączy gaz, to kierowałem latarkę na otwór, by zobaczyć, jak się otwiera (czy w ogóle tak się dzieje). Później zrobiliśmy eksperyment, jak długo wytrzymam z nosem w jego rowie z włączonym gazem.

Cóż, nie mogę uwierzyć, że się tak bawiliśmy. Na szczęście później nie wracaliśmy do tego.
Ciekawe, czy on ma to jeszcze gdzieś w swojej świadomości?
Ifyoulikeme Odpowiedz

Możesz być absolutnie pewien, że pamięta

Dodaj anonimowe wyznanie