Na ostatniej lekcji religii ksiądz zadał mojej klasie zadanie domowe – napisać, czemu posiadanie nieślubnego dziecka jest ciężkim grzechem. Niby nic trudnego – przez wcześniejsze czterdzieści minut rowodził się nad tym, jak to takie rodziny powinno się tępić i wykluczyć z grupy chrześcijan, więc odpowiedzi mieliśmy podane jak na tacy.
Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że moi rodzice nie mają ślubu, a ja przez całe zajęcia siedziałam spięta jak na tureckim kazaniu...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie ma to jak chrześcijańska miłość do bliźniego.
Teologia potępia czyny a nie ludzi. Mało kto o tym wie
Spoko, mój ksiądz w liceum opowiadał jak to celibat jest tylko narzucony, a oni przecież normalnie maja swoje popędy, tylko ich nie zaspokajają dla zasady, a potem bez mrugnięcia okiem przechodził do „homoseksualizm jest grzechem przeciwko naturze”. Na pytanie czy celibat wobec tego nie jest „grzechem przeciwko naturze” nie potrafił odpowiedzieć
Piękne ,,chrześcijańskie miłosierdzie"... Ciekawe czy ten ksiądz przypadkiem sam nie ma nieślubnych dzieci? Posiadanie nieślubnego dziecka może mieć różne przyczyny. Niekoniecznie to, że rodzice po prostu nie chcą ślubu. Np. dziewczyna została zgwałcona, ale zdecydowała się urodzić i wychować. Aborcja według kościoła to grzech, więc idąc tokiem myślenia takiego księdza taka dziewczyna miałaby wybór między ,,grzechem aborcji" a ,,grzechem posiadania nieślubnego dziecka", więc co? Musiałaby szybko wziąć ślub nawet jak nie ma partnera, byleby dziecko nie było nieślubne? Pomińmy że nie zdziwiłabym się jakby ten ksiądz uznał że gwałt to jej wina. Ale są też inne opcje posiadania nieślubnego dziecka: Otóż to że para wpadła (tak, tak, wiem seks przed ślubem to ponoć grzech (ja uważam że w ,,Nie cudzołóż", chodzi o nie zdradzanie, to ma większy sens niż grzech, bo kochająca się para sypia ze sobą bez ślubu), a ojciec dziecka dał nogę i uciekł, a matka została samotną matką z nieślubnym dzieckiem. Albo ojciec nie dał nogi, nawet miało dość do ślubu przed porodem, ale zdarzył się wypadek i zginął. Albo facet był przemocowcem, a kobieta dopiero zachodząc w ciążę nabrała odwagi, żeby uciec, by chronić dziecko. Różne są sytuacje. Tępić to się powinno ,,chrześcijańskie" małżeństwa, którzy tworzą patologię i znęcają się nad dziećmi, a nie ludzi którzy mają nieślubne dziecko, będąc w kochającym się związku lub samotnym rodzicem, ale wychowujących dzieci z miłością i szacunkiem. Czy Jezus by wykluczył kogoś za posiadanie nieślubnego dziecka? No nie sądzę, Jezus nie wykluczał. Wręcz przyjmował tych, których inni wykluczali.
Nieślubne dziecko to nie grzech, ono nie jest niczemu winne, bardziej to jest grzechem, że zostało poczęte poza małżeństwem. Każdy stosunek seksualny poza małżeństwem jest grzechem. Jezus nigdy nie potępiał grzeszników, ale nakazywał by już więcej nie grzeszyli.
Wiem że niby jest ,,Nie cudzołóż", ale moim zdaniem to oznacza żeby nie zdradzać (czyli seks poza małżeński pasuje, w sensie zdradzania żony/męża), a ludzie w tamtych czasach uznali że chodzi o seks przed ślubem, bo wtedy nie było antykoncepcji, przynajmniej takiej jak dzisiaj. Pomińmy że antykoncepcja według kościoła też jest grzechem. Dla mnie to absurd uważać że kochająca się para grzeszy, bo uprawia seks bez ślubu. To normalna ludzka potrzeba (chyba że ktoś jest aseksualny), a nie powinno się tłumić ludzkich potrzeb. Poza tym skoro każdy stosunek seksualny poza małżeństwem to grzech to co jeśli kobieta (albo mężczyzna, ale jednak kobiety spotyka to częściej) zostanie zgwałcona? Też ma wtedy grzech? Pomijając że do gwałtu może dojść nawet w małżeństwie.
Ale ja podałam tylko przykłady tego dlaczego ktoś ma nieślubne dziecko. Nie neguję tego, że jest napisane ,,rodzice".
Kościół (rzymskokatolicki) zezwala na aborcję po gwałcie, nadal jednak taka kobieta może się po prostu zdecydować urodzić po prostu.
Żaden ksiądz nie powinien tępić nikogo - to błąd. Teologia potępia czyny, nie ludzi.
Mamy XXI wiek. Ktoś serio jeszcze wierzyć w boga?