#xhISw
1. Sam nawet nie ukrywa, że spłodził mnie i brata TYLKO jako pomoc. Żadnej miłości. Nawet się nami nie opiekował, a teraz całą winę za naszą pogardę w stosunku do niego zwala na matkę. No, kurczę, bardzo mądrze, ale ten cep nie widzi, że gardzą nim wszyscy wokół. Skąpi nam pieniędzy na wszystko. Mimo że pomagamy przy żniwach, całe wakacje od rana do nocy zrywamy różne owoce, to on bierze pieniądze i mówi, że są JEGO. Ta, sam by nic nie zarobił, a uważa się za specjalistę i znawcę od wszystkiego i mówi, że my nie zasługujemy i się nie znamy. A, i oczywiście liczy, że na starość będziemy mu pomagać, w końcu po to się robi dzieci, prawda?
2. Zachowuje się jak socjopata i wariat. Siedzi całymi dniami przed telewizorem albo żali się mamusi (najgorszy moherowy sort). Uwielbia śmiać się ze mnie, gdy włożę wygodny, męski szlafrok: „Te, ślachcić, he, he”. HA, HA, HA, bardzo, BARDZO śmieszne. Albo gdy pójdę do sklepu, „ooo, ale podkupił pyszności he, he, a skąd na to kasę miał, he, he?”. No na pewno nie od ciebie. Sam to na piwo chodzi, a zwykłą czekoladę albo chipsy uważa za przesadny luksus.
3. Jest chamski i agresywny. Bicie pomaga dzieciom nabrać szacunku do starszych, nauczyć ich zachowania? No to wyobraźcie sobie takiego Janusza, który podczas mojej sprzeczki z bratem wpada i uderza mnie otwartą dłonią w twarz. No bo przecież nie da się dziecku wytłumaczyć, że tak nie wolno, prawda? Niektórzy rodzice chyba zapominają, że w wychowaniu potrzeba autorytetu, który nabywa się poprzez spędzanie z dziećmi czasu, wspieranie ich. No ale przecież łatwiej jest uderzyć, co z tego, że potem przechodzisz załamanie nerwowe, tniesz się i czujesz jak śmieć. A takich sytuacji w stosunku do mnie i brata było trochę. Ale to jakoś przebolałem, po latach oddalasz niemiłe wspomnienia, chowasz je głęboko w sobie i do nich nie wracasz.
4. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę, że zniszczył on życie matuli, zawsze traktuje ją jak szmatę i obraża. Jak on związał się z tak wspaniałą kobietą? Ona naprawdę była w młodości głupia, no i teraz cierpi. A z nią i cała rodzina. Pewnej nocy pokłócili się i uderzył ją z pięści. Czara goryczy się przelała. Przyjechała policja, spisali go i zabrali do psychiatryka. Wiecie, co jest najgorsze? Nie zrobili z nim nic, po prostu go wypuścili. Co prawda już nie bije, ale to nic nie zmienia. On i inni degeneraci żyją sobie, mnożą jak karaluchy, a państwo jest bezradne.
Jeszcze półtora roku. Kończę liceum i wyprowadzam się na drugi koniec brzydkiej Polski. Wybaczcie, ale jest mi przykro i smutno.
Współczuję ci, że musisz mieć z nim do czynienia.
Trzymaj się twardo.
Ale mam prośbę. Nie używaj ludzkich imion jako słów obraźliwych. To krzywdzi posiadaczy tych imion, a osoba, w którą celujesz tym określeniem nawet tego nie poczuje.
Jak najbardziej ma Ci prawo być w takiej sytuacji smutno i przykro. I bardzo dobrze, że chcesz się wyprowadzić daleko od rodziny i zacząć nowe życie.
To normalne, że rodzeństwo się kłóci ze sobą. Zwykła rzecz. Tylko ojca reakcja na sytuację nienormalna.
A co do Twojej matuli: mimo wszystko ona ciągle od niego nie odchodzi. Czego nie zmieniasz jako dorosła oosba to w pewien sposób wybierasz jakkolwiek może być to trudne do przyswojenia.