#ccm04

Znajomy znajomego (ale na oczy widziałam) zainspirował się gifem/filmikiem z popularnej strony z memami i postanowił nastraszyć swoją narzeczoną pod prysznicem, bo, cyt.: „Ona się tak ZAJE***CIE złości!!!” . Na spotkaniu, na którym to słyszałam, panowie wyjątkowo nakręcali się reakcjami kobiet na drastyczne przebudzenia – straszna maska ułożona naprzeciwko twarzy, straszenie za pomocą bardzo głośnych dźwięków, strzałów, rzekomego wyrzucenia dzieci w dziwne miejsca itd. Moje zdanie zostało całkowicie olane, „bo to takie śmieszne/baby są głupie/dobrze jej tak”. Przyznam, że po tym, co usłyszałam, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek ograniczyłam zarówno spotkania, jak i grono znajomych.

Znajomy znajomego chciał zrobić pranka zbyt długo kąpiącej się narzeczonej i mówiąc wprost, zabił ją. Wparował ze smartfonem do łazienki (jak dla mnie chore, żeby kogokolwiek w łazience filmować), a ona przestraszona i zażenowana zaczęła krzyczeć, po czym próbując okryć się czymkolwiek, wywaliła się spektakularnie na brzeg brodzika tak niefortunnie, że uszkodziła kręgosłup i przywaliła głową o kafelki na podłodze. Jej wycie zaalarmowało sąsiadów, przyjechała policja, pogotowie. Zmarła z powodu uszkodzenia mózgoczaszki i jeśli dobrze kojarzę, uszkodzonego ze strachu osierdzia*. Zabiło ją podłe combo obrażeń. Kręgosłup by jej nie zabił, ale był bardzo poważnie uszkodzony. Narzeczony próbował ją uspokoić i wmówić, żeby nie histeryzowała...

Jedyne co po jej śmierci chłopak umiał powiedzieć, to: „Nie chciałem, żartowałem!”. Sąd nie przyjął takiego tłumaczenia. Tym bardziej że nie udzielił jej pomocy, a gdyby nie najbliżsi sąsiedzi...

*Wiem, co wiem, bo to znajomy, mieszkam blok obok, a do tego „świadkowałam” w sądzie. Byłam pierwszą osobą, do której obsrany ze strachu zadzwonił po godzinie od wypadku, po szybki kurs pierwszej pomocy. Gdy tam przybiegłam, była już policja i pogotowie. Widziałam i słyszałam swoje, zarówno na żywo, jak i poprzez media społecznościowe, np. w formie wcześniejszych postów winowajcy.
Diddl Odpowiedz

Ile ten debil dostał i jaki zarzut mu w ogóle prokuratura dała? Nie wiem czy zakwalifikowałaby to jako zabójstwo, ale za nieumyślne spowodowanie śmierci jest tylko najwyżej 5 lat, a tutaj nie widzę żalu. Gdyby nie sąsiedzi, to on by pewnie uciekł z miejsca zdarzenia. I czego on niby oczekiwał prosząc cię o szybki kurs pierwszej pomocy po godzinie? Że powiesz mu jak wskrzesić narzeczoną? Ewentualnie mógł dostać zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Bo może by nie planował zabić, ale nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że w łazience łatwo o taki wypadek, kiedy człowiek jest w panice. No i jeszcze jego reakcja, żeby ,,nie histeryzowała". Zgaduję że na policję i pogotowie sąsiedzi zadzwonili, a nie on.

Dodaj anonimowe wyznanie