Zawsze jak szedłem usiąść na tron, to prosiłem swojego współlokatora o puszczenie jakiejś muzyki. Zawsze puszczał tę samą piosenkę i wyrobił mi się od tego taki odruch, że teraz nie mogę się wysrać bez Stinga, a jak tylko usłyszę "Shape of my heart" gdzieś w knajpie, czy sklepie, to moje uszy wysyłają automatycznie z pominięciem mózgu informację bezpośrednio do mojego stolca, że jego spotkanie ze światem ma się odbyć w moich gaciach.
Znajomym mówię, że ta piosenka przypomina mi moją wielką, utraconą miłość i że jak ją słyszę, to muszę wyjść na chwilę do łazienki, żeby sobie płaknąć i pozbierać się w sobie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Freud byłby dumny z twojego sprytu.
A Pawłow ze skutecznego wytresowania organizmu.
Myślałem że ci puszczał "King of Pain"
There's a king on a throne with his eyes torn out...
...But it's my destiny to be the king of pain
King of pain
King of pain, king of pain, I always be king of pain
Metal jest zajebisty
Teraz ja bede myślec o Tobie przy tej piosence XD
Odruch Pawłowa jest fascynujący :D
Trochę jak ze Skazanych na Shawshank, postać grana przez Freemana nie była w stanie się wysikać jeśli ktoś mu tego nie kazał XD A co do posiedzeń na tronie przy współlokatorach gdzieś za ścianą, ja zawsze odpalam czajnik elektryczny, szumi i zagłusza to, co ma nie być słyszane, polecam :D
Nie kazał ale pozwolił na to. Tak wiem, czepiam się.
@ogienek Nie krępuj się :D Dawno nie oglądałam, pewnie masz rację. Swoją drogą scena w sklepie to jedna z bodajże 3 scen w całym (!) filmie, w której występuje kobieta (popraw mnie jak coś).
@sznurowka, akurat dosłownie kilka dni temu w TV natknąłem się na ten film i trochę obejrzałem. Była właśnie scena kiedy postać Freemana pracowała jako pakowacz w sklepie i za każdym razem jak chciał do toalety, to pytał się o pozwolenie do kierownika. I ten właśnie zwrócił mu uwagę, że jeśli musi to niech po prostu idzie.
A co do scen z kobietami w filmie, tego to już nie wiem. Może i tak było.
Przyzwyczajenia są złe, bo łatwo się ich nauczyć trudniej oduczyć.
Zależy jakie. Jak chcesz się przyzwyczaić do biegania co rano czy nauki 3 godziny dziennie, to życzę powodzenia... A jak przyzwyczaisz się do jakieść pierdoły, to potem żyć bez jej wykonania nie możesz.
Zazwyczaj ludzie popadają w te złe, bo te dobre są zbyt trudne do osiągnięcia.
Od ok 10 lat (a może i nawet dłużej) na swoich telefonach ustawiam sobie dzwonek, który jest początkiem utworu Otherside "czerwonych papryczek". Jak tylko niespodziewanie usłyszę ten utwór w radiu/TV/gdziekolwiek to od razu sięgam po telefon.
To nic niezwykłego.
W zasadzie każdy odruch odbywa się za pośrednictwem neuronów w mózgu
A rdzeniowy?
efekt Pawłowa wiecznie żywy :)
Ja sobie tego słucham na uśpienie. Najwyraźniej każdy może "wytresować" organizm jak chce.
A tak poza tym, to było tu też wyznanie kobiety, która na kiblu uczyła się norweskiego. Tak jej to w krew weszło, że jak sra, to zaczyna mówić po norwesku. Ludzka psychika jest fascynująca.