#xeoIl
W liceum, aby uniknąć sprawdzianu, na który nie zdążyłam się nauczyć, udawałam krwotok z nosa za pomocą krwi z okresu. Na przerwie przy zmianie podpaski zachowałam w chusteczce higienicznej dwa dorodne skrzepy. Na lekcji, jak już kartki zostały rozdane, zrobiłam ślad krwi płynącej z nosa, po czym zgniotłam skrzepy w chusteczce i z tą zakrwawioną chustką przy nosie spokojnie spytałam nauczycielkę, czy mogłabym wyjść na chwilę do łazienki. Ta spanikowała, sama zaprowadziła mnie do pielęgniarki (za jej chwilową nieobecność klasa była mi bardzo wdzięczna), a pielęgniarka zadzwoniła do rodziców, by zabrali mnie do domu.
Tydzień później normalnie nauczyłam się na sprawdzian i napisałam go bardzo dobrze. Numer powtórzyłam w tej szkole jeszcze tylko raz, potem rodzice stwierdzili, że trzeba będzie mnie zabrać na jakieś badania, więc przestałam, bo nie miałam ochoty na bycie ciąganą po szpitalach.
Pomysłowo. Ja się nażarł proszku do pieczenia, żeby mieć gorączkę i miałam, ale zgagę potężną
Trochę mnie dziwi, że robili z tego taką aferę. U mnie krew z nosa to norma, na lekcjach leciała mi często, ale nauczyciele się tym raczej nie przejmowali. Zatykałam nos chusteczką i pisałam dalej sprawdzian, albo pozwalali wyjść na chwilę do łazienki. Po rodziców zadzwonili tylko raz, kiedy leciała mi bardzo mocno i długo i nie można było tego zatamować.
U mnie tez tak bylo. Raz pisalam egzamin koncowy z historii i zaczela mi sie lac krew z nosa. Nauczyciel dal mi chusteczke i kazal pisac dalej. Oddalam test ubrudzony krwia, ale trudno. W sumie sobie zasluzyl :p
Mnie też to zdziwiło. Krew z nosa to nic wielkiego, przy dluższym katarze też się czasem pojawia i nikt nie wysyła z tego powodu do domu.
Faktycznie obrzydliwe...
Za moich szkolnych czasów jadło się surowe ziemniaki.
Niby głupie, niby obrzydliwe grunt ,że skuteczne- potrzeba matką wynalazków można rzec
Wysłanie do domu z powpdu krwawienis z nosa. Bajka :)
Wypróbuję :D
Trochę mnie to wyznanie wkurzyło, bo w czasach szkolnych miałam problem z częstymi krwotokami z nosa. Czasami wręcz się modliłam, żeby nie zaczęło się ze mnie lać. Była to bardzo uciążliwa dolegliwość.
@matriarchat a wkurzyło bo?
Mam problemy zdrowotne, o których nikt w klasie nie wie, a przez które na ostatnim wf-ie nie mogłam ćwiczyć. Psorka akurat zarządziła, że gramy w moja ulubioną dyscyplinę sportu. I wiecie co? ONI ZAGRALI W TE DYSCYPLINĘ! Nie wiem, jak mogli mi to zrobić, przecież mi było tak przykro i smutno, to całkowicie nieistotne, że gramy w to na co drugiej lekcji i miałam jeszcze mnóstwo okazji, przecież oni nie mogą być szczęśliwi, kiedy mi jest źle!
@Hera741 kogo to obchodzi?